Jómsvikinga saga - SAGA O WIKINGACH Z JOM

 

 

Jómsvikinga saga

w języku polskim

 

ukazała się w wydaniu książkowym

zakupić można na stronie

wydawnictwa Armoryka

lub w księgarniach

 

 

 

 

 

 

 

 

Tu zaczyna się saga o wikingach z Jom.

 

OPOWIADANIE PIERWSZE

 

Rozdział 1.

 

Król Gorm, o przydomku Bezdzietny, panował nad Danią; był mocarnym królem i popularnym wśród ludu, długo już panował w czasie, kiedy działy się te wydarzenia, które tu mają być opowiedziane. W Saxland panował w tym czasie jarl o imieniu Arnfin, co otrzymał ziemię jako lenno od króla Karola Wielkiego; jarl z królem Gormem często udawali się razem na wiking i byli dobrymi przyjaciółmi. Jarl miał piękną siostrę, którą kochał więcej niż powinien to jako brat i miał z nią dziecko; lecz to utrzymywano w tajemnicy i jarl wysłał ludzi z dzieckiem precz, i nakazał im, by nie opuszczali dziecka, zanim nie dowiedzą się, co się z nim stało. Poszli do Danii i gdy dotarli do pewnego lasu, stwierdzili, że w lesie tym był tam również król Gorm ze swoją drużyną; złożyli więc dziecko pod jakimś drzewem i ukryli się.

Wieczorem pociągnął król ze swoją drużyną, a za nim dwóch braci Halvard i Havard w pewnym oddaleniu. Poszli oni w kierunku morza, a gdy usłyszeli płaczące dziecko, udali się za dochodzącym głosem, lecz nie wiedzieli, co mają następnie począć. Znaleźli tam bowiem małego chłopca pod drzewem i duży węzełek w gałęziach ponad nim. Dziecko było owinięte w delikatny atłas, a głowa przewiązana była jedwabnym szalem, w którym to znaleźli złoty pierścień o wadze jednej trzeciej uncji. Podnieśli dziecko i zabrali ze sobą, a przyszli do domu dopiero, gdy król z towarzyszami siedzieli już przy stołach z napitkami. Przeprosili, że nie mogli odprowadzić króla do domu, lecz król odrzekł, że nie obciąży ich tym, więc teraz opowiedzieli królowi, co zatrzymało ich w lesie. Król zażyczył sobie zobaczyć chłopca i pozwolił go przynieść do siebie. Spodobał mu się chłopiec i powiedział: ”Musi on być ze znamienitego rodu i szczęście, że został on znaleziony”. Następnie pozwolił go skropić wodą i nadać mu imię, i pozwolił zwać go Knud, jako że złoty pierścień miał uwiązany na czole, gdy go znaleziono, od czego król uważał powinien zostać nazwany. Dał mu następnie dobrą mamkę i zwał go swym synem, czynił mu dobrze i bardzo kochał.

I kiedy król Gorm dobiegał końca swych dni i był już stary, zapadł na chorobę, która doprowadziła go do śmierci; lecz zanim umarł, wezwał swych krewnych i przyjaciół do siebie, gdy wydawało mu się, że widział już czym skończy się jego choroba; prosił on ich, by pozwolili mu samemu zdecydować, komu mają oni po jego śmierci przyrzec kraj i poddanych; dla uczynienia tego chciał on ich przyzwolenia; i tak więc powiedział, że chce dać Knudowi całe królestwo i to wszystko, co po jego śmierci podniosłoby pozycję Knuda; a ponieważ miał król wielu przyjaciół, gdyż był głęboko kochany przez swych ludzi, przyznali oni, że król powinien o tym decydować i tak to zostało postanowione. Po tym zmarł król.

Knud objął rządy nad krajem i ludem, i całym królestwem, które Gorm posiadał, i był kochany przez swych ludzi. Miał jednego syna, który otrzymał imię Gorm i był najpierw nazywany Gormem Nieśmiałym, lecz gdy dorósł został przezwany Gormem Starym i Władnym.

 

 

Król – w Skandynawii: wybierany przez wolny lud wódz lub monarcha, posiadający suwerenną, dożywotnią władzę nad grupą lub państwem.

Gorm den Barnløse (Bezdzietny), Gorm den Gamle (Stary), Guthrum, ochrzczony jako Æthelstan, zm.890 – duński król skandynawskich osadników ze Wschodniej Anglii; nastepcą uczynił adoptowanego Harde-Knuda; nie jest tożsamy z Gormem Starym z duńskiego Jelling ani angielskim królem Æthelstanem.

Saxland – kraj Saksonów, tutaj w rozumieniu Holsztynu, nie jest tożsamy z dzisiejszą Saksonią; w czasach rzymskich Saksoni zamieszkiwali tereny Holsztynu, od V w. zaczęli zasiedlać tereny południowo-wschodniej Anglii; tu w sadze geograficznie chodzi o dzisiejszy Holsztyn, natomiast opisywane są także osoby przebywające na Wyspach Brytyjskich i wydarzenia tam mające miejsce.

Jarl, ang. earl – skandynawski wódz, w Skandynawii odpowiednik tytułu księcia, w Anglii później odpowiadał hrabiemu; mógł w imieniu króla zarządzać krajem lub jego częściami, lub nawet zastąpić trwale króla.

Arnfin – jarl w Holsztynie; jeżeli Arnfin był postacią historyczną, byłby faktycznie lennikiem króla Franków.

Karol Wielki, 742-814 – święty, król Fanków 768-814, cesarz rzymski od 800; w latach 772-804 podbił Saksonów na terenie Holsztynu i uczynił ich chrześcijanami.

Skropić dziecko wodą i nadać mu imię – w pogańskiej Skandynawii rytuał nadawania imienia, zbliżony do chrześcijańskiego chrztu, odbywał się bez udziału kapłana.

Knud – (knude-węzeł) – postać legendarna, w sadze utożsamiany z historycznym Knudem I Hardegonem; wg innej legendy syn lub wnuk wodza wikingów Sigurda Orm-i-Øje, syna sławnego wodza Regnara Lodbroga

Knud I Hardegon, Hardeknud Svendsen, zm. przed 934 – syn Svenda, tu w sadze adoptowany syn Gorma Bezdzietnego; ojciec Gorma Starego z Jelling i dziad Haralda Blåtand (Sinozębego); pomiędzy 909 a 916 miał wrócić z Normandii lub Norwegii i po pokonaniu Sigtryga (z duńsko-szwedzkiej dynastii Olafa z miasta Hedeby) panować nad częścią Danii.

Komu mają oni po jego śmierci przyrzec kraj – wg tradycji skandynawskiej król był wybierany i obwoływany przez wolny lud, miał jednak prawo do wysuwania pewnych sugestii co do następstwa tronu, które mogły być uwzględniane lub nie.

Gorm (Nieśmiały, Stary, Władny) – syn Knuda, tożsamy z Gormem Starym (908/918-958/9) z duńskiego Jelling.

 

 

 

Rozdział 2.

 

W owym czasie w Holsztynie panował jarl o imieniu Harald, nazywany z przydomkiem Klak-Harald; był on mądrym człowiekiem. Miał córkę, która nazywała się Thyra, co rozumem przerastała wszystkie kobiety, a tłumaczyła sny lepiej niż ktokolwiek inny; była też bardzo piękna. W kierowaniu krajem jarl pokładał całą ufność w swej córce i pozwolił jej współrządzić razem ze sobą, a kochał ją mocno.

Gdy [w Danii] Gorm dorósł i przejął rządy, wyruszył on z kraju i rozważał ubiegać się o córkę jarla Haralda, podjął wtedy też postanowienie, że jeżeli jarl nie będzie chciał mu dać córki, to najedzie go zbrojnie. Gdy jarl Harald i jego córka Thyra dowiedzieli się o podróży króla i jego postanowieniu, wysłali oni ludzi naprzeciw niemu i zaprosili go na wielką ucztę, przyjął on zaproszenie i był goszczony z wielkim uważaniem; a gdy przedstawił jarlowi swoją sprawę, ten mu odrzekł, że córka sama odpowie mu za siebie; ”bowiem ona ma większe zrozumienie w tych sprawach niż ja”, dodał. I gdy król przedstawił jej tę sprawę osobiście, odpowiedziała mu: ”Nie można podjąć dezycji tak od razu, musisz wrócić do domu z dobrymi i znaczącymi dary, a jeżeli rzeczywiście dla ciebie jest to tak ważne, by mnie poślubić, to skoro tylko wrócisz do siebie, masz wybudować tam dom w przybliżeniu tak duży, że będzie dobrze ci się w nim spało; dom ten należy wybudować na miejscu, gdzie wcześniej nie było żadnych innych domów; w domu tym masz spać pierwszą zimową noc i trzy noce pod rząd; lecz zapamiętaj dokładnie czy śniłeś coś i wyślij do mnie następnie ludzi, którzy opowiedzieliby mi twoje sny, jeżeli miałeś jakieś sny! I wtedy zdecyduję wobec nich, czy dostaniesz mnie za żonę czy nie; lecz gdy nie będziesz miał żadnych snów, to musisz przestać myśleć więcej o ożenku.”

Po tej rozmowie król pozostał już krótko w gościnie i przygotowywał się do drogi powrotnej, myśląc tylko jak zrealizować jej mądre zalecenie. Wyruszył on w drogę powrotną pożegnany z wszelkimi honorami i po przyjęciu znakomitych darów. Gdy przybył do domu, uczynił tak jak ona mu przykazała; polecił zbudować dom i wszedł doń jak było postanowione; a na zewnątrz domu pozostawił trzystu zbrojnych ludzi i prosił ich by czujnie trzymali straż, bowiem myślał, ze może być tu jakiś podstęp. Położył się do łóżka, które było przyniesione do domu i zapadł w sen, i spał on tam trzy noce; a następnie wysłał swych ludzi do jarla i jego córki Thyry, i polecił im opowiedzieć jego sny.

Kiedy przybyli oni do jarla i jego córki, przyjęto ich dobrze, a następnie opowiedzieli oni córce jarla te sny, które miał król. Gdy wysłuchała ich do końca, powiedziała: ”Możecie tu pozostać tak długo jak sami chcecie, ale możecie powiedzieć waszemu królowi, że wyjdę za niego.” Kiedy wrócili do domu, opowiedzieli królowi tę nowinę. Król ucieszył się z tego i był zadowolony, i zaraz przygotował się z licznym towarzystwem do odbycia zaślubin. Po szczęśliwej podróży dotarł on do Holsztynu.

Doniesiono jarlowi Haraldowi, że król zjawił się [w Holsztynie] i ten polecił przygotować się jak najlepiej do przywitania go. Przybył on i odbyło się wesele, a Gorm i Thyra bardzo się kochali nawzajem. Na przyjęciu ludzie mieli przyjemność usłyszeć jak król opowiedział swoje sny, a Thyra je tłumaczyła. Opowiedział więc król, co on śnił tą pierwszą zimową noc i trzy następne, gdy spał w domu; mianowicie śnił on, że był on pod otwartym niebem i spoglądał na swe całe królestwo; zobaczył wtedy, że morze cofnęło się od lądu tak daleko, że wzrokiem nie mógł jego nigdzie dojrzeć i odpływ był tak wielki, że cieśniny pomiędzy wyspami i fiordy były suche; ale potem zobaczył, że trzy białe woły wyszły z morza i biegły lądem blisko tego miejsca, gdzie stał, i wyżarły cała trawę do cna, gdzie się pasły, a potem odbiegły. Drugi sen był bardzo podobny, mianowicie znowu zobaczył jak trzy woły wyszły z morza, były koloru czerwonego i miały wielkie rogi, te też wyżarły, niczym poprzednie, trawę na ziemi i gdy już tam były jakiś czas poszły z powrotem do morza. Następnie miał on trzeci sen, bardzo podobny do poprzedniego, znowu ukazało mu się, że trzy woły wyszły z morza, a były wszystkie koloru czarnego i miały największe rogi; były tam jakiś czas i poszły z powrotem tą samą drogą, i wróciły do morza; a później usłyszał on tak wielki huk, że myślał, że słychać to było nad całą Danią, i widział, że spowodowało to morze, które runęło na ląd. ”Ale teraz pragnę, królowo!” powiedział, ”byś dla przyjemności naszych gości wyjaśniła nam sny i pokazała próbkę swoich umiejętności.” Thyra nie opierała się i objaśniła sny, zaczynając od tego pierwszego, który tak wyjaśniła: ”Te trzy białe woły, co wyszły z morza na ląd, oznaczają trzy wielkie zimy, w które spadnie tyle śniegu, że zniszczy plony w całej Danii; a te trzy inne woły, które widziałeś wychodzące z morza, co były czerwone, oznaczają trzy inne zimy, w które spadnie tylko trochę śniegu, co nie będzie bez znaczenia, gdyż jak widziałeś, woły wyżarły trawę do gołej ziemi; ale kolejne woły, co wyszły trzeci raz z morza i były czarnego koloru, oznaczają trzy następujące znowuż zimy, które będą tak ciężkie, że nikt nie będzie pamiętał podobnych, i przyjdzie straszliwy głód i nędza na kraj, że nikt nigdy przedtem czegoś takiego nie przyżywał. To, że woły ukazały ci się z wielkimi rogami oznacza, że wielu straci swe dobra, ale to, że one wszystkie wróciły do morza oznacza, że lata nieurodzaju odejdą z ziemi do morza, skąd woły przyszły; a to, że słyszałeś wielki grzmot, gdy morze runęło na ląd, wróży niepokoje wśród możnych, i spotkają się oni tu w Danii, i będą tu walczyć i toczyć wielkie bitwy; mam też wrażenie, że niektórzy z twych bliskich krewnych wezmą udział w tych niepokojach; a gdybyś śnił o tych niepokojach pierwszej nocy, tak jak śniłeś to nocy ostatniej, tak te niepokoje przyszłyby za dni twoich i w takim wypadku bym za ciebie nie wyszła; ale teraz nie jest to groźne, bowiem ja mogę zaradzić nieurodzajowi, który wszystkie twe sny przepowiadały.”

Gdy to przyjęcie [weselne] było skończone, przygotowali się król Gorm i królowa Thyra na podróż do domu, i nakazali załadować liczne statki ziarnem i inną żywnością, i w ten sposób przewieźli nadwyżki [plonów] do Danii; i tak czynili od tego czasu każdego lata, aż nieurodzaj, który przepowiadała, nadszedł; a gdy przyszedł, nie zaszkodził im wcale, gdyż byli przygotowani, ani ludowi wokół w Danii, bowiem dzielili się swoimi nadwyżkami ze wszystkimi swymi poddanymi, i uważano Thyrę za najmądrzejszą kobietę, która kiedykolwiek przybyła do Danii, i była nazywana Danii Dobroczyńcą lub Wybawicielką.

Król Gorm i królowa Thyra mieli dwóch synów, z których starszy zwał się Knud, a młodszy Harald; obaj budzili wielką nadzieję, lecz Knuda w młodości uznawano za tego najmądrzejszego, i przeszedł on w urodzie, tak jak i w uzdolnieniach, i w sporcie, wszystkich, kim by nie byli w tym czasie. Miał jasne włosy i górował nad wszystkimi mężnością. Wzrastał u swego dziada, jarla Klak-Haralda, co go wychowywał i kochał bardzo, był on też bardzo towarzyski w swej młodości. A [jego brat] Harald chował się na dworze ojca, był dużo młodszy od swego brata, i w dzieciństwie był dziki, gwałtowny i trudny w obejściu, dlatego dorastając nie był on zbyt lubiany.

 

 

Jarl Klak-Harald – postać nieznana, nie jest tożsamy z duńskim królem Haraldem Klakiem, zmarłym ok.843. Przydomek Klak ma pochodzić od klapania obcasem po posadzce, ale możliwe, że oznacza też przyjaznego chrześcijanom, otaczającego się duchownymi, klerykami bądź klerkami. W Średniowieczu kronikarze przydomek Klak omyłkowo przypisywali różnym Haraldom.

Thyra, zm.ok.950 – żona króla Gorma; na Jutlandii była obcego pochodzenia – była Dunką, Holsztynianką lub Angielką, obecnie historycy skłaniają się do uznania, że Thyra pochodziła ze wschodniej Danii (Zelandii, Skanii).

Gorm den Gamle (Stary), Gorm den Løge (Leniwy), 908/918-958/9 – historyczny król Danii z Jelling (Jutlandia) przed 936-958/9, żonaty z Thyrą. Dwóch synów: Knud i Harald, oraz córka Gunhild, żona króla norweskiego Eirika Blodøks (Eryk Krwawy Topór). Imię pierworodnego, Knud, może potwierdzać zapis sagi, że Gorm był synem Knuda (Hardeknuda); imię młodszego syna, Harald, mogłoby świadczyć, że Thyra faktycznie była córką Haralda (kim by ten nie był). Istnieje linia pokrewieństwa pomiędzy Gormem den Gamle a panującą dzisiaj w Danii królową Margrethe II.

Sen Gorma – wyraźne nawiązanie do snu faraona z biblijnej Księgi Rodzaju.

Knud, Knud Dana-ast – postać znana jedynie z sag, starszy syn Gorma.

Harald Blåtand (Sinozęby), zm. ok.986 – młodszy syn Gorma, król Danii od ok.958.

 

 

 

Rozdział 3.

 

Opowiadane jest teraz, że król Gorm posłał raz ludzi do swego teścia, jarla Haralda, z tym przesłaniem, by go zaprosić na obchody święta Jul u siebie. Jarl przyjął zaproszenie z zadowoleniem i obiecał przybyć zimą na ucztę; następnie powrócili królewscy ludzie i zapewnili króla, że można oczekiwać jarla na przyjęciu.

I kiedy nadszedł czas, że jarl powinien przygotować się do wyjazdu, dobrał on sobie świtę [zbrojną], która mu się najbardziej podobała, ale nie podają, ilu tam było z nim ludzi. Pociągnęli drogą, aż dotarli do Limfjordu; ujrzeli oni tam drzewo stojące, które wydało im się bardzo zadziwiające w swej formie; na drzewie rosły małe jabłka, co jeszcze były zielone, a drzewo było częściowo obsypane kwieciem, lecz pod tym samym leżały tam inne jabłka, które były i stare, i duże. Zadziwili się bardzo i jarl powiedział, że trudno zrozumieć, jak o tej porze roku mogą być zielone jabłka, gdy pod drzewem widać jeszcze te, które rosły latem. ”I dlatego powinniśmy,” powiedział jarl, ”zawrócić i nie iść dalej”. Mówią teraz, że zawrócił on z całą swą świtą i kontynuował podróż, aż wrócili do domu, a jarl już pozostał tego roku spokojnie w domu ze swoją drużyną.

To wydało się królowi niezwyczajnym, że jarl nie przybył, ale chwilowo wierzył, że zaszły jakieś ważne przeszkody. Nic specjalnego się nie przydarzyło tego lata, lecz gdy nadeszła zima, wysłał król ponownie swoich ludzi do Holsztynu, by zaprosić teścia na święto Jul podobnie jak zeszłego razu i, krótko mówiąc, jarl obiecał przybyć, a wysłannicy ruszyli do domu i opowiedzieli królowi przebieg ich misji.

Gdy nadszedł czas, wyruszył z domu jarl ze świtą i znów kontynuowali podróż aż do Limfjordu; weszli na pokład statku, zamierzając przepłynąć fiord; opowiadają, że mieli ze sobą kilka suk ciężarnych; a gdy znaleźli się na pokładzie stwierdził jarl, że szczeniaki szczekały w psach, lecz psy siedziały cicho. Jarl pomyślał, podobnie jak wszyscy pozostali, że jest to bardzo dziwne i powiedział, że nie chce kontynuować podróży; zawrócili więc i pociągnęli do domu, i spędzili ten Jul w domu.

Czas upływał, aż nadeszła trzecia zima i wysłał król ponownie ludzi, aby zaprosić jarla na Jul. Ten obiecał przybyć, wysłannicy ruszyli w drogę powrotną i opowiedzieli królowi przebieg misji.

Znowu przygotował się jarl do podróży i kiedy nadszedł czas, wyruszył ze swoją świtą w drogę, i kontynuowali znowu podróż aż do Limfjordu, i mieli szczęśliwą podróż i dostali się na drugą stronę fiordu. Było już popołudnie, dlatego zdecydowali się stanąć na nocleg nad fiordem. I tam mieli widzenie, które wg nich musiało znaczyć coś dziwnego; mianowicie widzieli falę, która uniosła się z głębi fiordu, i drugą falę, która nadeszła z zezwnątrz, a szły one na przeciw siebie; fale te były ogromne i było słychać wielki hałas, gdy spotkały się i powstał wielki grzmot, i widzieli wszyscy razem, że woda zabarwiła się krwisto. Wtedy jarl powiedział: ”To jest wielkie ostrzeżenie i teraz zawrócimy, bo nie chcę dalej ciągnąć na przyjęcie.” Tak więc zrobili i ruszyli do domu, i jarl pozostał w domu w ten Jul. Ale z drugiej strony rozzłościło to króla, że jarl nigdy nie przybył na jego zaproszenia, gdyż nie znał powodu jego nieobecności.

Podjął więc zimą król decyzję, by najechać królestwo swego teścia, jarla Haralda, gdy stwierdził, że zignorował on jego godne zaproszenie, nie przybywając ani razu, gdy było to już ustalone, i uważał, że jarl przez to bardzo naraził go na wstyd. O decyzji króla Gorma dowiedziała się królowa Thyra, i odradziła ona wykonanie tego: ”To nie jest godne ciebie”, powiedziała, ”ze względu na wasze pokrewieństwo i powinowactwo, by niepokoić go, i jest znacznie lepszy sposób na załatwienie tej sprawy”; i królowej słowa stonowały nieco gniew króla, i nie doszło do wyprawy wojennej. Póżniej podjęto decyzję, by król Gorm wysłał swoich ludzi do jarla, by dowiedzieli się, jaka była przyczyna jego nieobecności. Tak poradziła królowa, by teść z zięciem najpierw spotkali się i porozmawiali o wzajemnych stosunkach.

Królewscy posłańcy przybyli więc do jarla i wyłożyli królewską sprawę, a jarl szybko przygotował się do drogi i przybył do króla ze znaczącą świtą. Król przyjął teścia bardzo chłodno i poszli następnie do świetlicy, i gdy byli tam, spytał król jarla tymi słowy: ”Jaki jest powód,” rzekł on, ”że ile razy ja ciebie zapraszałem, okrywałeś takim wstydem mnie i moje zaproszenie?” Jarl odpowiedział, że nie czynił tego, by przynosić mu wstyd, nigdy nie przybywając na uczty, lecz że były tam inne powody ku temu, i opowiedział królowi te zadziwiające rzeczy, które widzieli, a które tu wcześniej opisano; i następnie powiedział jarl, że wyjaśni królowi, jeżeli ten by sobie życzył, czym były według niego te dziwy lub przed czym one ostrzegały. Król zgodził się. Jarl powiedział następnie: ”Muszę więc zacząć od tego, że widzieliśmy w środku zimy drzewo z zielonymi i małymi jabłkami, podczas gdy stare i duże jabłka leżały pod nim jednocześnie; wg mnie ma to zapowiadać zmianę wiary, co nastąpi w naszych krajach, a nowa religia bardziej rozkwitnie, co obrazują te piękne jabłka; a tę religię, która tu dotąd panowała, przedstawiają te stare jabłka, co leżały na ziemi, tam gniły i zamieniały się w pył; tak i ta religia zniszczeje, gdy ta druga wiara przyjdzie do naszych krajów, i szczeźnie ona i zaniknie, jak ciemność przed światłem. Drugim dziwem było, że słyszeliśmy szczeniaki szczekające w sukach, a to może oznaczać, że ludzie, co są młodsi wiekiem, zabiorą głos starszym i będą chcieli wcześnie rozmawiać, i należy oczekiwać, że otrzymają oni nie mniejszą część władzy, choć ci starsi mają często większe doświadczenie; ale wierzę, że ci, których to dotyczy, jeszcze się nie narodzili, jako że szczeniaki szczekały jeszcze będąc nienarodzonymi, gdy suki milczały. To był ten trzeci dziw, kiedy widzielismy fale wznoszące się przeciw sobie, jedna wewnątrz fiordu, a ta druga na zewnątrz, i spotkały się one po środku, i runęły na siebie, a woda stała się krwawa od gwałtownego zderzenia; według mnie zapowiada to niezgodę pomiędzy wodzami tu w kraju, i stąd powstaną wielkie walki i wielki niepokój, i jestem pewny, że ta wojna będzie w części prowadzona w Limfjordzie, gdzie te ostrzeżenia, które tu wyliczyłem, nas powstrzymały.”

Przekonały króla słowa jarla, i uznał, że był on bardzo mądry, po czym zapewnił mu bezpieczeństwo i pokój, i odeszła mu złość na niego. Ale opowiadają, że król Gorm, zanim udał się z jarlem do świetlicy, zasadził ludzi, by ci napadli na jarla z bronią, gdyby stwierdził, że to ze swej obojętności lub nadmiernej pychy zaniechał przybyć na ucztę, i ani razu nie przybył, gdy go zapraszał, o czym spodziewał się dowiedzieć w czasie rozmowy z nim; lecz teraz król odkrył, że był powód, że ten nie przybył. Król i jarl wyszli ze spotkania, i pozostał jarl jakiś czas u niego z wielkimi honorami, lecz rozstali się w porozumieniu i jako dobrzy przyjaciele, i jarl otrzymał przy wyjeździe godne dary od króla, i wyruszył on znowu ze swą świtą, i kontynuował podróż, aż dotarł do domu. Lecz niedługo potem odjechał jarl Harald na południe, i przybył do Saxlandu, i przyjął chrześcijaństwo, i nigdy już nie wrócił do swego królestwa.

 

 

Jul – wielkie święto normańskie przesilenia zimowego, adaptowane później przez kościół jako Boże Narodzenie, lecz zachowało swą tradycyjną nazwę do dziś.

Limfjord – cieśnina w północnej Jutlandii, oddzielająca jej północny skrawek; opis podróży nie odpowiadałby tu rzeczywistej geografii Danii, chyba, że celem podróży był nie dwór Gorma w Jelling, lecz mistyczne, kultowe miejsca na północ od Limfjordu, gdzie w święta Jul Słońce pojawia się w ciągu dnia na bardzo krótko. To tłumaczyłoby przesądne zachowania podróżnych oraz treść wizji.

Nowa religia – treść sagi obejmuje okres zaprowadzania wiary chrześcijańskiej w Danii i powstających przy tym konfliktów społecznych.

Saxland – tu w rozumieniu Niemiec.

 

 

 

Rozdział 4.

 

Teraz trzeba opowiedzieć o królu Gormie i jego synu Haraldzie, że kłócili się, jak tylko Harald wydoroślał i trochę zmężniał; król Gorm podjął decyzję, by dać mu kilka łodzi, i tak się go pozbył. Harald każdą zimę spędzał w Danii, i miał tam swą bazę. A gdy minął jakiś czas, opowiadają, że Harald poprosił swego ojca króla Gorma, by ten dał mu takie dobra i takie królestwo na posiadanie i do rządzenia, jakie jego dziad Klak-Harald dał Knudowi [Dana-ast]; lecz nie dostał on od swego ojca, czego prosił; i od tego czasu, powiadają, powstała wielka niechęć pomiędzy braćmi Knudem i Haraldem, i Harald uważał, że pod każdym względem była wielka nierówność pomiędzy nimi, i miał przekonanie, że z czasem wcale różnica nie będzie się zmniejszała.

Opowiadają też, że Harald nie powrócił raz na żniwa do Danii, jak miał w zwyczaju, bowiem zawsze spędzał tam zimę, i tego lata najeżdżał on wschodnie kraje. Ale inna opowieść podaje, że król Gorm wysłał ludzi do Holsztynu, by zaprosić swego syna Knuda na przyjęcie z okazji święta Jul; i gdy nadszedł czas wyruszył Knud ze swym orszakiem, i miał trzy łodzie, i tak zorganizował swoją podróż, że przybył do Limfjordu dzień przed Julem, pod koniec dnia. Tego samego wieczoru przybył tam jego brat Harald z dziewięcioma lub dziesięcioma łodziami; przybył on z Bałtyku, gdzie był na wikińskiej wyprawie latem.

Harald zwrócił uwagę, że jego brat Knud stał tam w trzy łodzie, i przypomniało mu się to całe nieporozumienie, jakie było pomiędzy nimi; poprosił wtedy swych ludzi, by nałożyli zbroje i sięgnęli do broni: ”I teraz ma się to stać” powiedział on, ”doprowadzenie do końca pomiędzy mną a mym bratem Knudem.” Knud przejrzał swego brata Haralda zamiary i postanowienie, i zdecydował bronić się, mimo, że miał mniejszą drużynę; sięgnęli oni do broni i przygotowali się do obrony, a Knud dodawał otuchy swoim ludziom. Harald otoczył ich teraz ze wszystkich stron, i wkrótce doszło do walki pomiędzy braćmi, i walczyli w samą wigilię Julu. Walka zakończyła się tak, że padł Knud i cała jego drużyna, lub w każdym razie większość z nich, bowiem Harald wykorzystał przewagę [w ludziach] jaką miał.

 

 

Łódź – tu bojowy statek wikingów, napędzany wiosłami i dodatkowo jednym żaglem, mógł mieć od 13 do 37 par wioseł, ekskluzywne długie łodzie osiągały długość ponad 50 metrów i miały załogę nawet ponad 70 wioślarzy-wojowników.

Żniwa (duń. høst) – w potocznym rozumieniu rozpoczynające się w sierpniu zbiory dawały początek jesieni, stąd słowo żniwa w językach nordyckich jest synonimem jesieni; po islandzku, norwesku i szwedzku jesień to haust, høst i höst, jedynie po duńsku brzmi to dziś efteråret.

Śmierć Knuda Dana-ast – geografia rejsu wskazuje, że Knud nie mógł przybyć z Holsztynu – do Danii płynie się przez Limfjord z Anglii lub Irlandii, a nie z Holsztynu; w innych wersjach tej opowieści (np Saxo Grammaticus Gesta Danorum) Knud Dana-ast poległ na wikińskiej wyprawie w Irlandii; ewentualne bratobójstwo, popełnione w Limfjordzie, stawiałoby w bardzo złym świetle króla Haralda Blåtand, który zaprowadził chrześcijaństwo w Danii; krótko mówiąc, w świetle tej sagi, Harald nie był najsympatyczniejszą postacią.

 

 

 

Rozdział 5.

 

Po tym, jak to się stało, ruszył Harald [z drużyną] prosto do miejsca pobytu króla Gorma, i przybył tam późno wieczorem, i wleźli w pełnym uzbrojeniu na królewskie dworzyszcze; i była to sprawa dla mądrych ludzi, tak więc Harald szukał porady, gdyż sam nie mógł wymyśleć, w jaki sposób miałby to załatwić i przekazać ojcu tę wiadomość, ponieważ król Gorm kiedyś obiecał przy wszystkich, że zabije tego, który doniesie mu o śmierci jego syna Knuda. Harald wysłał więc swego brata krwi, co nazywał się Hauk, do swej matki i polecił prosić ją o radę, jak mógłby rozwiązać ten problem. Zaraz potem przyszedł Harald osobiście do matki, opowiedział jej co się stało i poprosił o radę; a jej radą było, by poszedł sam do swego ojca i opowiedział mu takie zdarzenie, że dwa jastrzębie walczyły ze sobą, i jeden był cały biały, gdy ten drugi szary, i oba były równie dobre, lecz walka zakończyła się między nimi tak, że ten biały padł i trzeba uznać, że jest to wielka strata.

Po tym wyszedł Harald do swych ludzi i zanim ktoś mógł pomyśleć, poszedł do hali ojca, gdzie ten siedział i pił ze swymi dworzanami; siedzieli właśnie za stołem. Harald wszedł do hali i podszedłszy ku ojcu opowiedział mu o jastrzębiach, tak jak mu matka poradziła i zakończył swą mowę tym, że ten biały jastrząb był zmarł. I kiedy powiedział to, opuścił natychmiast salę, i poszedł następnie do matki.

Nie podają, gdzie on i jego ludzie nocowali; ale król Gorm nie zrozumiał, jak to ludzie widzieli, znaczenia tego, co mu syn opowiedział, i pił dalej, aż poszedł spać. Lecz nocą, gdy wszyscy wyszli z hali i poszli spać, przyszła królowa Thyra ze swymi ludźmi i poleciła ściągnąć tkaniny ze ścian hali, a następnie poleciła ustroić całą halę czarną tapiserią. Uczyniła tak, bowiem to była rada mądrych ludzi w tym czasie, gdy miano przekazać smutną wiadomość, by nie wypowiadać tego słowami, ale przekazać to tak, jak ona uczyniła.

Gorm den Gamle wstał z rana, udał się do tronu i siadł na nim, i brał się do picia. Ale gdy wszedł do hali i usiadł na swym tronie, i chciał zacząć pić, od razu zastanowiły go, gdy szedł przez salę, ściany w hali i wspomniane wcześniej okrycia. Thyra zasiadła na drugim tronie obok króla. Król zaczął rozmowę i powiedział: ”To musi być twoja sprawa, Thyro! że hala została tak udekorowana.” ”Dlaczego tak naprawdę myślisz, panie!” powiedziała. ”Ponieważ,” odparł król, ”chcesz w ten sposób oznajmić mi śmierć mego syna Knuda.” ”Ty to oznajmiasz mi, panie” powiedziała królowa. Król Gorm wstał z tronu jak zaczęli rozmowę, lecz teraz ciężko usiadł, i nic nie odpowiadał, odchylił się ku ścianie i zakończył żywot.

Króla następnie wyniesiono i pochowano, i usypano kopiec nad nim z inicjatywy królowej Thyry. Wtedy królował Duńczykom już prawie sto lat. Następnie wysłała Thyra posłańca do swego syna Haralda, że powinien on wrócić do domu ze wszystkimi swymi ludźmi na stypę po swym ojcu. Uczynił on więc tak, a ogromna stypa była udana, i następnie przejął Harald rządy nad krajem i ludem, i całym tym królestwem, które ojciec posiadał, po czym odbył on ting z ludem, na którym Duńczycy wzięli go na króla całego królestwa, które jego ojciec król Gorm posiadał. Siedział on [na tronie] już parę lat w spokoju, rządził swym królestwem wzbudzając respekt i szacunek, i był on silnym i zdolnym wodzem, i skupił wielu przyjaciół. 

 

 

Hauk – zawarł braterstwo krwi z Haraldem, t.zn. normańskim zwyczajem zmieszał krew swoją z krwią Haralda i uroczyście przysiągł mu braterską wierność na śmierć i życie.

Hala (duń. hal, hall) – sala recepcyjna na dworze królewskim, a także od IV w. dwu- lub trzynawowy, długi dom w zabudowaniach dworskich wodzów i królów, pełniący funkcje reprezentacyjne i recepcyjne; podobne obiekty znaleziono m.in. w królewskim Lejre niedaleko Roskilde na Zelandii oraz, już o charakterze mieszkalnym (koszarowym), w zamkach budowanych przez Haralda Blåtand.

Kopiec – są dwa kopce z epoki brązu w Jelling, stlicy Gorma, zwane Kopcem Gorma i Kopcem Thyry. W kopcu północnym (”Thyry”) znaleziono pustą komorę grobową jakiegoś wtórnego pochówku, datowaną na przełom lat 958/9, zbieżną z datą śmierci Gorma; w kopcu południowym (”Gorma”) znalezisko datowane na ok..964; Thyra zmarła ok. 10 lat przed mężem, więc to nie ona urządzała mu pogrzeb; ciało Gorma zostało po zaprowadzeniu chrześcijaństwa przeniesione z kopca do wzniesionego obok kościoła.

Rządził prawie sto lat – faktycznie to około 25 lat, tu ma uzasadniać przydomek Gorm Stary; Gorm nie był jednak stary, tylko jego szkielet i sylwetka zdeformowane były chorobą, co stwierdzono dopiero po przebadaniu jego grobu w Jelling.

Ting – sejmik, otwarta narada w skali plemienia, ziemi lub kraju, na której tradycyjnie obierano wodzów i królów oraz sądzono.

 

 

 

Rozdział 6.

 

Opowiadają nadal o jednym człowieku, o imieniu Håkon, co był synem jarla Sigurda z Lade; miał on swój dom i ród w Norwegii. Uważał, że ma prawo do królestwa w Norwegii, będąc jarlem nad czterema fylkami. Ale w tym czasie panował nad Norwegią Harald Gråfell ze swą matką Gunhildą, zwaną Kongemoder, i nie pozwolili oni Håkonowi rządzić czy posiadać całe jego królestwo. Ale on nie chciał nic, jeżeli nie mógł mieć całości swego królestwa, dlatego też wyjechał on z kraju ze znaczną drużyną; miał on dziesięć łodzi ze sobą z Norwegii. Następnie wyruszył na wyprawę wikińską i napadał szeroko wokół całe lato, ale na żniwa przybył on do Danii ze swymi łodziami i ludźmi, i zaprzyjaźnił się z duńskim królem, i prosił, by mógł mieć swoją bazę w jego królestwie i pozostać tam na zimę. Król Harald przyjął to bardzo dobrze, i zaproponował mu pobyt na swoim dworze dla niego i pół setki z jego ludzi. Håkon przyjął zaproszenie, i wyruszył do króla z tymi ludźmi, pozostałym zapewniając pobyt w Danii.

Opowiadają też, że Knud Gormsøn pozostawił po sobie jednego syna, co zwał się Harald, i nazywano go z przydomkiem Guld-Harald. Przybył on do Danii w kilka dni potem z dziesięciu łodziami; najeżdżał różne ziemie i dorobił się znacznego bogactwa, i zapragnął spędzić zimę u swego krewniaka Haralda Gormsøna i mieć tam swoją bazę. Król Harald przyjął dobrze swego krewnego i imiennika, i prosił go do siebie z tylu ludźmi, ilu Håkon miał ze sobą, i Harald przyjął zaproszenie.

Håkon i Guld-Harald byli teraz obaj u Haralda przez zimę, i byli goszczeni z pełnym respektem przez duńskiego króla. Kiedy nadszedł zimą Jul, poczyniono jeszcze większe przygotowania do przyjęcia niż dotąd, tak pod kątem napojów i żywności, jak i tej ilości ludzi, co została tamże zaproszona na Jul. Opowiadają, że przy popijawie ludzie bawili się pytając nawzajem, czy był jakiś król na Północy, co pokazał więcej bogactwa i szczodrości w swej gościnności niż Harald Gormsøn; i wszyscy byli zgodni, że nie było żadnego króla równego mu w całej północnej części świata, a przynajmniej tam, gdzie mówiono duńskim językiem. Ale był jeden człowiek przy dworze, któremu się to nie podobało i który nie uczestniczył w takiej rozmowie, to był mianowicie jarl Håkon Sigurdsson. Ale jak w przysłowiu wielu jest uszami króla, szybko doniesiono królowi, że Håkon nie uczestniczył w chwaleniu go, podczas gdy inni byli w tym zgodni.

Gdy noc minęła, polecił Harald Gormsøn przywołać do siebie jarla Håkona i Guld-Haralda i ci trzej poszli na rozmowę; gdy zeszli się, zapytał król Håkona, czy powiedział on, że nie był on największym królem na Północy, bowiem to był on, jak mu powiedzieli. Odparł tu jarl: ”Nie potwierdzę i nie zaprzeczę, panie! wtedy inni byli bardzo niepohamowani w wypowiadaniu się, ale nie uczestniczyłem w ich rozmowie, i uważam się tu za niewinnego.” ”Ale chciałbym jednak wiedzieć,” powiedział król, ”z jakiego to dla ciebie powodu, że nie jesteś takiej samej myśli jak inni.” ”Trudno jest mówić, panie!” powiedział jarl, ”o nierównych i równych, lecz ja nigdy nie nazwę kogoś większym, kto pozwala drugiemu zbierać daninę ze swoich ziem, i tak dzieje się już długo, a ten, co posiada do nich prawo, nie ma władzy, by ją pobierać.” Milczał król chwilę, by następnie się odezwać, i powiedział: ”Zastanawiałem się teraz, czy powiedziałeś prawdę, i znalazłem podstawy ku temu; ale nikt nie może ciebie zwać najmądrzejszym jarlem i moim najlepszym przyjacielem, jeżeli mi nie dasz dobrej rady, która pomogłaby przeciw synowi Gunhildy, Haraldowi Gråfellowi, bowiem widzę dobrze, że to jego oskarżasz.” ”Już tylko to,” odpowiedział jarl, ”może poprawić twoją pozycję dzięki zaproszeniu mnie i twego krewnego Guld-Haralda, jeżeli potem będziesz uważany za większego króla niż przedtem, i znajdźmy dlatego razem jakiś dobry pomysł, który nam wszystkim przysporzy sławy!” ”Daj jakąś propozycję,” powiedział król, ”i pokaż nam, że nie bez powodu zwą cię mądrym i pomysłowym!” Na to odpowiedział Håkon: ”Jeżeli to ja mam dać jakąś propozycję, a już to przemyślałem,” powiedział on, ”to należy wysłać ludzi na dobrze obsadzonej łodzi do Haralda Gråfella, którzy przekażą mu następujące przesłanie, że wy, ze względu na tak wiele, co zaszło między wami, by go uhonorować, wzywacie go tu, lecz bez dużej świty zbrojnej, na uroczyste przyjęcie, i niech powiedzą mu następnie, że to, co dotąd było pomiędzy wami, sami będziecie mogli wspólnie przezwyciężyć, gdy się spotkacie; i niech też dodadzą,” kontynuował, ”że rozważasz oświadczyć się jego matce Gunhildzie, co ją znam na tyle pod tym względem, że choć już się lekko podstarzała, zrobi wszystko, by ponaglić syna do podróży, jeżeli doda się to właśnie, bowiem już od dawna ma ona ochotę wyjść za mąż. My już zajmiemy się podróżą, ale musisz przyznać twemu krewnemu Guld-Haraldowi pół Norwegii, i pół dla mnie, za co my usuniemy Haralda Gråfella na zawsze, a ty nie będziesz musiał nawet być tam obecny ze swymi ludźmi; ale ponadto obiecuję ci, i to samo czyni Guld-Harald, że będziesz miał następujący trybut z Norwegii, który teraz wyliczę: obiecujemy mianowicie, jeżeli kraj będzie nasz, sto marek złota i sześdziesiąt sokołów, i jeżeli stanie się tak, jak tu zaproponowałem, to wszystkim nam przybędzie władzy i chwały.” Król Harald powiedział ”Tę radę, wydaje mi się, możemy wykorzystać, i tak się ma stać, i tak zrobimy, jeżeli nam się uda to przeprowadzić.” Także Guld-Haraldowi bardzo podobała się propozycja i zakończyli spotkanie.

Król Harald polecił przygotować jedną łódź, zanim ktoś mógł pomyśleć o tym, i była to duża sneka, którą obsadził załogą sześćdziesięciu ludzi; i wypłynęli oni gdy tylko byli gotowi, mieli szczęśliwą podróż, i spotkali króla Haralda Gråfella w Norwegii; wypełnili swą misję u niego i rozmawiali o zaręczynach z Gunhildą, że król Harald Gormsøn ma zamiar się oświadczyć jej, a gdy to ona usłyszała, stało się jak Håkon przewidywał, że ponagli swego syna Haralda do podróży: ”i najlepiej będzie,” powiedziała ona, ”jak się pospieszysz z wyjazdem; a że mam rządzić krajem w międzyczasie, co, jak przypuszczam, będzie dość trudne [przygotować] z tak krótkim wyprzedzeniem, to więc spiesz się z podróżą jak tylko możesz!” Następnie wyruszyli wysłannicy króla Haralda Gormsøna w drogę powrotną, i mieli szczęśliwą podróż do domu i uprzedzili króla, że może on oczekiwać tam Haralda Gråfella.

 

 

Fylke – prowincja, jednostka administracyjna w średniowiecznej Norwegii i Danii (odpowiednik powiatu lub hrabstwa), którą zarządzał urzędujący lennik, podległy królowi lub jarlowi.

Gormsøn (duń.: syn Gorma), Sigurdsson (norw. syn Sigurda) – nazwiska patronimiczne, utworzone od imienia ojca, z końcówką oznaczającą syn; nazwiska te zmieniały się z każdą generacją.

Jarl Sigurd z Lade (Sigurd Ladejarl), ok. 890-ok.962 – norweski jarl, przedstawiciel rodu jarlów z Lade koło Trondheim, którzy w X-XI wieku usiłowali bezskutecznie przejąć władzę nad całą Norwegią, podporządkowali sobie wielu lokalnych wodzów, korzystając m.in ze wsparcia duńskich królów; zamordowany przez Haralda Gråfella i jego braci.

Jarl Håkon, syn jarla Sigurda z Lade, ok.935-995 – jarl w Norwegii z duńskiego nadania od ca. 970, w 974 pomagał Haraldowi Blåtand w walce z cesarzem Ottonem II, w konflikcie z Haraldem Blåtand po tym jak walczył przeciw chrystianizacji Norwegii, od 974 faktyczny władca niezależnej od Danii Norwegii.

Harald II Gråfell (Harald Szara Opończa), zm.ok. 970 – król Norwegii od ok. 955, syn Eirika Blodøks i Gunhildy, starając się o podporządkowanie sobie całej Norwegii wszedł w śmiertelny konflikt z jarlami z Lade i duńskim królem Haraldem Blåtand; winien śmierci jarla Sigurda, co tłumaczy późniejszą zawziętość i zemstę jarla Håkona Sigurdssona.

Gunhild Kongemoder (Gunhilda Matka Króla) – córka Gorma den Gamle i siostra Haralda Blåtand Gormsøna, żona króla Norwegii Eirika Blodøks (Eryk Krwawy Topór, rządził Norwegią 931-933, zm. 954 w Anglii), matka m.in. Haralda II Gråfella; posądzana też o czary; po śmierci męża uciekła do Danii, zdobyła Norwegię dla swych synów przy pomocy Haralda Blåtand; tu opowieść ignoruje fakt, że Harald Blåtand i Gunhild są rodzeństwem.

Guld-Harald (Harald-Złoto) – syn Knuda Dana-ast Gormsøna, miał pretensje do Haralda Blåtand o pół królestwa jako spadek po ojcu, odziedziczyłby pewnie całość po Haraldzie Blåtand, gdyby nie został zamordowany w 976.

Danina – średniowieczny podatek, obowiązkowe świadczenie (w pieniądzu lub naturze) składane monarsze z podległego terytorium, później przekształcona w podatki: rentę gruntową oraz rentę feudalną.

Trybut – danina płacona przez wasala, złożenie trybutu oznaczało uznanie zwierzchności terytorialnej.

Marka złota – marka, grzywna, średniowieczna jednostka masy, połowa funta, różna masa w zależności od miejsca i czasu, marka kolońska do ważenia złota i monet (wprowadzona oficjalnie przez duńskiego króla Hansa w XV wieku) miała 233,856 g.

Sokół – ułożony do polowań sokół musiał mieć znaczną wartość.

Sto, duża setka – 60 sokołów sugeruje, że w sadze używana jest do wyliczeń tzw. duża setka czyli 120, nordycka duża setka składała się z 6 dwudziestek, połową dużej setki było 60, duży tysiąc to było 1200, ale określając szyk bojowy armii podawano już, że na duży tysiąc wchodziło dwanaście dużych setek po 6 dwudziestek każda, czyli 1440 jednostek.

Sneka – średniej wielkości łódź bojowa, przeciętnie około 30 m długości i około 40 wioseł, stosunkowo wąska i osiągająca dużą szybkość.

 

 

 

Rozdział 7.

 

Håkon i Guld-Harald wyprowadzili swe łodzie, a Harald Gormsøn wzmocnił ich tak, że mieli razem sześćdziesiąt łodzi. Stali na wodzie kompletnie gotowi do boju, szykując się do ataku na Haralda Gråfella, gdyby przybył. Nie złamał on swej obietnicy o spotkaniu, i miał on dwie duże łodzie i cztery setki ludzi, i nie żywił żadnych obaw. Spotkali się koło Hals w Limfjordzie. Håkon powiedział, że nie podobał mu się pomysł wystawienia tak wielu łodzi, gdzie potrzeba było niewielu: ”I żeby powiedzieć co myślę,” dodał on, ”mam pewne obawy wyruszając przeciw Haraldowi Gråfellowi z powodu naszego pokrewieństwa, ale uważam, że ty zasłużyłeś wielce na to zwycięstwo.” Opowiadają także, że Harald, jako że Håkon był sprytniejszy od niego, dał się namówić na to.

Guld-Harald stanął z trzydziestu łodziami przeciw swemu imiennikowi, i polecił dać okrzyk wojenny, i nagle [ludzie Haralda Gråfella] uwikłali się w bój, choć nie spodziewali się żadnego zagrożenia; mimo to bronili się dzielnie i mężnie. Jarl Håkon nie pojawił się w bitwie pomiędzy dwoma imiennikami, zatrzymał też tą część floty, która była z nim.

Kiedy król Harald Gråfell trwał w boju, i zauważył, że był tam ukryty podstęp, i już widział, jak to się zakończy, powiedział: ”Przyjemnie mi widzieć, mój imienniku! że twoje zwycięstwo nie będzie długie, gdy mnie w końcu pokonasz, gdyż wiem, że to, co tu się dzieje jest za poradą jarla Håkona, i gdy tylko będę martwy przybędzie on tu natychmiast przeciw tobie, i zabije cię zaraz potem, i pomści w ten sposób nas.” I opowiadają teraz, że król Harald Gråfell padł w boju razem z większością swych ludzi, i tak zakończył dni swego żywota. Po tym, jak wraz ze swymi braćmi i matką Gunhildą rządził Norwegią przez piętnaście lat.

Jak tylko doszło to do jarla Håkona, przypuścił on ciężki atak na Guld-Haralda, kiedy [Harald] i jego ludzie byli najmniej przygotowani na to, i zaproponował jego ludziom warunki, albo chcą się bić przeciw niemu, albo wydadzą mu Guld-Haralda, i powiedział, że chce pomścić swego krewniaka Haralda Gråfella. Ludzie nie chcieli się bić, bowiem wiedzieli, że król Harald Gormsøn chciał śmierci Guld-Haralda; i była tam tajemna umowa między nim a Håkonem, jak się teraz okazało. Więc wzięto Guld-Haralda do niewoli, wywieziono do lasu i powieszono.

Następnie udał się jarl Håkon do Haralda Gormsøna i oddał się pod jego sąd, ponieważ zabił on jego krewnego Guld-Haralda, ale było to tylko dla pozoru, jako że na tym opierał się ich wspólny plan. Król Harald skazał go i nakazał, by przybył on raz do Danii, by pomóc z całą norweską flotą w czasie wyprawy wojennej, w ramach pomocy, kiedy on [król] będzie uważał, że pomoc będzie konieczna; lecz cały czas ma być do dyspozycji i przybyć, gdy wyśle posłańca do niego i będzie chciał skorzystać z jakiejś dobrej porady; ma też płacić wszystkie omówione wcześniej daniny.

I zanim on i Håkon rozstali się, wziął [Håkon] to złoto, co Guld-Harald posiadał, a od którego wziął on przydomek Złoty Harald; to złoto, które przywiózł on z południowych krajów, było tego tak wiele, że wypełniło dwie skrzynie tak wielkie, że dwóch ludzi nie mogło jej podnieść. Całe to złoto wziął jarl jako łup, i zapłacił nim królowi Haraldowi trybut za trzy kolejne lata, mówiąc, że nigdy nie będzie miał lepszej możliwości zapłacenia daniny niż teraz. Kong Harald uznał to.

Rozstali się następnie, i Håkon opuścił Danię, i udał się do Norwegii. Niezwłocznie przybył do Gunhildy Kongemoder, i powiedział jej, że pomścił jej syna Haralda Gråfella i zabił Guld-Haralda, i ponadto, że ma dla niej pozdrowienia od Haralda Gormsøna, że on głęboko pragnął, by ona się z nim udała z godnym orszakiem, gdyż ma zamiar ją poślubić; ale było to częścią planu Haralda i Håkona, prócz tego, co zostało już omówione wcześniej, by jeśli wpadnie w tę pułapkę, i przybędzie do Danii, kiedy oni zasadzili tam ludzi by ją niezwłocznie zabić. Okazuje się teraz, jak to wielu mówiło, że spragniona była ona ożenku; dlatego wyruszyła ona teraz z kraju z trzema łodziami po sześćdziesięciu ludzi na każdej. Pożeglowała bez przystanków, aż dotarła do Danii; a gdy doniesiono, że Gunhild przybyła do Danii, wysłał król Harald wozy naprzeciw niej i jej ludzi, i została ona zaraz posadzona na królewskim wozie, i powiedziano jej, że u króla przygotowano dla niej kosztowne przyjęcie.

Wieźli ją w ciągu dnia; a gdy nastał mrok, przybyli nie do królewskiego dworu, lecz zamiast tego było tam dla nich wielkie mokradło [przygotowane]; pochwycono Gunhildę i ściągnięto z wozu, i podano coś ……. sznur wokół szyi ……. następnie na mokradło, i utopili ją tam, i tak oddała swe życie, i od tego czasu miejsce to zwą Bagnem Gunhildy. Następnie odjechali, wrócili do domu do króla, i opowiedzieli mu, co się tam stało. Król rzekł: ”Dobrzeście zrobili; dostąpiła ona tej chwały, którą jej sam przeznaczyłem”.

Król Harald i jarl Håkon siedzieli już kilka lat w spokoju, i był teraz pokój pomiędzy krajami Norwegią i Danią. Zostali bardzo dobrymi przyjaciółmi, a jarl Håkon wysłał królowi Haraldowi w pół roku sześćdziesiąt sokołów, zauważając przy tym, że lepiej jest spłacić swój dług raz, niż co roku.

 

 

Hals – miejscowość u wąskiego wejścia do Limfjordu od strony wchodniej, w cieśninie Kattegat.

Pokrewieństwo pomiędzy jarlem Håkonem a Haraldem Gråfellem – faktycznie nie ma bliskiego pokrewieństwa, było natomiast takie pomiędzy obu Haraldami jako bliskimi kuzynami: Guld-Harald był bratankiem Haralda Blåtand, a Harald Gråfell był siostrzeńcem.

Harald Blåtand Gormsøn chciał zabić Guld-Haralda – Guld-Harald jako syn Knuda Dana-ast miał pewne prawa do tronu i rościł wobec Haralda Blåtand pretensje do połowy duńskiego królestwa – musiał zginąć.

Złoto z południowych krajów – tu: zrabowane na południowych wybrzeżach Bałtyku.

Śmierć Gunhildy – opis przedstawia tradycyjną egzekucję przez zadzierzgnięcie oraz pochówek bagienny, znane w północnej Europie (płd.Szwecja, Dania, płn.Niemcy, Holandia, Anglia, Irlandia) już od 10 000 lat; spośród licznych teorii roli tego typu pochówku najbardziej przekonywujące jest wyjaśnienie, że w bagnie grzebano zamordowane czarownice/-ków – osoby zatopione w bagnie nie mogły przejść do królestwa zmarłych (co odbywało się normalnie poprzez spalenie ciała), ani nie mogły powrócić na ziemię (czemu zapobiegano przytłaczając ciało kamieniami lub gałęźmi), w ten sposób zmarły czarownik i jego złe moce były na wieczność uwięzione w bagnie i izolowane od wszechświata, gdyż nie był on ani wśród zmarłych, ani wśród żywych; Gunhildę oskarżano faktycznie o czary.

 

 

 

Rozdział 8.

 

W tym czasie panował cesarz Otto, zwany Rudym, nad Saksonią i Piktawią, razem ze swymi dwoma jarlami Urge-Thrjot i Brimiskjær. Opowiadają, że cesarz Otto w któreś Boże Narodzenie uroczyście obiecał, że wyruszy do Danii trzy lata pod rząd, jeżeli będzie to konieczne, i ochrzci całą Danię, jeżeli się da to zrobić; i po tej obietnicy zbiera cesarz ludzi na tą wyprawę. Gdy Harald Gormsøn wywiedział się o tym, i powiedziano mu, że cesarz ma wielkie siły, wysłał on natychmiast sześćdziesięciu ludzi na snece do Norwegii, do jarla Håkona, i prosił ich, by powiedzieli tak jarlowi, że król już nigdy więcej nie będzie w takiej potrzebie jak teraz, i by zebrał on pospolite ruszenie z całej Norwegii, i by przyszedł mu na pomoc. Królewscy posłańcy wyruszyli w drogę, przybyli do Norwegii, ogłosili jarlowi królewskie przesłanie, a następnie ruszyli w drogę powrotną.

Jarl Håkon natychmiast wziął się za to, i rozumiał, że była taka potrzeba, by lud w Danii i innych krajach nordyckich nie był zmuszony do przyjęcia chrześcijaństwa, i porzucenia wiary przodków oraz [pradawnych] obyczajów. Zebrał tam w pośpiechu trochę ludzi, ale miałby ich więcej, gdyby pospolite ruszenie objęło wszystkich, i było więcej czasu ku temu. Jarl wyruszył natychmiast w drogę, jak tylko zebrał setkę łodzi; lecz pod koniec lata doszły kolejne łodzie z Norwegii ze znaczącą obsadą, które dołączyły do jarla Håkona. Wyruszył więc jarl Håkon, ale nie miał najszczęśliwszej drogi; i kiedy przybył do Danii, wypytał się król Harald o to, i był bardzo zadowolony, i wziął go od razu na naradę ……… z głębokim zadowoleniem, i zaaranżował przyjęcie, …….. i podjęli tę decyzję, że wyruszą przeciw cesarzowi Ottonowi z tak wielu ludźmi, ilu się zebrało w Danii, i nad tym wojskiem byli król Harald i jarl Håkon najwyższymi wodzami, i wyruszyli teraz, na spotkanie cesarza.

Spotkali się na morzu, i doszło natychmiast do bitwy pomiędzy nimi, i była tam bardzo ciężka walka. Walczyli przez cały dzień, i padło wielu ludzi po obu stronach, ale zdecydowanie więcej po stronie cesarza. Gdy zaczęła zapadać noc, zawarli trzydniowy rozejm pomiędzy sobą, i zeszli na ląd, i przygotowywali się po obu stronach [do dalszej walki]. I gdy minęły już te trzy dni, wyszli ludzie cesarza Ottona, króla Haralda i jarla Håkona, i walczyli teraz na lądzie, i walka stała się teraz trudna dla cesarza, i padło tam dużo więcej jego ludzi za dnia, i było już tak źle, że ruszył on ze swoim wojskiem do ucieczki.

Cesarz Otto jechał konno dzień cały, i mówią, że uciekali oni ku łodziom, i cesarz dojechał konno do brzegu, a miał w ręku wielką włócznię okutą złotem i bardzo zakrwawioną, i jak cisnął włócznię do wody, wezwał wszechmocnego boga na świadka, po czym rzekł: ”Następnym razem jak przyjdę do Danii, stanie się jedna z dwóch rzeczy, albo ochrzczę Danię, albo oddam moje życie.” Po tym weszli cesarz Otto i jego ludzie na pokład swych łodzi, i popłynęli do domu, do Saksonii. Lecz jarl Håkon pozostał jeszcze czas jakiś u króla Haralda i dał mu wiele mądrych rad, i teraz nakazali wznieść umocnienia, co są wielce znane, i nazywają się Danevirke; wzniesiono je pomiędzy Ægisdør i Slesmynne w poprzek lądu, pomiędzy morzami. Następnie wyruszył jarl Håkon do Norwegii, i zanim się rozstali, rzekł on do króla: ”Tak to teraz idzie, panie! że nie wydaje mi się, bym mógł zebrać daniny i zapłacić trybut, tak jak bym tego pragnął, głównie ze względu na cały ten wysiłek i koszty, co miałem z waszego powodu; ale pierwsze co chcielibyśmy to opłacić twój trybut, jak tylko wybrniemy z tego.” Król odpowiedział, i prosił, by temu zaradził, ale ludzie jednak widzieli, że królowi spodobało się, że daniny przyjdą, choć spóźnione. Rozstali się w ten sposób, i jarl Håkon wrócił do kraju, i był zadowolony z odniesionego wielkiego zwycięstwa.

Było teraz spokojnie w Norwegii i Danii przez trzy lata, i przez te trzy lata zbierał cesarz Otto ludzi, i zebrał niespotykanie wielką armię, i gdy minęły te trzy lata, ruszył on do Danii z tą wielką armią, a jarlowie Urge-Thrjot i Brimiskjær szli za nim.

 

 

Cesarz Otto II (Otto den Røde, Otto II Rudy), 955-983 – z dynastii saksońskiej czyli ottońskiej, król Niemiec i cesarz rzymski od 973 (współkról od 961 i współcesarz od 967).

Saksonia – w oryginale sagi Saxland czyli kraj Saksonów; z ludów niemieckich Saksoni mieli najbliższy kontakt z Danią, stąd Duńczycy przenieśli nazwę Saksonów na wszystkich Niemców, tu autorowi sagi chodzi o całe Niemcy.

Piktawia, Poitou, w oryginale Peituland – prowincja w zachodnio-centralnej Francji, tu w znaczeniu całej Francji.

Panował nad Saksonią i Piktawią – wg autora sagi cesarz Otton II miał panować nad Niemcami i Francją, tu chodzi o ukazanie potęgi cesarza i rozległość jego imperium.

Jarl Urge-Thrjot i jarl Brimiskjær – postacie niezidentyfikowane, dowódcy cesarza lub misjonarze.

Chrystianizacja Danii – dokonała się pokojowo w 965 roku za Ottona I, późniejsze wojny dotyczyły uniezależniania się Danii od cesarza i napadów duńskich na pograniczne ziemie saskie; Harald Blåtand w opisywanym tu okresie jest już chrześcijaninem i poddanym cesarza, w Danii działają biskupstwa w Ribe, Hedeby (Szlezwik) i Århus.

Pospolite ruszenie, duń. leding, norw. leidang, ang. fyrd – skandynawski system obronny, powstały w VII w., opierał się na podziale kraju na skipæny (norw. Skipreider) i zobowiązaniu wolnych chłopów każdej jednostki do wystawienia na potrzeby wojenne (obronne i wypraw zamorskich) jednej łodzi co czwarty rok; jednostka zwana hafnæ wystawiała jednego chłopa uzbrojonego w hełm, miecz i włócznię; Norwegia mogła wystawić tym sposobem ponad 250 łodzi, Dania 600-800, co w połączeniu mogło dawać okresowo armię ponad 25 tysięcy wojowników.

Sto łodzi – łodzie i załogi tradycyjnie liczone były dużymi setkami, składającymi się z 6 dwudziestek; sto łodzi oznacza 120 jednostek, pół setki to 60; w tekście nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż podawane w sagach liczebności armii i flot to zwykle fantazja autorów poetyckich opowieści.

Danevirke – system wałów obronnych (ziemnych, drewnianych i murowanych) na południowej granicy Danii w Szlezwiku, pomiędzy fiordem Slien a rzekami Eider i Trenen; wznoszenie rozpoczęto w II poł. VII wieku, rozbudowę przerwano w wieku XIII. Przez 500-600 lat stabilizowały one granicę państwa, a były w użyciu jeszcze w wojnie 1864 roku.

Ægisdør (Ægers Dør lub Ægers Munding) – ujście rzeki Eider do Morza Północnego.

Slesmynne (Slesdør) – ujście fiordu Slien do Bałtyku.

 

 

 

Rozdział 9.

 

Gdy król Harald dowiedział się o tym, wysłał on ludzi do jarla Håkona, tak wielu jak poprzednio, i wysłał mu to posłanie, że nigdy nie pragnął on bardziej i potrzebował jego pomocy i wsparcia jak teraz. Jarl Håkon zaraz przygotował się wedle posłania króla Haralda, jako że uważał on to za bardzo potrzebne, wyruszył natychmiast, jak tylko był gotów, i miał ludzi nie mniej niż poprzednim razem.

Gdy przybył on do Danii, udał się niezwłocznie z dwunastu ludźmi do króla Haralda; król był bardzo z niego zadowolony, i powiedział, że wziął on [Håkon] sobie do serca potrzeby jego. ”A teraz trzeba,” dodał on, ” wysłać posłańca za wszystkimi twymi ludźmi, by mogli tu przybyć na przyjęcie, a ja podziękuję każdemu z was.” ”Musimy jednak przedtem porozmawiać,” powiedział jarl, ”zanim tak się stanie; mnie możesz rozkazywać, a ja będę słuchać i stanę u boku twego do dyspozycji, i tym ludziom, co mam teraz, tych dwunastu ludzi; lecz nie innym, zanim ja tak nie postanowię, bowiem już wcześniej raz przyszedłem tobie z pomocą z całym pospolitym ruszeniem, tak jak było to przedtem ustalone pomiędzy nami.” ”To prawda, co mówisz,” powiedział król Harald, ”ale oczekuję jednak, że pozwolisz mi z tych ludzi, których przyprowadziłeś tu dla naszej przyjaźni, mieć jakąś korzyść.” ”Mogę przekonać swoich ludzi,” powiedział Håkon, ”że poczują się zobowiązani iść za mną i bronić mojego kraju i królestwa; ale nie będą poczuwać się do konieczności obrony Danii albo innego królestwa, i narażać się na niebezpieczeństwa wojny bez uzyskania korzyści czy uznania w zamian za to.” ”Co mam więc ja zaoferować tobie lub twoim ludziom. ” powiedział król, ”abyście byli mi pomocą, tak jak ja teraz tego najbardziej potrzebuję, bowiem jak się wywiedziałem, że mam tu do czynienia z przeważającą siłą, gdyż cesarz ma ogromną armię?” Jarl odpowiedział: ”Dlatego jest jeden warunek,” powiedział on, ”w czym ja i moi ludzie jesteśmy zgodni, mianowicie to, że masz zrezygnować ze wszystkich danin z Norwegii, które nie są jeszcze zapłacone, i tak samo masz całkowicie zrezygnować z danin w przyszłości, tak, że Norwegia nigdy już nie będzie płaciła tobie trybutu; ale jeżeli nie zgodzisz się na ten warunek, wtedy to cała ta armia, co przyszła za mną tutaj, wróci z powrotem, z wyjątkiem mnie samego, co mam obowiązek tu zostać i stać u twego boku z tymi tu dwunastu ludźmi, którzy przyszli tutaj teraz, bowiem ja wypełnię wszystko to, co uzgodniliśmy.” ”To są prawdziwe słowa, co mówią,” powiedział król, ”że ty ze swym sprytem i swymi sposobami stawiasz wszystkich w kłopotliwej sytuacji, i teraz ja mam wybierać pomiędzy dwoma trudnymi warunkami, z których żaden mi się nie podoba.” ”Tak, przemyśl teraz gruntownie warunki,” powiedział jarl, ”ale wydaje mi się, że trybut z Norwegii nie przyda ci się na wiele, jeżeli oddasz tu życie za Danię.” ”Wybiorę więc szybko,” odparł król, ”tak jak sprawy wyglądają teraz, że ty ze wszystkimi swymi ludźmi masz mi pomóc, tyle ile masz siły ku temu, i dostaniesz więc to, czego pragniesz.” Po tym wysłano posłańca po jarla [wodzów] wojska, że mają sie stawić tu na spotkanie, na którym przyklepano umowę o tym, i zostali teraz godnie ugoszczeni przez króla Duńczyków, po czym wyruszyli przeciw cesarzowi z całym tym wojskiem, jakie mogli zebrać.

Król Harald zabrał flotę do Ægisdør, a jarl Håkon swoje wojsko do Slesdør po drugiej stronie kraju. Cesarz Otto wywiedział się, że jarl Håkon przybył do Danii, by walczyć przeciw niemu; podjął więc decyzję, by wysłać swych jarlów Urge-Thrjot i Brimiskjæra przeciw niemu do Norwegii z dwunastoma koggami, co były obsadzone zbrojnymi ludźmi, z tą misją, by schrystianizować Norwegię, pod nieobecność jarla Håkona.

 

 

Mnie możesz rozkazywać, a ja będę słuchać - tu wyraża zasadę feudalizmu kontynentalnego wasal mojego wasala nie jest moim wasalem: król miał władzę nad jarlem, ale już nie nad jego ludźmi; zgodnie z tym jarl jako wasal miał obowiązek stanąć u boku króla ze swoją drużyną, ale jednocześnie mógł odesłać do domu wodzów pospolitego ruszenia (lendmenn), nad którymi król nie miał władzy; zasada ta prowadzi do decentralizacji w państwie, osłabienia władzy królewskiej, rozbicia dzielnicowego i konfliktów wewnętrznych; istnieją jednak istotne różnice pomiędzy feudalizmem skandynawskim a zachodnioeuropejskim.

Trybut z Norwegii – zniesienie trybutu płaconego królowi Danii oznaczało wybicie się Norwegii na niepodległość, a z jarla czyniło suwerennego władcę państwa.

Do Ægisdør i Slesdør – wojska zostały przemieszczone nad granicę z Niemcami, Harald od strony Morza Północnego, Håkon od strony Bałtyku.

Koga – typ płaskodennego statku żaglowego, znany we Fryzji już od VIII wieku, krótszy i wolniejszy od łodzi wikingów, lecz szerszy i ładowniejszy, z wysokimi burtami zapewniał też większy komfort podróży na wzburzonym morzu.

 

 

 

Rodział 10.

 

Na początek opowiedzieć teraz trzeba o cesarzu i tej wielkiej armii, którą zabrał ze sobą, że zeszli na ląd jak tylko dotarli do Danii, i ocenili, że nie przyjdzie im łatwo zaatakować Danevirke, gdy byli tam obrońcy na górze, i odeszli stamtąd znowu i zeszli do swych łodzi i wnet odpłynęli.

Wtedy spotkali się król Harald i cesarz Otto, i doszło od razu do walki pomiędzy nimi. Bili się na łodziach, i padło wielu po obu stronach, lecz nikt nie odniósł zdecydowanego zwycięstwa, i tak rozstali się. Następnie ustawił cesarz swą flotę koło Slesdør, i tam spotkał jarla Håkona z jego ludźmi; ci też od razu zaatakowali siebie nawzajem, i były tam ciężkie walki, a bitwa rozwijała się na niekorzyść cesarza, i stracił on wielu ze swych ludzi, i zakończyło się tak, że uciekł on ze swym wojskiem. Zrozumiał, że miał twardego przeciwnika, i myślał, że najlepiej będzie, jak rozważy bliżej, co najkorzystniej byłoby mu w tej sytuacji zrobić.

Opowiadają, że gdy cesarz odstawił swe łodzie na leże, napotkali oni flotę, składającą się z pięciu łodzi, które wszystkie były długimi łodziami. Cesarz zapytał, jak nazywał się dowódca tej floty; odpowiedział on, i rzekł, że nazywał się Ole. Następnie spytał cesarz, czy był on chrześcijaninem, czy nie; Ole powiedział, że przyjął on wiarę chrześcijańską na zachodzie, w Irlandii, i zaoferował cesarzowi swą pomoc, jeżeli ten uważał, że potrzeba było większej siły, niż ta, którą już miał. Cesarz powiedział, że chętnie przyjmie tę propozycję, i dlatego dziękował mu bardzo: ”Wyglądasz mi na takiego, co przynosi szczęście,” dodał on. Ole połączył się z nim, i miał trzy setki ludzi, a każdy z nich był mocarny chłop, a już ten, co nimi dowodził, przeszedł ich wszystkich.

Cesarz i jego ludzie udali się teraz na naradę, ponieważ znaleźli się w tej trudnej sytuacji, że zabrakło im żywności, a do tego jeszcze, że całe bydło, które [zwykle] było po tej stronie Danevirke, gdzie oni rozłożyli się, do ostatniej sztuki zostało uprowadzone, tak że nic nie mogli oni dostać, i ci najbardziej ostrożni uważali, że mają tylko dwa wyjścia, albo wycofać się z tak rozpoczętą sprawą, albo zabić swoje wierzchowce na mięso, lecz ludzie myśleli, że oba wyjścia były dość ciężkie. To obudziło wielki niepokój u cesarza, i zwrócił się on do Ola, czy nie mógłby on im pomóc wyjść z kłopotów, i prosił go o jakąś radę, która byłaby skuteczna. Ole odpowiedział, i rzekł, że ceni on swoje rady, i chciałby by to, co on zaproponuje, w jakiś sposób wprowadzić, i że wszyscy powinni to zaakceptować, albo nie będzie on w ogóle doradzał. Sprawa skończyła się tak, że wszyscy wyrazili głośny aplauz, że pójdą oni za jego radą, którą on im da. Wtedy powiedział: ”To jest moja rada, że my wszyscy, którzy wierzymy w Chrystusa, powinniśmy wyznać nasze grzechy, i obiecać bogu wszechmogącemu, stwórcy wszystkich rzeczy, post sześciodniowy, by dał on nam zwycięstwo, i byśmy nie potrzebowali zabijać naszych koni na mięso; następnie chcę dać wam inną radę,” powiedział on, ”że powinniśmy dziś pójść do najbliższych lasów i gajów, i każdy człowiek powinien wyrąbać sobie wiązkę takiego rodzaju drewna, które będzie nam najłatwiej podpalić, i całe to drewno należy zanieść pod wały [Danevirke], a potem zobaczymy, co jeszcze nam wpadnie do głowy.” Ta rada Ola spodobała się wszystkim, i zrobili teraz tak, jak on doradził.

Cechą Danevirke było to, że wielki rów był wykopany po tej stronie, gdzie oni byli, ten był na 10 sążni szeroki i na dziewięć sążni głęboki, ale nieco węższy tam, gdzie nad nim stały kasztele; te były tak zaplanowane, że stał tam na umocnieniach jeden kasztel co sto sążni. Dzień po tym, jak zanieśli wiązki drewna pod umocnienia, podjęli się budowy dużych mostów ponad rowem, i położyli jeden pomost przed każdym kasztelem, i podłożyli belki pod pomosty i pomosty [przesuwane na belkach] sięgnęły do samych umocnień. I tego samego dnia wzięli oni wszystkie beczki na wodę, jakie mieli, wybili jedno dno w nich, i włożyli doń suche drzazgi i wióry, które [przedtem] wyrąbali, dopóki się beczki nie wypełniły; następnie podłożyli do wiórów ogień, i założyli znowu dna do nich, lecz tak, by były otwarte, i by wiatr mógł do nich wtargnąć. Jednocześnie podpalili wiązki drewna, które ułożyli pod umocnieniami; tak się właśnie złożyło, że pogoda była sucha, i wiał tam silny wiatr południowy, tak że wiatr uderzał w umocnienia; wzięli teraz beczki i wystawili je nad fosą, i wiatr wtargnął teraz do nich, i powiał nad umocnieniami i wdarł się do nich jednocześnie; zrobił się już wieczór, gdy skończyli te przygotowania.

Opowiadają teraz, że gdy noc nadeszła, rozpalił się ogień w beczkach i wiązkach drewna, i płomienie ogarnęły teraz kasztele i następnie umocnienia, i spłonęły teraz, jedne po drugich, bowiem umocnienia wzniesione były głównie z drewna. Doprowadziło to do tego, że tej nocy spłoneło całe Danevirke z kasztelami, po których nie zostało śladu ani ruin, i całe to zniszczenie wywołały beczki, co przeniosły ogień na umocnienia. Lecz wraz z nastaniem dnia przyszedł tam tak ciężki deszcz, że ludzie nie pamiętali, żeby tak kiedy lało z nieba; ten zgasił cały ogień, tak że ludzie mogli zaraz przechodzić nad tym wielkim pogorzeliskiem; lecz gdyby nie zostało ono ugaszone deszczem, byłoby ono długo nie do przebycia.

Gdy król Harald i jarl Håkon zobaczyli to wszystko, opanował ich strach, i uciekli natychmiast na swoje statki. Lecz cesarz przeszedł ze swymi ludźmi mostami, które wybudowali nad fosą, a które jeszcze się zachowały, gdyż ogień trzymał się od nich z daleka, wtedy gdy umocnienia płonęły; przeszli oni teraz nad pogorzeliskiem, które było całkiem ugaszone i zimne. Pościli więc dwa dni, za to, że wszechmogący bóg miał im pomóc; a na trzeci dzień ruszyli spod umocnień tam, gdzie duński król i jarl Håkon stali wcześniej. Gdy dotarli tam teraz, nie brakło tam bydła, i dostali żywności dość, bowiem sprowadzono tam [uprzednio] duże ilości bydła, co by się nie dostały w ręce cesarza i jego ludzi; teraz ono stanowiło obfite pożywienie, i nie żałowano wcale bydła Duńczyków, i były tam dobre owce rzeźne.

Chwalili teraz Pana za to wspaniałe zwycięstwo, i cesarz widział, że rady Ola dobrze pomogły, i zapytał teraz, skąd Ola ród i z jakiego kraju pochodził. ”Nie będę dłużej się ukrywał przed tobą,” rzekł Ole, ”nazywam się Olav, mój ród jest w Norwegii, a mój ojciec nazywał się Tryggve”

 

 

Długa łódź – solidnie zbudowana (w przeciwieństwie do łodzi pospolitego ruszenia), często zdobiona na dziobie i rufie np głowami smoka, prywatna łódź na potrzeby wojenne, mogła mieć długość od 30 do ponad 50 metrów.

Sążeń – antropometryczna miara długości, odpowiada długości rozpostartych ramion dorosłego, tj. ok 1,8 m.

Kasztel – mniejsza, zamknięta budowla obronna w kształcie wieży, tu wzniesiona na wałach.

Olav I Tryggvason, ok.968-1000 – syn Tryggve Olavssona, lokalnego króla z Vika (okolice Oslo); dorastał na wygnaniu w Gardariki (na Rusi), pociągnął na wiking na Wyspy Brytyjskie, gdzie został ochrzczony ok.994; w Norwegii na czele buntu przeciw jarlowi Håkonowi, po którego śmierci został królem i zaprowadził chrześcijaństwo; zginął w legendarnej bitwie morskiej pod Svold.

Pokonanie umocnień Danevirke – przez Ottona II (faktycznie poprzez zdobycie jednej bramy w wałach) i zajęcie miasta Hedeby miało miejsce w 974 roku, data sprzeczna z sagą – Olav miałby wtedy 6 lat, ale nawet w chwili śmierci cesarza miał ich zaledwie 15, tak więc ich sojusz wojenny jest wyłącznie legendą.

 

 

 

Rozdział 11.

 

Opowiadają teraz, że cesarz Otto i Olav ścigali Króla Haralda i jarla Håkona, i walczyli razem w trzech bitwach na lądzie, w których wielu ludzi padło; król Harald i jarl Håkon uciekli ranni, lecz cesarz i Olav ścigali ich w kraju, i gdzie doszli dawali do wyboru tym wszystkim, których wzięli do niewoli, że każdy z nich powinien albo przyjąć wiarę i chrzest, albo zostaną niezwłocznie zabici; wielu wybrało to najlepsze, i przyjęło wiarę i chrzest, ale chłopi, którzy nie chcieli się poddać temu, nie mieli żadnych gospodarstw do prowadzenia następne dwanaście miesięcy, bowiem ludzie cesarza palili osady i wsie, i zniszczyli w ten sposób wszelką własność tym, którzy nie chcieli przyjąć wiary, i zabili również wielu z nich.

Cesarz Otto i Olav Tryggvason odnieśli wielkie i piękne zwycięstwo w te dwanaście miesięcy, bowiem wojsko nie stawiało im oporu, a król Harald i jarl Håkon uciekali stale, i zauważyli wyraźnie, że ich siły nieustająco stawały się coraz mniejsze, w skutek tego wszystkiego coraz więcej ludzi w kraju zostawało chrześcijanami. Król Harald i jarl Håkon zwołali teraz naradę, by razem zastanowić się, jakie decyzje mają podjąć, gdy teraz poczuli, że robi się coraz ciężej [dla nich], i jak uciekli ze swych domostw, swych łodzi i dóbr. Oczywiste było, że nie mogli dotrzeć do łodzi, po tym jak miejsca, gdzie one stały, znalazły się w rękach cesarza, i najbardziej sensowne było, gdy sprawy zaszły tak daleko, wysłać ludzi do cesarza Ottona i Olava Tryggvasona. Wysłano więc pewnych ludzi do cesarza, co przekazali prośbę duńskiego króla i jarla Håkona. Cesarz przyjął to dobrze, i postawił im ten warunek, że powinni przyjąć wiarę, i zaproponował im, by wszyscy razem odbyli spotkanie.

Posłańcy króla Haralda i jarla Håkona powrócili teraz i poinformowali ich o rezultatach swej misji. Następnie zwołano ting, na którym dyskutowano tak zawzięcie, jak nigdy to nie miało wcześniej miejsca w państwie króla Duńczyków. Na tingu wystąpił teraz biskup Poppo, który był z cesarzem, i opowiadał on z wielką erudycją zebranym na tingu o wierze, a mówił długo i dobrze. Król Harald reprezentował drugą stronę [kręgu zebranych], i odpowiedział, gdy wysłuchał przemowy: ”Nie oczekujcie,” powiedział on, ”że się dam przekonać samymi słowami, jeżeli nie dojdzie do tego, że otrzymam jakieś żelazne dowody, które mnie naocznie przekonają, że ta wiara, którą wy głosicie, posiada większą moc, niż ta, którą dotąd posiadaliśmy.” To były słowa własne jarla Håkona, jednak król je wypowiedział, gdyż wolałby wszystko inne, niż przyjąć wiarę. Po tym biskup tak mu odpowiedział: ”Nie trzeba zgadywać,” powiedział on, ”że trzeba wypróbować moc tej wiary; teraz trzeba przynieść rozpalone żelazo, lecz przedtem odśpiewam mszę i złożę ofiarę temu bogu wszechmogącemu, a następnie przejdę dziewięć kroków po rozpalonym żelazie w ufności w świętą trójcę, i jeżeli bóg osłoni mnie przeciw temu, tak że moje członki będą w każdym calu całe i nie spalone, wtedy będziecie musieli wszyscy przyznać, że pragniecie wyznawać prawdziwą wiarę.” Król Harald, tak jak i jarl Håkon i wszyscy ich ludzie przystali na to, że jeżeli on mógłby przejść po rozpalonym żelazie, bez zostania poparzonym, to przyjmą wtedy wiarę.

Stało się więc tak teraz, że biskup odśpiewał mszę, a po mszy wystawił się na próbę, zawierzył swe życie w ufności bogu wszechmogącemu, i miał na sobie cały dostojny biskupi strój, gdy wkroczył na żelaza, lecz bóg osłonił go tak, że w żadnym miejscu na jego członkach nie znaleziono plam od poparzenia, i wcale też jego szaty nie śmierdziały nigdzie spalenizną. Gdy król Duńczyków widział to tajemnicze wydarzenie, przyjął on natychmiast wiarę i chrzest, i to samo uczynili wszyscy jego ludzie [zebrani na tingu], i król uznał te żelazne dowody za bardzo znaczące, i całe wojsko Duńczyków zostało od razu ochrzczone.

Jarl Håkon był bardzo niechętny chrztowi, ale uznał, że alternatywa była jeszcze gorsza, i w końcu zebrał się w sobie i pozwolił się ochrzcić, i wyprosił następnie pozwolenie na wyjazd, w nadziei na szybki powrót do domu, ale tak to stało się, że jarl Håkon musiał obiecać cesarzowi, że zaprowadzi on chrześcijaństwo w Norwegii, jeżeli byłby w stanie to zrobić, albo w innym przypadku miał uciekać on ze swego królestwa. Następnie wyjechał jarl Håkon, tam gdzie stały jego łodzie, i kontynuował on następnie podróż, dopóki nie przybył on do Norwegii.

Zawiązała się szczera przyjaźń pomiędzy królem Haraldem i cesarzem Ottonem, i udali się obaj na przyjęcie, które król polecił przygotować. Olav także się tam udał; i zanim cesarz Otto i król Harald się rozstali, obiecał duński król, że wszyscy jego ludzie, których on byłby w stanie przekonać do tego, powinni przyjąć wiarę, i słowa tego dotrzymał.

Cesarz Otto powrócił do Saksonii do swego królestwa, i zapraszał Olava ze sobą, lecz ten powiedział, że planował udać się do krajów wschodnich, i udał się też tam. Cesarz Otto i Olav rozstali się, i pozostali na zawsze dobrymi przyjaciółmi.

 

 

Wielu wybrało to najlepsze, i przyjęło wiarę i chrzest - Islandia w czasie powstawania sagi była od dawna chrześcijańska (od ok. roku 1000), tak więc treść opowiadania w dużym stopniu odzwierciedla już chrześcijański punkt widzenia.

Poppo – prawdopodobnie Poppo II, biskup Würzburga 961-984, ok. 965 odwiedził Danię i wobec Haralda Blåtand dowodził prawdziwości wiary chrześcijańskiej za pomocą próby żelaza, przekonany Harald zakazał kultów pogańskich; rok 965 uznaje się za rok zaprowadzenia chrześcijaństwa w Danii.

Próba żelaza (źelazny dowód) – jeden ze środków dowodowych w średniowiecznym procesie, zakładający, że bóg nie pozwoli skrzywdzić osoby prawdomównej (sąd boży); mógł polegać na przejściu trzech kroków po rozpalonych żelazach i późniejszej obserwacji zapieczętowanych ran, ich zagojenie się w trzy dni świadczyło o prawdomówności; zakazane asystowanie duchownych przy próbie od 1215 r. Wg innej duńskiej tradycji, próba żelaza, której poddał się Poppo, polegała na trzymaniu ręki ubranej w żelazną rękawicę w ogniu, aż żelazo rozpaliło sie do czerwoności. Wg późniejszego prawa skańskiego poddany próbie miał przejść 9 kroków zanim odrzucił trzymane w ręku żelazo, wg innego prawa dowodzący prawdomówności miał przejść po 12 rozpalonych pługach.

Kraje wschodnie – głównie Ruś.

 

 

 

Rozdział 12.

 

Wypada teraz opowiedzieć, co wydarzyło się podczas podróży jarla Håkona. W czasie rejsu powrotnego do Norwegii przybył on do Gotalandii, i jak tylko tam przybył, zszedł na ląd w różnych miejscach, i zaczął siać zniszczenie, i odesłał on wszystkich kapłanów i nauczycieli, których cesarz dał mu do towarzystwa, by ochrzczić lud w Norwegii. Håkon nie chciał, by szli oni z nim dłużej. W czasie najazdu dowiedział się o największej świątyni pogańskiej w Gotalandii, kiedy jeszcze pogaństwo tam panowało; w świątyni tej było sto pogańskich posągów. Håkon zawładnął całym bogactwem, które tam się znajdowało, a ci, którzy pilnowali świątyni i miejsca ofiarnego, uciekli, a niektórzy zostali zabici. Håkon zawrócił następnie do swych łodzi z łupem, niszcząc i paląc wszystko, na co natrafił po drodze, i miał on przeogromne bogactwa, gdy przybył do łodzi.

Gdy Håkon tak przemierzał Gotalandię, wywiedział się jarl Ottar, co panował nad dużą częścią tego kraju, o jego ruchach; szybko stanął w gotowości, ściągnął wojsko całego kraju przeciw jarlowi Håkonowi, i zjawił się z silną drużyną przeciw niemu, doszło zaraz do bitwy pomiędzy nimi, Håkon został pokonany przez to wojsko, które ściągało tam z całego kraju, i rezultat walki był taki, że Håkon uciekł ze swym wojskiem, i udał się do Norwegii. Po tym polecił jarl Ottar zwołać ting, gdzie ogłosił on wyrok, w którym uznał on jarla Håkona wilkiem w sanktuarium, ponieważ żaden człowiek nie dopuścił się gorszych czynów, niż zniszczenie najwspanialszej świątyni w Gotalandii, a ponadto dokonał wiele innego zła, o którym dotąd również ludzie nie słyszeli, i gdzie on nie pójdzie albo przyjdzie, tak powinien nosić to imię.

Podczas gdy to miało teraz miejsce, wywiadywali się wspomniani w tym opowiadaniu jarlowie Urge-Thrjot i Brimiskjær, o jarla Håkona ruchach, i czego sie on podjął, i uważali, że on tylko spokojnie zabrał się do rzeczy, i nie chcieli teraz czekać na jego przyjście; lecz uciekli z kraju ze wszystkimi swoimi łodziami, które wszystkie miały pełną obsadę, i najchętniej by teraz oni unikali spotkania z jarlem Håkonem.

Lecz kiedy jarl Håkon zszedł na ląd w Vigen, zaraz wywiedział się, co jarlowie w międzyczasie uczynili, mianowicie, że ochrzcili całe Vigen aż do Lindesnes na północy, rozłościło i zagniewało to więc jarla, i rozesłał zaraz posłanie w całym Vigen, że nie powinien mieć nikt korzyści z trzymania się [nowej] wiary, lecz każdy, kto będzie tego próbował, będzie surowo przez niego ukarany. Gdy stało się to wiadome, uciekli wszyscy, którzy chcieli zachować chrześcijaństwo, lecz niektórzy z powodu gwałtowności jarla wrócili do pogaństwa i tego błądzenia, w którym wcześniej tkwili. Sam jarl odrzucił wiarę i chrzest, i stał się największym bezbożnikiem i pogańskim ofiarnikiem, i nie złożył on nigdy przedtem tylu ofiar co teraz.

Håkon siedział teraz spokojnie w kraju, i rządził samodzielnie w całej Norwegii, i nie zapłacił już nigdy więcej trybutu królowi Haraldowi Gormsønowi, a ich przyjaźń teraz słabła coraz bardziej.

 

 

Götaland (Gotalandia lub, myląco, Gotlandia) – południowa część Szwecji, obejmująca dziś następujące krainy: Skanię, Blekinge, Småland, Västergötland, Bohuslän, Dalsland, Östergötland oraz wyspy Gotlandię i Olandię

Jarl Ottar, zm.970 – zabity przez jarla Håkona w późniejszej wojnie.

Wilk w sanktuarium – osoba, która popełniła świętokradztwo; osoba taka po wydaniu wyroku była wyjęta spod prawa.

Vigen – historyczna kraina w południowej Norwegii, położona po obu stronach zatoki utworzonej w ujściu Oslofjordu.

Lindesnes – najbardziej południowy cypel lądu stałego w dzisiejszej Norwegii.

 

 

 

Rozdział 13.

 

Król Harald zwołał teraz pospolite ruszenie z całej Danii, i wyruszył następnie do Norwegii z przeogromnym wojskiem przeciw jarlowi Håkonowi, a gdy przepłynął w pobliżu Lindesnes w tym państwie, które jarl uwolnił z płacenia danin na jego [króla] rzecz, zaczął on pustoszyć, i poniósł ogień i miecz nad ziemią, którą przeciągał, i zniszczył całe Sogn w Norwegii wzdłuż morza aż po [cypel] Stad, niemal po pięć dworów w [dolinie] Lærdal [wzdłuż Sognefjord]. Z czasem dowiedział się, że mieszkańcy Trøndelag, Namdal, Romsdal i Hålogaland w Norwegii zebrali się gdzieś, każdy, kto mógł władać bronią, pod dowództwem jarla Håkona, aby bronić kraju, i że miał on tak znaczne siły, że to byłoby niemożliwe obcemu wojsku walczyć przeciwko nim.

Król Harald naradzał się teraz ze swymi najmądrzejszymi ludźmi. Król stał [z łodziami] przy wyspach Solund, i groził, że uda się na Islandię, by pustoszyć ją, i tak pomścić poniżające satyry, które wszyscy mieszkańcy tworzyli o królu Haraldzie, w zapłacie za kradzież, jakiej dokonał zarządca Birger zajmując nielegalnie towary pewnych Islandczyków, i dlatego, że król nie chciał dać rekompensaty za rabunek, gdy mu o nim doniesiono. Ten wiersz tak był ułożony:

 

Żądny krwi Harald,

Morderca Słowian,

Zmiękł niczym wosk, w niemocy,

Gdy jak ogier posuwał pokrywaną klacz;

Uległy Birger

U bogów ziemi w niełasce,

Przez wszystkich oglądany, jak w klaczy

Skórze mu się nie udało.

 

Następujący wiersz ułożył Eyolf Valgerdeson, gdy jego parobek sprzedał swój topór i otrzymał futro w zamian, i gdy wrogość króla Haralda stała się tu znana, ułożył Eyolf ten wiersz:

 

Nie powinien człowiek pozbywać się broni,

Tak ma pieśń brzmieć,

Bowiem teraz mieczów szczęk powinno

Być słychać, i lance barwić;

Syna Gorma teraz z ziemi mgieł

Nad Zatoką Ganda

Powinniśmy oczekiwać,

Wielka bitwa się szykuje, mam nadzieję.

 

Król Harald podjął, jak można było oczekiwać, jako że miał przy sobie wielu mądrych ludzi do porady, tę decyzję, która była najlepsza; zawrócił teraz i ruszył w drogę powrotną do Danii, i rządził swoim królestwem do samej śmierci z całym respektem i uznaniem, lecz jarl Håkon zatrzymał daniny i Norwegię.

 

 

Sogn – dystrykt w prowincji (fylke) Sogn i Fjordane w Norwegii, położony wokół Sognefjord

Stad – zachodni cypel Norwegii w dystrykcie Nordfjord

Lærdal - gmina w Sogn, położona w miejscu połaczenia Lærdalsfjord i Sognefjord

Trøndelag, Namdal, Romsdal i Hålogaland (poprawione wg isl.tekstu) – ziemie w Norwegii

Solund – gmina położona na wyspach u ujścia Sognefjord do morza.

Birger – urzędnik, zarządca lenna lub dóbr królewskich, w imieniu króla Haralda Blåtand zabrał towary z wraku islandzkiego statku kupieckiego, do czego zobowiązywało go jednak prawo brzegowe, na Islandii polecono wszystkim układać wierszyki poniżające króla Haralda Blåtand (Islandia to był kraj poetów - twórców sag, eddy i małych form). 

Eyolf Valgerdeson – norweski osadnik na Islandii (Islandia zasiedlana była przez Norwegów)

Gandvig (Zatoka Ganda) – mityczna zatoka Morza Białego u ujścia Dźwiny, która otrzymała nazwę od czarownika Ganda.

Wiersz 1. – Harald przedstawiony jest tu pod postacią ogiera, Birger jako pokrywana klacz.

Król Harald … rządził … do samej śmierci … z całym respektem – ostatnie lata panowania Haralda charakteryzuje konflikt króla z opozycją antychrześcijańską, na czele której stanął syn króla, Svend Tveskæg; o stanie wojny domowej świadczą liczne zamki oraz inne obiekty wznoszone w tym okresie na terenie całej Danii, a sam król zmarł na emigracji w Jomsborgu (Wolinie).

 

 

 

OPOWIADANIE DRUGIE

 

Rozdział 14.

 

W tym herredzie w Danii, który zwany jest Fionią, żył człowiek, o imieniu Toke, którego żona nazywała się Thorvør. Mieli trzech synów, którzy wymieniani są tu w sadze, z których najstarszy nazywał się Åge, ten drugi, co był mu najbliższy wiekiem, Palner, ten trzeci, którego miał z kochanką, Fjølner. Ich ojciec Toke osiągnął już poważny wiek, gdy to, co tu będzie opowiedziane, się wydarzyło, i w pewne żniwa przed początkiem zimy zapadł on na chorobę, z której zmarł. Nie trwało to długo, jak też jego żona zachorowała i zmarła. Wszystkie ich nieruchomości przypadły wtedy Åge i Palnerowi, bowiem wchodziły one w skład spadku po ich ojcu i matce. Gdy sprawy tak zaszły teraz, zapytał Fjølner swych braci, co zamyślili oni dać mu z dóbr. Odpowiedzieli oni, że chcą mu przyznać trzecią część majątku ruchomego, ale nic z ziemi, gdyż byli szczerze przekonani, że dali mu dobrą część, ale że jemu wydawało się, że był pełnoprawnym spadkobiercą, żądał on trzeciej części całego majątku.

Opowiadają o Fjølnerze, że był on mądrym człowiekiem, sprytnym i złym. Jego bracia powiedzieli, że nie powinien on otrzymać więcej majątku, niż to, co mu przyznali. Fjølner nie był tym zadowolony, i wyjechał teraz ze swoją częścią [majątku], i przybył do króla Haralda, gdzie został przyjęty do królewskiego orszaku i został doradcą. 

Opowiadają o Åge Tokesønie, że nikt, kto nie nosił wysokiego tytułu, nie był w tym czasie równy jemu w Danii; każdego lata wyruszał on z wyprawą wojenną, i zwyciężał niemal wszędzie, gdzie przybył. Fjølner mówił do króla Haralda w ten sposób, że nie będzie on uważany za jedynowładcę, tak długo jak jego brat Åge Tokesøn miał poważanie, co miało w końcu taki wpływ na króla, że nie było już dłużej pokoju pomiędzy Åge a królem Haraldem.

Åge był w dobrej przyjaźni z jarlem Ottarem z Gotalandii, i miał tam bezpieczne schronienie, i raz udał się on na zaproszenie do jarla Ottara, i miał dwie łodzie, z których jedna to był dobry i wielki smok, a druga to sneka; miał on na tych łodziach setkę ludzi, a wszyscy byli dobrze ubrani i uzbrojeni. Nie mówią, by coś specjalnego się wydarzyło w tej podróży, i Åge otrzymał przy rozstaniu cenne dary od jarla, a następnie wyruszył w drogę powrotną do Danii. W międzyczasie dotarła do króla wieść, że Åge popłynął na ucztę. Åge miał tak wielkie znaczenie wśród krajan, że nie wydawano żadnej uczty w kraju, na którą on nie byłby zaproszony tak jak i król, i otrzymywał on wtedy na każdym przyjęciu znaczne dary, i był on tak przyjazną duszą, że był wśród ludu tak wysoko poważany jak prawie sam król, i mógł dysponować każdego własnościa, tak jak chciał. Celem podróży Åge do Gotalandii było przede wszystkim to, że oświadczył się on córce jarla, na co otrzymał upragnioną odpowiedź.

Åge żeglował teraz, jak to wcześniej powiedziano, do domu w te dwie łodzie, a gdy król otrzymał informacje o tym, polecił on przygotować dziesięć łodzi, które polecił obsadzić czterema setkami ludzi, i nakazał im wyjść [w morze] i pilnować kiedy Åge wracałby z uczty, i zabić go i całą jego świtę, jeżeli to by się udało. Wyruszyli oni, i wyszpiegowali ruchy Åge, i było to proste, skoro Åge nie spodziewał się żadnego niebezpieczeństwa.

Opowiadają teraz tak, że gdy Åge wrócił na Zelandię do Danii, polecił on rozbić namioty na lądzie i nie żywił żadnych obaw. Lecz w międzyczasie przyszli ludzie króla z opisanym wcześniej wojskiem i bez ostrzeżenia napadli na nich, rąbali namioty nad nimi i po ludziach; a że byli oni zupełnie nie przygotowani, wynik był taki, że padł Åge ze wszystkimi swymi ludźmi. Po tym wyruszyli ci inni do króla Haralda, i zaraportowali mu, co wykonali, że Åge i wszyscy jego ludzie padli; król wyraził następnie swe zadowolenie, i powiedział, że naczekał się on, by zostać jedynym władcą nad Danią ze względu na Åge.

Ludzie króla, którzy zabili Åge i jego ludzi, wzięli całą ich broń i wszystkie rzeczy, i zabrali jako łup, i przywieźli cały towar do króla Haralda, i dwie łodzie Åge, smoka i snekę, i to wszystko przywłaszczył teraz król sobie. I brat Åge, Fjølner, uważał, że wszystko poszło nadzwyczaj dobrze, i że teraz odpłacił bratu, że nie otrzymał on swej części spadku, do której jak uważał miał prawo po śmierci swego ojca.

 

 

Herred – historyczna jednostka administracyjna w Danii (w XIII w. Dania była podzielona na 200 herredów, z wyłączeniem Jutlandii), możliwe, że w czasach wikingów jednostka łącząc pojedyncze osady miała znaczenie w formowaniu pospolitego ruszenia, później stanowiła bazę lokalnego tingu i sądownictwa. Fionia jest zbyt duża, by tu ją nazywać w całości herredem.

Zelandia i Fionia – największa wyspa oraz druga co do wielkości wyspa w europejskiej Danii.

Podział spadku – w owym czasie regulowany był prawem zwyczajowym, które poznajemy głównie z sag oraz tekstów kamieni runicznych (prawo pisane pojawiło się w Danii dopiero w XII-XIII w.). Przyjmując zawartą w sadze ocenę moralną należy założyć, że spadek został podzielony prawidłowo, tak więc w świetle prawa pretensje Fjølnera były całkowicie bezzasadne. Późniejsze prawo (XIII w.), oparte bardziej na prawie kościelnym, dzieciom nieślubnym ograniczało wielkość spadku o połowę, a dzieci będące owocem zdrady małżeńskiej (tak jak Fjølner) w ogóle wykluczane były z prawa do dziedziczenia.

Majątek ruchomy – ograniczał się do mebli, wyposażenia, sprzętu i narzędzi oraz środków transportu, nie obejmował zwierząt gospodarskich i pieniędzy.

Smok – tu: długa łódź ozdobiona głową smoka na stewie dziobowej.

Dobrze ubrani – zapewne chodzi o noszenie kolczug.

 

 

 

Rozdział 15.

 

Ta wieść dotarła teraz do Fionii, i gdy brat Åge, Palner, usłyszał to, zrobiło to na nim tak [wstrząsające] wrażenie, że [chory] położył się do łóżka, i nic więcej prawie nie robił, gdyż nie mógł mieć on nadziei, by kiedykolwiek się pomścić na tym, który był winien temu, mianowicie na samym królu.

Żył w tym czasie pewien mądry i bogaty człowiek, o imieniu Sigurd, co był bratem krwi Åge i Palnera, jego doradzał się Palner, jak miałby się zachować. Sigurd odpowiedział, że najlepsza pomoc jakiej on mu może udzielić, to oświadczyć się w jego imieniu pewnej kobiecie, z którą ożenek będzie dla niego znaczącym awansem. Palner spytał, kim ona była: ”Wyjadę teraz do Gotalandii,” odpowiedział Sigurg, ”i oświadczę się w twoim imieniu córce jarla Ottara, Ingebordze.” ”Obawiam się,” powiedział Palner, ”że nie dostanę jej, lecz zapewne, wierzę, byłoby to lekarstwem na mą żałość, gdybym poślubił ją.” I na tym zakończyli swą rozmowę, a Sigurd przygotował się do podróży; i z jedną łodzią i sześćdziesięciu ludźmi wyruszył on w drogę, i przybył do Gotalandii, gdzie jarl Ottar przyjął go dobrze.

Sigurd wyjaśnił szybko cel swej misji, i poprosił o rękę córki jarla Ingeborgi w imieniu Palnera Tokesøna, i powiedział, że on pod żadnym względem nie ustępował w niczym swemu bratu Åge, że posiadł on znaczące dobra na Fionii, i dodał też, że Palner umierał z żałości, gdy on ruszał w podróż tutaj, i że to szybko da ulgę w jego cierpieniach, jeżeli będzie mógł poślubić córkę jarla. Jarl odpowiedział na to, ale z pewnym ociąganiem, i powiedział, że trzeba sprawę rozważyć bardzo dogłębnie, zanim podejmie się jakąś decyzję, a nie działać bez zastanowienia, lecz dodał, że jest to dla niego zupełnie zrozumiałe, że ze względu na swego przyjaciela Åge, tegoż brat zasługuje na dobry ożenek.

Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak długo sprawa była dyskutowana, lecz zakończyło się tak, że jarl Ottar obiecał Palnerowi swą córkę Ingeborgę. ”Teraz jest tak, panie!” rzekł potem Sigurd, ”że Palner nie jest w stanie przybyć tu do was, by odbyć wesele, ze względu na to wyczerpanie, jakie żałoba w nim wywołała; lecz nie brakuje mu ani majątku, ani dzielności by przygotować ucztę na Fionii, i dlatego chcielibyśmy, skoro konieczność zmusza nas do tego, prosić was, byście chcieli przybyć na przyjęcie razem z waszymi ludźmi, z tak wielu, ilu sami będziecie uważali za słuszne zabrać;” i to obiecał jarl. Po tym ruszył Sigurd do domu, i opowiedział to Palnerowi, i tegoż żałość zaczęła go opuszczać.

Rozpoczęli teraz przygotowania do wielkiej uczty, by przyjąć jarla, i w niczym nie oszczędzali, by pod każdym względem pokazać swą wielkość, jak tylko było to możliwe. W ten dzień, kiedy zaproszeni goście mieli się zjawić, przybył tam jarl z wielu ludźmi, i odbyło się kosztowne wesele, i Palner z Ingeborgą zostali oboje odprowadzeni do jednego łoża.

Opowiadają, że szybko ona zasnęła, gdy znalazła się w łóżku, i miała sen, który opowiedziała Palnerowi, gdy się obudziła: ”Śniłam,” powiedziała, ”że wydawało mi się, że byłam tu w tym dworze, gdzie teraz jestem, i wydawało mi się, że trzymałam jakąś tkaninę, a była to sztuka płótna, co była szarego koloru. Tkanina wydawała się być zawieszoną [na krośnie], a ja tkałam ją, i było troche luźno utkane, co może mi się zdarzyć, i kiedy przybiłam wątek [do krawędzi], wypadł tam ze środka przędzy przęślik, wtedy podniosłam go, i zobaczyłam teraz, że kamień ten był ludzką głową; i kiedy podniosłam tę upadłą głowę, trzymałam ją i przyjrzałam się dokładniej, a ja znałam tę głowę.” Palner zapytał teraz, czyja to była głowa; odpowiedziała ona, że była to głowa króla Haralda Gormsøna. ”Ten sen jest lepszy niż jakikolwiek inny, ” powiedział Palner; ”ja też tak myślę,” odpowiedziała Ingeborga. Byli teraz na weselu, tak długo jak im pasowało, a następnie wyjechał jarl Ottar do domu do Gotalandii z dobrymi i godnymi dary.

Palner i Ingeborga żyli bardzo szczęśliwi razem i żywili wielką miłość do siebie nawzajem, i nie musieli długo czekać, aż urodził im się syn, i nadano mu imię, i został nazwany Palnatoke. Dorastał on tam w domu na Fionii, i wcześnie stał się zarówno mądry jak i przyjacielski. W całym swym zachowaniu nie przypominał nikogo bardziej, niż swego stryja Åge. Palnatoke jeszcze nie wyrósł całkowicie, gdy jego ojciec zapadł na chorobę, która zakończyła jego życie; i Palnatoke zarządzał teraz wszystkimi dobrami razem ze swoją matką. Opowiadają o nim, że jak tylko osiągnął wiek ku temu, latem wyruszał na wyprawy wojenne, i pustoszył kraje wokół.

 

 

Palnatoke – przezwisko, gdyż takie imię nie jest nordyckie, możliwe, że przezwisko oznacza osobę znającą język polski, tłumacza; jeżeli jest to zbitka dwóch imion, tłumaczona może być jako Palnerowy Toke lub Toke Palnera;  poprawnie powinien nazywać się Toke Palnerssøn,; legendarny bohater, wspomina go również Saxo Grammaticus; nieobecna w tej wersji opowieści scena, w której Palnatoke pokazuje swój kunszt strzelecki, trafiając z łuku jabłko postawione na głowie swego syna, została później zapożyczona przez twórców legendy o Wilhelmie Tellu.

 

 

 

Rozdział 16.

 

Pewnego lata, jak podają, był on na kolejnej wikińskiej wyprawie, i miał dwanaście łodzi, co wszystkie miały dużą obsadę. W tym czasie panował nad Brytanią jarl, co nazywał się Stefner, który miał córkę o imieniu Oløf; była ona mądrą i przyjazną kobietą, tak że była szczególnie dobrą partią. Powiadają, że Palnatoke przybył do tego kraju ze swymi łodziami, z zamiarem pustoszenia kraju jarla Stefnera. I gdy było to wiadome, zdecydowała Oløf, w porozumieniu z bratem krwi jarla, Bjørnem den Bretske, z którego rad często korzystała, zaprosić Palnatoke do nich na ucztę, i odznaczyć go godnością oraz dać mu bezpieczne miejsce pobytu w kraju, by odwieść go od plądrowania tam.

Palnatoke przyjął zaproszenie, i poszedł na przyjęcie z całym swym wojskiem, i na tym przyjęciu oświadczył się Palnatoke córce jarla. Łatwo było to osiągnąć, a kobieta została mu obiecana i następnie ugadano ożenek, i już nie siedziała ona długo jako narzeczona, bowiem ich zaślubiny odbyły się na tej samej uczcie, i ponadto otrzymał Palnatoke tytuł jarla i połowę królestwa jarla Stefnera, by tam osiadł, a po smierci Stefnera miał on przejąć całe królestwo, jako że Oløf była jarla jedyną spadkobierczynią.

Palnatoke pozostał tam przez lato i również następującą zimę, lecz na wiosnę jarl Palnatoke oświadczył, że chce wrócić do Danii. Zanim wypłynął latem, powiedział on do Bjørna den Bretske: ”Chcę teraz Bjørnie! byś tu pozostał u mego teścia Stefnera, i w moim imieniu stał u jego boku przy rządzeniu krajem, bowiem zaczyna się on poważnie starzeć, a możliwe, że to potrwa długo, zanim ja wrócę tu znowu, a jeżeli jarlowi w międzyczasie stanie się coś, chciałbym, byś odpowiadał za całe królestwo, zanim ja nie wrócę.” Po tym wyjechał Palnatoke ze swą żoną Oløf, i miał szczęśliwą podróż, i przybyli na Fionię do Danii.

Był on teraz jakiś czas w domu, i był traktowany jak najpotężniejszy i najmądrzejszy człowiek w Danii zaraz po samym królu. 

 

 

Brytania (Bretland) – w sagach określenie występuje w różnym znaczeniu: Wysp Brytyjskich (a więc Anglii, Walii i Irlandii); Walii Brytonów, w odróżnieniu od anglosaksońskiej Anglii; oraz w znaczeniu Anglii. Tu: anonimowe, mniejsze państewko na Wyspach Brytyjskich.

Bjørn den Bretske (Bjørn Brytyjski)Brytyjski tu w znaczeniu osoby z Brytanii, w rozumieniu Brytanii jak wyżej.

 

 

 

Rozdział 17.

 

Opowiadane jest teraz, że król wyruszył w podróż po kraju, i gościł u swych przyjaciół. Palnatoke przygotował wtedy bogate przyjęcie dla króla, wyruszył następnie do króla i zaprosił go; on przyjął zaproszenie, i udał się na ucztę z wielką świtą.

Po drodze złapała ich burza, i zaszli wieczorem do pewnego chłopa, co nazywał się Atle, i wołano go z przydomkiem Atle den Sorte; był on ubogi, i przyjął króla z wielką radością. Jego córka poszła i usługiwała [w kuchni] wieczorem; ona nazywała się Æsa, a wołali na nią Saum-Æsa, i była znacznej postury i chłopięca z wyglądu. Spodobała się królowi, i powiedział do jej ojca: ”Można spokojnie powiedzieć, że nigdzie nie znaleźlibyśmy lepszej posługi, niż ta którą dziś tu mamy, chłopie! ale jest tu wszelako jedna rzecz, którą ty chowasz przed nami, to jest twoja córka Æsa i jej łoże.” Chłop powiedział, że jak dla niego to nie jest widziane, by iść do łóżka z tak prostą dziewczyną, jaką była jego córka; lecz król powiedział, że odpłaci sie on przyjaźnią, jeżeli spełni on jego pragnienie; i tak się skończyła ich rozmowa, a król Harald spał w nocy u córki chłopa.

Następnego dnia ustała burza. Król przygotował się wcześnie do wymarszu od Atle, lecz zanim się rozstali, dał on mu cenne podarki i nie zapomniał o córce. Następnie kontynuował król podróż, i przybył na tę wcześniej wspomnianą ucztę. Król przebywał tam długo, a Palnatoke wykosztował się szczególnie na jego ugoszczenie, a gdy król opuszczał biesiadę, otrzymał on od Palnatoke dobre i cenne dary, co król też dobrze przyjął.

A na początku zimy, która przyszła, zauważyli ludzie, że chłopska córka Saum-Æsa zaczęła się rozwijać i grubieć, i musi była w ciąży. Jej ojciec wtedy porozmawiał z nią na osobności, i spytał, kto miał z nią do czynienia; ona odpowiedziała, że nikt nie był u niej poza królem Haraldem, ”wszelako,” dodała ona, ”nie miałam odwagi powiedzieć tego nikomu poza tobą jedynie.” ”Tak,” rzekł on, ” tym więcej muszę ciebie szanować, im bardziej dostojnemu mężowi pozwoliłaś pójść ze sobą do łóżka”. A czas teraz upływał, aż do porodu. Urodziła ona chłopca, i nadano chłopcu imię i został on nazwany Svend, i otrzymał swój przydomek po matce, i był zwany Saum-Æsa-Svend.

Tak się złożyło, że trzeciego lata po tym król Harald znowu miał przybyć na Fionię na ucztę. Gdy król teraz przybył, mówił Palnatoke do Æsy, która przyszła tam ze swym synem, dla którego wskazała za ojca króla Haralda: ”Teraz musisz,” powiedział on, ”pójść odważnie przed króla, gdzie on siedzi przy stole biesiadnym, i tylko zwrócić się do niego i wypowiedzieć bez skrępowania to, co leży ci na sercu; masz też przyprowadzić chłopca ze sobą, a następnie zwrócić się do króla tymi słowy: przyprowadziłam tu chłopca ze sobą, dla którego nie wskazuję innego ojca jak tylko ciebie, królu Haraldzie! ale jakiej by ci król nie udzielił odpowiedzi, masz mówić tylko odważnie i mocno; a ja będę w pobliżu i włączę się [w rozmowę] i wesprę twoją sprawę.”

Uczyniła tak, jak jej poradził; i poszła teraz przed króla Haralda, i powiodła chłopca ze sobą, i powiedziała te słowa, które Palnatoke włożył w jej usta. Król odpowiedział od razu, gdy wypowiedziała te słowa, i zapytał następnie, co to za kobieta, co była tak bezwstydna, że miała odwagę zachować się w taki sposób wobec króla, i zapytał ją o imię; powiedziała, że nazywa się Æsa i jej ojciec był chłopem tam w Danii. ” Jesteś do bólu zuchwałą i beznadziejnie głupią kobietą” powiedział wtedy król, ”i nie próbuj więcej mówić bezczelnie, jeżeli chcesz zachować swe członki w całości!” ”Ona mówi to, panie!” powiedział Palnatoke, ”gdyż wygąda na to, że wielka konieczność zmusza ją do tego, i ona nie jest żadną nierządnicą, czy wolnych obyczajów kobietą, lecz na odwrót – odważną i uczciwą kobietą, i choć jest ona pośledniego rodu i pochodzenia, mimo to wierzymy, iż mówi ona wyłącznie prawdę.” Wtedy powiedział król: ”Nie oczekiwałem tego po tobie, Palnatoke! że mnie w taki sposób zmusisz do zajęcia się tą sprawą, jak to teraz sie okazuje.”  ”I będzie też tak teraz,” powiedział Palnatoke, ”że nie chcąc sprawić wam kłopotu, panie! tą sprawą, będę musiał traktować chłopca pod każdym względem, jakby był twoim jedynym synem, ale już nie mówmy więcej o tym.”

Krótko po tym przygotował się król do wyjazdu z przyjęcia; Palnatoke dał mu dary, lecz on nie chciał ich zaakceptować ani przyjąć. Ale ten wspomniany wcześniej w sadze Fjølner, co był stryjem Palnatoke, był tym razem z królem Haraldem, i prosił on króla, by ten przyjął te bogate prezenty, i nie obnażał swych uczuć w tej sprawie, że tak bardzo chciałby zawstydzić najbardziej szanowanego wodza, nie przyjmując oznak oddawanych mu honorów, mimo, że był on przedtem jego ukochanym przyjacielem. I tak przekonał wtedy króla, że ten zaakceptował prezenty, i przyjął je, ale już nie podziękował, i było wyraźnie widać, że to szczególnie dotknęło króla, że Palnatoke ogłosił go ojcem chłopca; i rozstali się tak, że chłód zapanował pomiędzy nimi, a ich przyjaźń odtąd nie była już taka szczera.

Król wyruszył do domu ze swymi ludźmi; a Palnatoke wziął Svenda Haraldsøna i jego matkę Æsę do domu do siebie, po tym jak ojciec Æsy, Atle den Sorte, zmarł, a gospodarstwo niemal zupełnie chyliło sie ku upadkowi. Svend wzrastał teraz u Palnatoke na Fionii, a on traktował chłopca tak dobrze, jakby to był jego własny syn; kochał on go również mocno. Opowiadają teraz, że Palnatoke miał jednego syna ze swą żoną Oløf, który urodził się wkrótce po wyjeździe króla z przyjęcia; ten chłopiec zwał się Åge, wychowywał sie w domu swego ojca, i on i Svend Haraldsøn zostali braćmi krwi. Svend wychowywał się tam do piętnastego roku życia.

 

 

Atle den Sorte (w tłumaczeniu duńskim Rafna pozostawiono z islandzka: Atle hin Svarte), Atle Czarny

Saum Æsa (Æsa Szwaczka) – Harald miał liczne kobiety, lecz ta anegdota ma poniżyć króla pod względem socjalnym, seksualnym i moralnym.

Saum-Æsa-Svend (Svend I Tveskæg, Swen Widłobrody), ok.960-1014 – syn Haralda Blåtand i Gunhildy (szwedzka Gyrith) albo Tove, córki księcia Obodrzyców Mściwoja (ojcostwo Haralda nie budzi u historyków wątpliwości), król Danii ok. 985/6-1014; podejmował liczne wyprawy na Anglię, też z Olavem Tryggvasonem; przywódca pogańskiej opozycji przeciw ojcu, żonaty wielokrotnie, m.in. ze Świętosławą, córką Mieszka I, z którą miał dwóch synów, królów Haralda II i Knuda Wielkiego.

 

 

 

Rozdział 18.

 

Kiedy teraz ten młody człowiek miał już tyle lat, postanowił jego przybrany ojciec Palnatoke wysłać go do jego [prawdziwego] ojca króla Haralda, i przydzielił on mu wtedy dwudziestu dobranych ludzi, i poradził mu, że powinien wejść do hali przed króla, swego ojca, i powiedzieć, że jest on jego synem, czy to mu się podoba, czy nie, i że ma on od niego żądać uznania ich pokrewieństwa.

Postąpił on teraz jak Palnatoke doradził, i nic się nie mówi o jego podróży, zanim nie wkroczył do hali do swojego ojca króla Haralda, gdzie wypowiedział wszystkie te słowa, które Palnatoke radził powiedzieć; i gdy skończył mówić, odpowiedział król: ”Z tego jak odbieram i rozumiem twoją mowę wynika, że nie kłamią o twym pochodzeniu po kądzieli, po tym jak widzę, że musisz być pajac i głupek, dokładnie jak twa matka Saum-Æsa.” Następnie Svend odpowiedział: ”Skoro nie chcesz przyznać, że jesteś mym ojcem, poproszę więc ja ciebie jednak, byś mi dał trzy łodzie i załogę do obsadzenia ich, i nie jest to za wiele czego żądam, bowiem dokładnie wiem, żeś mym ojcem, a mój przybrany ojciec Palnatoke z pewnością zechce mi dać tyleż samo ludzi i nie mniej łodzi, niż ty mi dajesz.” ”Wygląda mi to na dobry handel, wykupić się i pozbyć się ciebie, spełniając co teraz pragniesz, tak że już nigdy nie pokażesz mi się na oczy.”

Opowiadają teraz, że król Harald dał Svendowi trzy łodzie i setkę ludzi, a tak łodzie jak i ludzie byli dobrze wyposażeni; i następnie wyruszył Svend stamtąd w drogę powrotną, i skierował się znów do domu do swego przybranego ojca Palnatoke, i opowiedział mu dokładnie wszystko, jak tam poszło pomiędzy nim a jego ojcem. ”I tak się można było tego spodziewać po nim,” powiedział Palnatoke, ”i nic więcej.”

Następnie dał Palnatoke Svendowi trzy dobre łodzie i setkę bardzo dobrze wyselekcjonowanych ludzi, i dał mu teraz radę, w jaki sposób ma on teraz zachować się; i zanim się rozstali, powiedział Palnatoke do niego: ”Teraz musisz spróbować latem pociągnąć na wyprawę wojenną z tą załogą, którą teraz dostałeś, ale dam ci tę radę, że po pierwsze nie wypływaj za daleko, napadaj na te miejsca tu w Danii, na te części królestwa twojego ojca, które są w pewnym oddaleniu od niego, i czyń tam całe to zło, ile dasz rady. Przemierzaj kraj z tarczą wojenną, i gwałć i pal tak, ile ci się uda, i trwaj w tym przez całe lato, ale wróć do mnie na zimę, i pozostań tu z twymi ludźmi!”

Svend wyruszył następnie od swego przybranego ojca ze swą flotą, i wypełnia teraz wszystko, jak mu jego przybrany ojciec doradził, i wyrządził wielkie szkody w króla, swego ojca, państwie, i powstał wielki lament pomiędzy chłopstwem, które było narażone na jego agresję, bowiem nie żałował on ani ognia, ani miecza na nich. To rozniosło sie szybko, i doszło do uszu króla, i nie był on zadowolony, że on sam wzmocnił go do takiej agresji, i powiedział, że widać z jego zachowania, że chce on przypominać ród swej matki.

Minęło teraz lato, i kiedy przyszła zima, pociągnął Svend do domu, i kontynuował podróż, aż przybył na Fionię do swego przybranego ojca Palnatoke; a zdobył on wiele dóbr latem. Zanim dotarli do domu, złapał ich wielki sztorm, i wszystkie te łodzie, co dał mu ojciec, zatonęły z całą obsadą, co była na nich. Lecz potem pożeglował Svend do domu na Fionię według wcześniejszego planu, i pozostał on tam teraz z resztą swych ludzi, i dobrze go traktowali.

 

 

Tarcza wojenna (duń. Hærskjold) – tarcza wikińska pomalowana na czerwono, niesiona jak proporzec na drzewcu, była znakiem wojny; w przeciwieństwie wzniesiona biała tarcza była symbolem pokoju (Fredskjold).

 

 

 

Rozdział 19.

 

Teraz trzeba opowiedzieć, że Palnatoke, gdy przyszła wiosna, znów rozmawiał ze swym przybranym synem, i prosił go znowu, by udał się do swego ojca króla Haralda, i prosił go, by ten mu dał sześć łodzi, i ludzi do nich, tak by wszystkie miały pełną obsadę; ”lecz pamiętaj,” dodał on, ”abyś we wszystkim, jak go prosisz, zwracał się do niego złymi słowy, a przed wszystkim zuchwałym językiem!” 

Svend wyruszył teraz w drogę, i przybył do swego ojca, i zażądał od niego sześć łodzi z odpowiednio liczną załogą do nich, i używał tylko nieprzyjemnych słów, tak jak Palnatoke mu poradził; lecz król Harald powiedział: ”Tylko do złego, jak się okazało, użyłeś tych ludzi, których ci dałem zeszłego lata, i jesteś bardzo zuchwały, że masz czelność ponownie żądać ludzi ode mnie, toż to niegodziwość, co ty teraz wyczyniasz.” ”Nie wyruszę stąd,” rzekł Svend, ”zanim mi nie dasz, czego ja żądam, a jeżeli tego nie dostanę, wtedy mój przybrany ojciec Palnatoke da mi ludzi, i sam napadnę na twoich własnych ludzi, i nie będę oszczędzał im tego całego zła, na które mnie będzie stać.”  Wtedy rzekł król: ”Dostaniesz sześć łodzi i dwie setki ludzi, lecz już nigdy nie pokazuj mi się na oczy!” 

Svend wyruszył teraz z tak załatwioną sprawą do swego przybranego ojca Palnatoke, i opowiedział jemu wszystko, jak to się odbyło między nim i jego ojcem. Palnatoke dał mu znów tyle samo łodzi i ludzi, co jego ojciec mu dał, i dał mu tak samo ponownie radę. Teraz Svend miał już dwanaście łodzi i cztery setki ludzi. I zanim wyruszył w drogę, rzekł Palnatoke do niego: ”Znowu masz pustoszyć, i choć nie tam, gdzie pustoszyłeś zeszłego lata, ale masz jednak znowu pustoszyć duńskie ziemie, i niech teraz zobaczy, że napady są teraz o tyle groźniejsze niż zeszłego lata, o ile większe i lepsze łodzie i załogi masz teraz niż wtedy, i nie odpuszczaj im całe lato, lecz pociągnij na zimę do domu na Fionię, i pozostań tu ze mną!”

Svend wyruszył teraz od swojego przybranego ojca ze swą flotą, i niósł tarczę wojenną wzdłuż i wszerz kraju; pustoszył on Zelandię i Halland, i taką gwałtowność okazywał przez lato, że można powiedzieć, iż pustoszył on w dzień i noc, i tego lata nie opuścił nawet na moment królestwa duńskiego króla. Zabił wielu ludzi, i spalił latem wiele herredów. Rozeszła się wieść szeroko, że kraj ogarnięty był wielkimi niepokojami, lecz, choć doniesiono o tym królowi, udał on, że nie zauważał tego, i pozwolił wydarzeniom się toczyć, jak one zachodziły. W żniwa pociągnął Svend do domu na Fionię do swego przybranego ojca Palnatoke, i nie stracił żadnej łodzi w drodze powrotnej, jak to się stało ubiegłego lata, i spędził on zimę ze wszystkimi swymi ludźmi u swego przybranego ojca.

 

 

Halland – kraina w południowej Szwecji nad Kattegatem, pomiędzy Skanią a Göteborgiem.

Konflikt pomiędzy królem Haraldem a jego synem Svendem – jest dziś niewyjaśniony; Svend stanął na czele opozycji przeciw ojcu, a po jego śmierci przejął władzę królewską w Danii. Adam Bremeński podaje walkę z wprowadzonym przez Haralda chrześcijaństwem jako powód konfliktu, ale nie znajduje to powszechnego uznania u historyków.

 

 

 

Rozdział 20.

 

Na wiosnę poszedł znowu Palnatoke do swego przybranego syna, i tak mu powiedział: ”Przygotuj teraz wszystkie swoje łodzie, i następnie udaj się do swego ojca z cała swoją flotą; idź do niego i powiedz mu, że ma ci dać jeszcze dwanaście łodzi, wszystkie z pełną załogą; a jeżeli nie uda ci się skłonić go do przyznania ci tego, wyzwij go wtedy do bitwy natychmiast tam z tą flotą, którą masz teraz, i mów do niego jeszcze bardziej wrogo niż przedtem!”

Svend uczynił teraz, jak doradził mu Palnatoke, i wyruszył z całą swą flotą prosto do swego ojca króla Haralda, i żądał tego, jak mu przybrany ojciec doradził. Gdy zakończył swą mowę, odpowiedział król: ”Jesteś tak zuchwały,” powiedział on, ”jak nie znam drugiego takiego, że masz odwagę przyjść do mnie, mimo, że jesteś piratem i złodziejem, i według mnie jesteś jednym z najgorszych ludzi, co musisz przyjąć do wiadomości; i nie śmiej nawet myśleć, że ja miałbym być twoim ojcem, bowiem wiem dobrze, że nie jesteś z mojego rodu.” ”Oczywiście jestem twoim synem,” powiedział Svend, ”i prawdą jest, że jesteśmy spokrewnieni, lecz nie będę cię oszczędzał pod żadnym względem, i jeżeli nie dasz mi tego, czego żądam, wtedy spróbujemy walczyć ze sobą, a będziemy walczyć tu i teraz, i nie będziesz miał gdzie uciekać!” Król odpowiedział: ”Jesteś trudnym człowiekiem,” powiedział on, ”i twój rozum wydaje się rzeczywiście świadczyć, że nie możesz być synem poślednich rodziców; dostaniesz to, czego żądasz, lecz wyrusz precz z mojego królestwa i udaj się do innych krajów, i nie pojawiaj się tu nigdy więcej, tak długo jak ja żyję!”

Svend odpłynął z dwudziestoma czterema łodziami, które wszystkie miały dobrą obsadę, i udał się do domu na Fionię do swego przybranego ojca Palantoke. Ten przyjął dobrze swego przybranego syna, i powiedział: ”Widzę, że dobrze wypełniasz moje rady, a teraz razem zaplanujemy, co będzie dla nas najbardziej korzystne. Teraz masz wyruszyć, i będziesz pustoszyć bez przeszkód całą Danię, z wyjątkiem Fionii, tu gdzie ja przebywam, tu będziesz też szukał schronienia.”

Wtedy, kiedy miało to miejsce, Svend miał osiemnaście lat. Palnatoke oznajmił, że chciałby on latem opuścić kraj i udać się do Brytanii, by odwiedzić swego teścia jarla Stefnera, i powiedział, że będzie chciał mieć dwanaście łodzi [ze sobą]: ”I wypełń wszystko ile będziesz mógł, Svenie!” powiedział on, ”tak jak ci teraz poradziłem, a pod koniec lata przybędę do ciebie z wielu ludźmi, bowiem wydaje mi się, że latem wyślą ludzi przeciw tobie, i że król nie będzie chciał dłużej tolerować tego, że napadasz na jego królestwo; ja przyjdę ci wtedy z pomocą; lecz strzeż się pilnie by nie uciekać, mimo że wyślą ludzi przeciw tobie, i dotrzymuj pola bitwy, nawet gdy mają przewagę liczebną!”

Palnatoke i Svend rozstali się teraz, i każdy z nich ruszył swoją drogą; wyruszyli obaj jednocześnie, i Palnatoke był w drodze do Brytanii. A Svend zrobił tak, jak mu teraz poradzono; pustoszył on znowu swego ojca królestwo, dzień i noc, krążył wokół po kraju, ludzie z wiosek uciekli, i uważali, że traktowano ich źle; i przyszli do króla, i poinformowali go o swym nieszczęśliwym położeniu, i prosili go, by szybko podjął jakąś decyzję, by ich zbawić. Król wtedy stwierdził, że już tak być dłużej nie może, i że już zbyt długo tolerował to, czego nie tolerowałby u kogo innego. Polecił przygotować więc pięćdziesiąt łodzi, i sam wyruszył z tą flotą, i postanowił zabić Svenda i całe jego wojsko.

Jednego późnego wieczoru w żniwa spotkali sie król Harald i Svend koło Bornholmu. Mogli się dobrze widzieć nawzajem, lecz ponieważ było tak ciemno pod wieczór, że nie można było walczyć, odeszli ze swymi łodziami na leże. Ale następnego dnia walczyli aż do nocy, i utracił tam król Harald dziesięć łodzi i i dwanaście Svend. Pozostali tam jeszcze obaj, i Svend wprowadził swoje łodzie do zatoki morskiej, a król powiązał swoje w poprzek wejścia do zatoki, stały stewą do stewy, tak że Svend był zamknięty w zatoce, i nie oczekiwał [król], by ten mógł wyjść [na morze], gdyby spróbował tego. A mieli zamysł, by stanąć przeciwko nim z rana, i zabić Svenda oraz wszystkich jego ludzi.

 

 

Bornholm (Borgundeholm) – wyspa na Bałtyku, na południe od Skanii; dzis duńska, w tamtym czasie podległa Skanii lub okresowo niezależna.

 

 

 

Rozdział 21.

 

Tego samego wieczoru, gdy zanosiło się, że nazajutrz będą miały miejsce wielkie wydarzenia, przybył z Brytanii Palnatoke, i tegoż wieczoru przybił do duńskiego lądu, i miał dwadzieścia cztery łodzie. Pożeglował on na drugą stronę cypla [przy wejściu do zatoki, w której stały łodzie Svenda i króla Haralda], i rozwinął namioty nad swymi łodziami. Następnie zszedł Palnatoke samotnie na ląd ze swej łodzi, i miał kołczan na plecach.

Tak się dokładnie złożyło, że król Harald też zszedł na ląd, odprowadzony przez kilku ludzi; poszli oni do lasu, i rozpalili ognisko, by się przy nim ogrzać. Wszyscy oni siedzieli na pniu drzewa. Był już mrok, gdy to się wydarzyło. Palnatoke wszedł do lasu naprzeciw miejsca, gdzie król ogrzewał się przy ogniu, i stał tam jakiś czas. Tymczasem król ogrzewał klatkę piersiową, i rozpostarto dla niego okrycia [na ziemi], na których stanął on na czworakach, opierając się na łokciach, i pochylił się bardzo do przodu, i tak ogrzewał się przy ogniu; ogrzewał teraz swoje ramiona, i jego tył uniósł się wysoko w powietrze.

Palnatoke słyszał dokładnie, co mówili, i rozpoznał wyraźnie głos swego stryja Fjølnera; założył teraz on strzałę na cięciwę, i strzelił do króla, i jak opowiada większość znających się na rzeczy, strzała wleciała dokładnie w tyłek króla, przeszyła go wzdłuż, i wyleciała ustami, i król natychmiast padł martwy na ziemię, jak można było oczekiwać. Jego towarzysze zobaczyli teraz co się stało, i stwierdzili, że był to wielki dziw. Wtedy zabrał głos Fjølner, i powiedział, że człowiek, który dokonał tego czynu lub go doradzał, sprawił wielkie nieszczęście, i że to był niesłychany przypadek, to jak to się stało. ”Lecz co mamy teraz zrobić?” zapytali, i wszyscy zwrócili się do Fjølnera, ponieważ był on najmądrzejszy i miał największe poważanie pomiędzy nimi.

Opowiadają teraz, że Fjølner poszedł tam, gdzie leżał król, i wziął strzałę z tamtego miejsca, gdzie była wbita, i schował ją w takim stanie, w jakim była; a strzała była łatwa do rozpoznania, bowiem miała ona złotą opaskę. Następnie rzekł Fjølner do swych ludzi, którzy tam byli: ”Doradzałbym najlepiej,” powiedział on, ” że wszyscy powinniśmy mówić jednako o tym zdarzeniu, i nic nie wydaje mi się bardziej pasujące, niż by powiedzieć raczej, że został on postrzelony dzisiaj w bitwie; to będzie najbardziej godne dla nas; lecz byłoby największą hańbą dla nas, którzy byliśmy tu na miejscu, gdy to się wydarzyło, tak niesłychanie jak stało się to, gdybyśmy ujawnili to ludowi.” I uzgodnili to teraz pomiędzy sobą, i mieli wszyscy jedną odpowiedź, tak jak to ustalili razem.

Palnatoke zaraz po dokonaniu tego poszedł ku swoim łodziom, zawołał następnie do siebie dwudziestu ludzi, i powiedział, że chce on pójść do swego przybranego syna Svenda. Poszli wtedy od łodzi w poprzek cypla [na stronę zatoki], i przybyli tam razem w nocy, i naradzali się ze sobą, jakie kroki mają podjąć. Palnatoke powiedział, że doszło do niego, że król Harald będzie chciał napaść na nich, jak tylko z rana uczyni się tak jasno, że możnaby walczyć. ”Lecz,” powiedział on, ”muszę dotrzymać tego, co ci obiecałem, teraz kiedy przybyłem tutaj, że pomogę ci, ile będę mógł, i obaj będziemy dzielili ten sam los.”

Nikt z wojsk Svenda czy Palnatoke nie wiedział, że król nie żył, poza samym Palnatoke, a on sam udawał, że nic ważnego się nie wydarzyło, i nikomu jeszcze o tym nie powiedział. Svend zabrał głos, i powiedział do swego przybranego ojca: ”Będę cię prosił o radę, która pomoże nam i naszym bliskim w naszej trudnej sytuacji.” Palnatoke powiedział: ”Nie możemy odkładać podjęcia decyzji; musimy iść na pokład do was, i następnie musimy zrzucić cumy, którymi są ze sobą powiązane wszystkie łodzie, i uwiązać kotwicę przed stewą dziobową każdej łodzi; musimy mieć [zapalone] lampy pod namiotami, bowiem jest teraz ciemno w nocy; następnie powinniśmy wiosłować tak mocno jak tylko możliwe naprzeciw flocie królewskiej, bowiem pewne jest dla mnie, że król Harald zamknie nas tu w zatoce jutro, i zabije nas.”

Uczynili teraz jak Palnatoke im radził, i wiosłowali tak mocno jak mogli wprost na flotę [króla], tak że trzy królewskie sneki zatonęły po zderzeniu, i niewielu z tych, co umiało pływać, uratowało się na brzeg; lecz Palnatoke i Svend wiosłowali przez nich ku ujściu [z zatoki] ze wszystkimi ich łodziami, tak długo, aż osiągnęli tę flotę, z którą przybył tu Palnatoke. Jak tylko z rana uczyniło się dość jasno do walki, stanęli przeciw ludziom króla, i dotarła do nich wieść, że król nie żył. Następnie powiedział Palnatoke: ”Damy więc wam dwie możliwości, z których sami wybierzecie, którą chcecie, że albo przystąpicie do bitwy i będziecie walczyć przeciw nam, i zwycięży ten, komu szczęście będzie chciało sprzyjać! A druga możliwość to to, że ci wszyscy, którzy szli za królem Haraldem, mają zhołdować mojemu przybranemu synowi, królowi Svendowi, ziemię i lud, i przyjąć go na króla nad całą Danią.

Ludzie królewscy poszli się teraz naradzić ze sobą, i wszyscy byli zgodni w tym, by wziąć Svenda na króla, a nie walczyć; i następnie udali się do Palnatoke, i powiadomili go, jakiego dokonali wyboru, i teraz wykonali to, i wszyscy tam obecni przyrzekli Svendowi ziemię i lud. Następnie pociągnęli Palnatoke i Svend razem przez całą Danię, i gdzie przybyli, tam Palnatoke zwoływał tingi domowe, i Svend został obwołany królem nad całą Danią, zanim ukończyli oni swą podróż, i nad wszystkim duńskimi ziemiami.

Ciało króla Haralda przewieziono do Roskilde, i tam pogrzebano. Królował on w Danii po swym ojcu królu Gormie przez siedem i dwadzieścia cztery lata. Gdy Svend został teraz królem, uważał za swój obowiązek, tak jak inni królowie, urządzić stypę po swym ojcu w przeciągu trzech lat. Zdecydował się on urządzić to przyjęcie od razu, a nie czekać dłużej. Zaprosił on na stypę swego przybranego ojca Palnatoke, i również wszystkich mieszkańców Fionii, jego przyjaciół i krewnych. Ale Palnatoke odpowiedział tak na to, że nie pasowało mu to, by przybyć następnej zimy na przyjęcie: ”Słyszałem mianowicie, ”rzekł on, ”a jest to ważne wydarzenie dla mnie, że mój teść, jarl Brytanii Stefner, nie żyje, i muszę udać się tam, bowiem mnie przypada to królestwo po jego śmierci.” Lecz gdy Palnatoke wątpił, by mógł przybyć na stypę, było to już nie to samo, bowiem król pragnął ponad wszystko, by jego przybrany ojciec był obecny na stypie.

 

 

Namiot – łodzie przykrywano płachtą lub żaglem tworząc namiot dla nocującej tam załogi.

Śmierć króla Haralda – król Harald Blåtand zmarł ok. 986 roku na Wolinie (w Jomsborgu), gdzie schronił się po odniesieniu w Danii ran w starciu z opozycją, na czele której stał jego syn Svend Tveskæg; Harald na Wolinie przebywał już wcześniej, będąc na emigracji; wg Saxo bitwa miała miejsce koło cypla Helgenæs w Djursland na Jutlandii, a Harald został zraniony, gdy udał się do lasu za potrzebą, a następnie rannego przewieźli jego ludzie do Jomsborga.

Król ogrzewał się przy ogniu – król Harald miał wtedy około 50 lat, spartańskie warunki wojenne były już wyraźnie nie na jego wiek.

Strzała … miała … opaskę – strzały były często znaczone przez właściciela.

Ting domowy (duń. husting) – zgromadzenie ludowe najniższego szczebla, zwoływane przez lokalnego wodza, obejmujące jego zbrojnych ludzi, parobków i służbę domową; w ten sposób hołd składali królowi Svendowi nie tylko poddani mu wodzowie, ale też i poddani jego wasali, do ostatniego człowieka w państwie - coś w rodzaju podwójnego zabezpieczenia się przed buntami, w normalnym trybie obierania króla zapewne nie było to stosowane.

Harald był królem - samodzielnie władał przez około 27 lat, ale możliwe, że współrządził Danią za życia Gorma.

Roskilde – w Średniowieczu miasto biskupie i królewskie na Zelandii, w pobliżu Lejre, siedziby wodzów i królów od epoki żelaza; możliwe, że Harald Blåtand przeniósł stolicę z Lejre do Roskilde. Harald Blåtand, po przetransportowaniu jego zwłok z Jomsborga do Danii, został pochowany w drewnianym kościele, na miejscu którego wzniesiono potem obecną katedrę; dziś miejsce jego pochówku nie jest znane.

 

 

 

Rozdział 22.

 

Palnatoke wyruszył z kraju ze swoją flotą w żniwa, a kiedy odpływał, polecił swemu synowi Åge pozostać tam, by kierować jego gospodarstwem na Fionii i wszystkimi jego nieruchomościami tam; i zanim się rozstali wyprosił on u króla jego życzliwość dla niego, i król obiecał, że otoczy Åge najlepszą opieką, i tej obietnicy dotrzymał on. Następnie Palnatoke wyruszył; kontynuował podróż, aż dotarł do Brytanii, i przejął teraz to królestwo, co jego teść jarl Stefner posiadał, a którym Bjørn den Bretske rządził w porozumieniu z nim, i tak upłynął następny rok.

Kolejnego lata wysłał król wiadomość do Brytanii, że Palnatoke powinien przybyć na ucztę z tyloma ludźmi, ilu będzie chciał zabrać ze sobą, gdyż król chce teraz urządzić stypę dla uczczenia swego ojca. Królewskich posłańców było dwunastu w świcie, i prawie tak wyszło, że Palnatoke był gotów wyruszyć stamtąd w podróż; lecz wtedy powiedział on: ”Proszę was, podziękujcie królowi za jego zaproszenie, ale teraz tak jest, że nie czuję się zdrowo, i dopóki mi się nie poprawi, nie jestem na siłach podróżować; ponadto muszę zająć się wieloma sprawami, i nie mogę opuścić kraju tego lata.” Wymówił sie on tak na wszelkie sposoby od podróży, i ludzie króla wyruszyli w drogę powrotną z tak załatwioną sprawą, i zreferowali królowi wyniki swej misji. Lecz gdy oni odpłynęli [z Brytanii], choroba opuściła natychmiast Palnatoke.

Król odwołał znowu stypę w te żniwa, i minęła kolejna zima i następne lato, i było już tak, że Svend nie mógłby być uważany za przyzwoitego króla, gdyby teraz nie urządził stypy ku czci swego ojca, przed upływem trzech lat [od śmierci]; i król dlatego nie chciał w żaden sposób odkładać tego już dłużej. Wysłał więc on tych samych ludzi co przedtem do Brytanii do swego przybranego ojca Palnatoke, by znowu zaprosić go tak jak przedtem na ucztę, i polecił powiedzieć, że obudzi on jego wielki gniew, jeżeli on teraz nie przybędzie. Palantoke dał tedy królewskim posłańcom odpowiedź, że powinni wyruszyć do domu, i powiedzieć tak królowi, że powinien przygotować wszystko do uczty, tak dobrze jak tylko był w stanie to zrobić, i że wszystko powinno być tak wspaniałe jak tylko możliwe, i powiedział, że przybędzie na ucztę w te żniwa.

Wysłannicy królewscy wyruszyli teraz do domu, i zreferowali królowi wyniki swej misji, że można oczekiwać Palnatoke. Król polecił poczynić przygotowania do przyjęcia, i polecił wszystko przygotować tak, by mogło być to tak wspaniałe, jak tylko możliwe, tak ze względu na szczegóły jak i ilość uczestników. I kiedy wszystko już było gotowe do przyjęcia, i goście przybyli, brakowało jeszcze Palnatoke, a było już późno, i przyszedł w końcu czas, by zasiąść do stołów wieczorem, i poprowadzono gości na miejsca w hali. Mówi się, że król Svend polecił zostawić puste miejsca na niskich ławach przy głównym stole dla setki ludzi, które to miejsca przeznaczył dla swego przybranego ojca i jego świty; ale gdy zauważono, że Palnatoke spóźniał się zbyt długo, zanim przybył, zaczęto pić [nie czekając].

Trzeba teraz to opowiedzieć o Palnatoke, że on, razem z Bjørnem den Bretske przygotowali się do podróży z trzema łodziami i setką ludzi, z których połowa to byli Duńczycy i połowa Brytyjczycy. Następnie wyruszyli w drogę, i żeglowali do Danii, i tegoż wieczoru, gdy uczta się rozpoczęła, przybyli do stolicy króla Svenda; odstawili oni statki na leże, które wydawało im się najgłębsze; była bardzo dobra pogoda wieczorem; ustawili statki w ten sposób, że stewy dziobowe odwrócili od lądu, i położyli wszystkie wiosła pomiędzy kołkami dulek, by tym szybciej można było za nie chwycić, jeżeli potrzebowaliby spieszyć się. Następnie zeszli na ląd, i poszli stamtąd na dwór królewski, gdzie ludzie siedzieli za stołami. To był, jak powiedziano, pierwszy wieczór uczty. Palnatoke wszedł teraz do hali, i wszyscy jego ludzie za nim. Przeszedł on całą halę wzdłuż, aż do króla, i pozdrowił go; król przyjął jego pozdrowienia, i wskazał mu oraz im wszystkim miejsca, i siedzieli teraz przy stołach i byli w dobrym humorze.

I gdy tak pili jakiś czas, opowiadają, że Fjølner podszedł do króla, i mówił z nim. Król zmienił się przy tym, zaczerwienił się i nabrzmiał na twarzy. Był tam jeden człowiek, nazywał się Arnodd; był on króla podręcznym, i stał naprzeciw jego stołu; jemu podał Fjølner strzałę, i powiedział, że ma ją pokazywać każdemu w hali, dopóki ktoś nie przyzna się otwarcie do niej. Arnodd zrobił to teraz, o co Fjølner prosił go; szedł on od tronu królewskiego poprzez halę, i pokazał strzałę każdemu jednemu, lecz żaden nie przyznał się do niej. Następnie poszedł dalej wzdłuż tej niższej ławy, aż doszedł do Palnatoke, i spytał go, czy poznaje on strzałę. Palnatoke odpowiedział: ”Czemu miałbym nie poznać mojej własnej strzały, podaj mi tu!” powiedział on, ”to jest moja.”

Panowała teraz w hali kompletna cisza, i ludzie nadsłuchiwali, gdy ktoś przyznał się do strzały. I zabrał teraz głos król, i powiedział: ”Palnatoke!” powiedział on, ”gdzie to było, gdy ostatni raz rozstałeś się z tą strzałą?”  Palnatoke odpowiedział: ”Często postępowałem wbrew twoim życzeniom, przybrany synu! lecz jeżeli uważasz, że będzie to wielki honor dla ciebie, że powiem ci to przy wielkim zgromadzeniu, niż gdyby było tylko kilku przy tym, to powiem ci to; rozstałem się z tą strzałą, gdy była na cięciwie łuku, królu!” powiedział on, ”gdy strzeliłem nią w zadek twojego ojca i poprzez niego, tak że wyszła ona mu ustami.” ”Powstańcie wszyscy!” powiedział wtedy król, ”i pochwyćcie Palnatoke oraz jego świtę, i zabijcie ich wszystkich! Bowiem zerwana jest wszelka przyjaźń pomiędzy mną a Palnatoke, i całe wzajemne zrozumienie, jakie było pomiędzy nami.”

Skoczyli wtedy wszyscy ludzie w hali, i nie było już więcej spokoju. Palnatoke dobył swego miecza, i pierwsze co zrobił, to rąbnął nim swego krewnego Fjølnera, i rozpłatał go w ramionach. Lecz tak wielu miał Palnatoke przyjaciół w straży przybocznej, że nikt nie chciał go atakować; i wyszli wszyscy [jego ludzie] z hali za wyjątkiem jednego Brytyjczyka z ludzi Bjørna. Kiedy wyszli, i brakowało tam jednego z ludzi Bjørna, powiedział Palnatoke: ”To było najmniejsze, czego można było się spodziewać; spieszmy teraz tak szybko jak można do naszych łodzi, bowiem nic innego zrobić tu nie możemy.” ”Nie zostawiłbyś tak swojego człowieka,” odpowiedział Bjørn, ”gdybyś był na moim miejscu, i ja tego nie uczynię;” i wrócił natychmiast do hali; a gdy tam wszedł, rzucali królewscy ludzie Brytyjczykiem nad swymi głowami, i prawie, żeby tak powiedzieć, rozerwali go na sztuki. Zauważył to Bjørn, chwycił go, zarzucił sobie na plecy, i uciekł następnie, i biegli później do swych łodzi. Bjørn to uczynił więcej dla swej chwały, bowiem wiedział dobrze, że człwoiek musiał być martwy, i tak było faktycznie, że człowiek zmarł, i Bjørn dźwigał go ze sobą; i zbiegali teraz do swych łodzi, i chwycili niezwłocznie za wiosła; a było o tej godzinie kompletnie ciemno w nocy i cisza na morzu; Palnatoke i Bjørn uciekli w ten sposób ze swymi ludźmi, i nie zatrzymywali się, zanim nie przybyli do Brytanii.

A król wrócił do hali i wszyscy jego ludzie z nim, i nie udało im się, co zamierzali, i byli bardzo nieszczęśliwi z tego powodu. Zaczęli następnie znowu pić kontynuując stypę, i wyruszyli potem, każdy do swego rodzinnego domu.

 

 

Przy głównym stole – honorowe miejsca w czasach legendarnych były od strony szczytowej długiego domu, wywyższone ponad inne - przy końcu stołu siedział pan domu (wódz, król) na tronie, podczas gdy reszta siedziała na ławach wzdłuż stołu; później honorowe miejsca były po środku długiej ściany (tak jak przedstawia sie swykle Ostatnią Wieczerzę).

Duńczycy i Brytyjczycy – Duńczykami tu niewątpliwie zwą licznych wówczas przybyszów ze Skandynawii (Duńczyków i Norwegów), którzy na Wyspach Brytyjskich przebywali niekiedy po wiele lat; Brytyjczykami tu mogą być zarówno celtyccy Brytowie, Anglosasi jak i zasiedziali tam już przez pokolenia Skandynawowie. W zasadzie nie wiadomo, do której grupy zostałby zaliczony np Bjørn den Bretske.

Stolica króla Svenda – Roskilde na Zelandii.

 

 

 

Rozdział 23.

 

Opowiadane jest teraz, że Oløf, żona Palnatoke, następnego lata zapadła na chorobę, z której zmarła. Po jej śmierci nie chciał dłużej Palnatoke pozostawać w Brytanii, i powierzył on Bjørnowi den Bretske rządy nad tym królestwem. Opuścił następnie kraj z trzydziestoma łodziami, i miał zamiar pociągnąć na wyprawy z wikingami i na wojny. Wyruszył w drogę, jak tylko był gotów, i pustoszył tegoż lata Szkocję i Irlandię, i przysporzył sobie wielkich dóbr i sławy na wojnach. W ten sposób ciągnął to przez dwanaście kolejnych lat i powiększał swoje bogactwa i uznanie. W tym samym czasie kiedy był na tych wojnach, pociągnął on jednego lata do Windlandii, z zamiarem też pustoszenia tam, dostał wtedy jeszcze dziesięć łodzi więcej, tak że miał wszystkiego czterdzieści łodzi.

W tym czasie panował nad Windlandią król, który nazywał się Bolesław. Nie był on zachwycony napadem Palnatoke, gdyż słyszał on o nim, że był on zwycięzcą niemal wszędzie, gdzie pustoszył, i był on najsłynniejszym wikingiem swego czasu, i uważano, że przewyższał wszystkich mądrością i zdolnościami, tak że większości ciężko było stawić mu opór. Gdy Palnatoke zszedł tam na ląd, i Bolesław dowiedział się o jego przybyciu, i jego zamiarach, wysłał król, zanim ktokolwiek wpadł na to, swych ludzi do niego, zaprosił do siebie, i polecił mu powiedzieć, że pragnąłby zawrzeć z nim pokój i przyjaźń. Do zaproszenia dodał on, że chciałby on mu dać tę prowincję lub królestwo ze swego kraju, co zowie się Jom, by osiadł on tam na stałe, i ten kraj chciał mu dać, by przede wszystkim był on zobowiązany bronić ziemi króla i królestwa.

Tę propozycję przyjęli, jak opowiadają, Palnatoke i wszyscy jego ludzie, i polecił on od razu wystawić w swoim królestwie duży i silny zamek morski, co odtąd zwany był Jomsborg. W zamku tym polecił on wybudować port, co był tak duży, że mogły tam jednocześnie stać trzy setki długich łodzi, tak że wszystkie były zamknięte wewnątrz zamku. [Zamek] był urządzony z wielkim kunsztem na wejściu; były tam wrota na wejściu [kanału portowego], i wielka kamienna, łukowa brama nad nimi, a przed nią były żelazne drzwi, które były zamknięte od wewnątrz, a na kamiennym łuku bramy zbudowany był wielki kasztel, gdzie stały katapulty. Jedna część zamku leżała od strony wody; zamki, które tak są wybudowane, zwane są zamkami morskimi; i w ten sposób port był wewnątrz zamku.

 

 

Windlandia (Vindland, u Saxo: Sclavia) – kraj Słowian nadbałtyckich, Pomorze, słowiańskie wybrzeże Bałtyku, wówczas graniczące od zachodu z Danią (Szlezwikiem), na wschodzie sięgające Wisły, podzielone Odrą na część zachodnią i wschodnią; nazwa czasami rozszerzana w kierunku wschodnim na Prusy i dalej aż po Ruś; nazwa w znaczeniu zawężonym obejmuje wschodni Holsztyn, Meklemburgię i Pomorze Zachodnie.

Bolesław (duń. Burislaf, Burisleif, isl. Búrizláf ) – Bolesław Chrobry (967-1025), książę i król Polski od 992 r., panował m.in. nad interesującym tu nas Pomorzem (do Polski przyłączył je Mieszko I w latach 967-972, odpadło ok.1005 roku za Chrobrego); Bolesław Chrobry był najbardziej znanym w Skandynawii polskim monarchą, stąd w sagach imię Bolesław często używane było zastępczo wobec innych polskich monarchów, nie ma więc pewności, czy zawsze dotyczy ono Chrobrego – tu np jak wynika z kalendarza wydarzeń musi oznaczać księcia Mieszka I (ok.935-992, władca Polski od ok. 960 r.), ojca Bolesława Chrobrego.

Bolesław zaprosił Palnatoke – Palnatoke został lennikiem ”Bolesława” (faktycznie to Mieszka I), otrzymał on wydzielone z państwa lenno i dochody z niego, w zamian za co został zobowiązany do obrony peryferiów rozległego państwa; Skandynawowie w wielu miejscach Europy stanowili zaciężne wojska (m.in. Anglia, Bizancjum, Ruś), również Mieszko I i jego następcy mieli drużyny waregów, co potwierdzać mogą znaleziska broni skandynawskiej na Ostrowiu Lednickim (musieli go bronić jeszcze w 1038 roku w czasie najazdu Brzetysława) oraz liczne pochówki typu skandynawskiego na terenie Wielkopolski; prawdopodobnie większość z kilkutysięcznej armii Mieszka I, dzięki której zbudował on państwo polskie, była Skandynawami, wg niektórych historyków Mieszko I sam mógł być waregiem.

Jom – wyspa Wolin, prawdopodobnie z pewnym przyległym do niej obszarem, zamieszkałym przez plemię Wolinian; jeżeli nazwa jom jest nordycka to może oznaczać osadę na wyspie, podmokłym terenie (po duńsku brzmiałoby to Øm).

Jomsborg – legendarna warownia wikingów, położona prawdopodobnie na terenie dzisiejszego miasta Wolin lub samo miasto; jak dotąd archeologom nie udało się zidentyfikować historycznego Jomsborga na terenie miasta; wbrew chronologii podawanej przez sagę, wikingowie z Jomsborga stanowili ważną siłe militarną już w czasach Mieszka I, a byli też najwierniejszymi żołnierzami Haralda Blåtand.

Zamek morski – z opisu wynika, że był to port woliński, leżał nad cieśniną Dziwna od strony Zalewu Szczecińskiego, kanałem portowym była Dziwna; wykopaliska archeologiczne w mieście Wolin potwierdzają niezwykłą długość nabrzeży portowych w czasach wikingów; rozległość portu można tłumaczyć tym, że mógł być on zamknięty bramą tylko od strony Zalewu Szczecińskiego, a kanał portowy, jakim była Dziwna, dawał nieograniczone wtedy możliwości rozbudowy nabrzeży; prawdopodobnie nie istniało niebezpieczeństwo ataku na port z drugiej strony, od Zalewu Kamieńskiego, jako że Dziwna wg Saxo stwarzała wielkie problemy dla żeglugi przy swoim ujściu do morza.

 

 

 

Rozdział 24.

 

Następnie za poradą mądrych ludzi ustanowił Palnatoke prawa w Jomsborgu, by można tam było zebrać więcej ludzi, niż było tam dotąd: do społeczności Palnatoke nie można było przyjąć nikogo starszego niż pięćdziesiąt lat, i nikogo młodszego niż osiemnaście lat, wszyscy powinni być w tych granicach wieku.

Pod żadnym pozorem nie mogło tam być nikogo, kto ustępowałby wobec równie zadzierzystego lub tak samo uzbrojonego [przeciwnika].

Każdy, kto wstępował do społeczności, powinien złożyć przyrzeczenie, że będzie mścić się jeden za drugiego, tak jak towarzysze stołu lub bracia.

Za nic nie powinien nikt rozpuszczać złych pogłosek pomiędzy ludźmi, a gdy jakaś wieść dotrze tam, to nikt nie powinien być tak bezrozumny, by opowiadać ją, bowiem Palnatoke powinien przekazywać wszelkie wiadomości jako pierwszy.

A jeżeli ktoś zostanie przyłapany na postępowaniu sprzecznym z tym, co tu podano, i na łamaniu tych praw, wtedy powinien on zostać niezwłocznie wyrzucony i wygnany z ich społeczności.

I jeżeli zostanie przyjęty ktoś, kto jednemu z wcześniej przyjętych zabił brata lub ojca, lub kogoś z jego krewnych, i to wyda się, po tym jak został on przyjęty do społeczności, wtedy powinien Palnatoke wydać wyrok w tej sprawie.

Pod żadnym pozorem nikt nie może mieć kobiety u siebie na zamku, i nikt bez zalecenia Palnatoke lub jego zezwolenia nie może przebywać poza zamkiem więcej niż trzy noce.

Wszystkie łupy, jakie zdobyte zostaną na wojnie, powinny, czy to małe czy duże, zostać zniesione i zważone do podziału, tak i wszystko, co można przeliczyć na pieniądze, i jeżeli ktoś zostanie przyłapany, że nie dopełnił tego, powinien zostać wyrzucony, niezależnie, czy był on wielkim czy poślednim człowiekiem.

Nikt nie może lękliwie gadać, ani żadnej rzeczy bać się, jakby nie niebezpiecznie to wyglądało.

Nikt nie ma prawa negocjować z nikim z zamku, tylko Palnatoke powinien wszystko stanowić i decydować o wszystkim, tak jak on będzie chciał.

Pokrewieństwo i przyjaźń nie powinny mieć wpływu na decyzje o przyjęciu kogoś, kto nie spełnia tych postanowień; tak ci, którzy już tu byli, a dopuścili się czegoś, co nie odpowiada postanowieniom, nie powinni czerpać z tego [pokrewieństwa i przyjaźni] żadnych korzyści.

Siedzieli teraz na zamku w ten sposób, zachowując pokój, i trzymając się swych praw. Opuszczali zamek każdego lata, pustoszyli różne kraje, i zdobyli wielką sławę; uznawano ich za najlepszych wojowników, tak że prawie nikt w tych czasach nie był uważany im równym, i od tego czasu zwano już ich Jomswikingami.

 

 

Prawa w Jomsborgu – nadające zgromadzeniu wikingów charakter pseudozakonny są zapewne fikcją literacką, mającą nobilitować krwawych rozbójników w oczach czytelników/słuchaczy, historycy sugerują wzorowanie ich na regułach obowiązujących członków drużyny królewskiej w trzynastowiecznej Norwegii.

Łupy zważone – użyte w oryginale słowo stanga świadczy, że przy ważeniu posługiwano się prostą wagą typu bezmian, wyskalowanej belki z obciążnikiem i zawieszeniem, skandynawski typ bezmianu miał stały obciążnik na końcu belki i ruchome zawieszenie.

 

 

 

 

Rozdział 25.

 

Należy teraz powiedzieć o królu Svenie, że on pod każdym względem traktował Åge, syna Palnatoke, jak najlepiej, tak jakby oni byli nadal w wielkiej przyjaźni, i mimo, że zaszło coś pomiędzy nimi, nie pozwolił król ponosić Åge konsekwencji tego, lecz kładł nacisk na ich braterstwo krwi.

Åge mieszkał na Fionii, i władał tam tymi majątkami, które jego ojciec, jak to wcześniej powiedziano, przekazał mu.

 

 

 

Rozdział 26.

 

W sadze wspomina się człowieka, o imieniu Vesete, który panował nad fylkiem, co nazywa się Bornholm, jego żona nazywała się Hildegun; mieli oni troje dzieci, które omawiane są tu w sadze, mianowicie dwóch synów, Buego z przydomkiem den Digre, i Sigurda, zwanego Sigurd Kappe, i jedną córkę o imieniu Thorgunna; kilka lat już była ona zamężna, zanim opisane tu wydarzenia miały miejsce. Król Svend poprosił wtedy o jej rękę w imieniu Åge, syna Palnatoke, i wyszła ona za niego za mąż, i nie byli jeszcze długo razem, jak urodził im się syn, który został nazwany Vagn.

W tym czasie panował nad Zelandią jarl, co nazywał się Harald, i wołano go Strut-Harald, bowiem miał on hełm, na którym był duży stożek, który wykończony był nagrzewanym złotem, tak wielki, że ważył dziesięć marek złota, i stąd otrzymał on swój przydomek, że nazywano go Strutharald. Żona jarla nazywała się Ingegerd; mieli troje dzieci, które wspominane są w tej sadze, mianowicie dwóch synów, Sigvalda i Thorkila z przydomkiem Thorkil den Høje, i jedną córkę o imieniu Tofa.

Syn Palnatoke, Åge, żył na Fionii w wielkim uznaniu i godności, i Vagn wzrastał w domu swego ojca, zanim osiągnął pewien wiek. Opowiadają tam o nim, że jak tylko zaczął się ujawniać jego temperament, był on trudniejszy niż wszyscy inni [chłopcy], którzy tam wzrastali; w swej postawie i całym zachowaniu był on taki, że ledwo można było z nim wytrzymać. Opowiadają także, że Vagn w swym dzieciństwie częściowo pozostawał w domu, a częściowo był na Bornholmie u swego dziadka Vesete, ponieważ trudno było nad nim zapanować, i prawie nikt nie wierzył, że mógłby go uspokoić, lub przywołać go do porządku siłą. Ze wszystkich swoich krewnych najlepiej lubił on Buego, i co on powiedział, słuchał się tego najbardziej, ponieważ był on jego najukochańszym, ale nigdy nie robił tak, jak inni krewni mówili, co by to nie było, jeżeli jemu się to nie podobało. Był on najprzystojniejszym i najlepiej wyrośniętym człowiekiem, jakiego widziano, a przede wszystkim w sprawności ciała, oraz wcześnie wyróżniający się we wszystkim. Jego wuj Bue był trudny w obejściu i zwykle bardzo milczący, lecz gwałtowny, był tak silny, że trudno było nawet ocenić jego siły. Bue nie był pięknym mężczyzną, ale za to był godny i wyniosły, i pod każdym względem był wielkim bohaterem. Jego brat Sigurd Kappe był pięknym, przyjaznym i solidnej postury mężczyzną, lecz także trudnym w obyciu i małomównym.

Syn Strutharalda, Sigvald, miał bardzo bladą cerę, i miał długi nos, lecz piękne oczy, i był wysokiego wzrostu i postawny z wyglądu. Jego brat Thorkil był najwyższym z ludzi; prócz tego był on silny i sprytny, i tacy byli oni wszyscy.

 

 

Vesete – miał pochodzić z rejonu Helgeland w środkowej Norwegii i za Haralda Blåtand przejąć władzę nad Bornholmem.

Bue den Digre (Bue Gruby) – postać możliwe że historyczna; przydomek digre oznacza, że był on nie tylko gruby, ale też niskiego wzrostu.

Sigurd Kappe (Sigurd Olbrzym, zwany także Sigurd den Hvide, Sigurd Biały)

Strutharald – duński lokalny król, faktycznie nie na Zelandii, lecz w Skanii ok. 975-ok.986, próbował uniezależnić Skanię od króla Haralda Blåtand; przez króla Svenda zdegradowany do jarla (cokolwiek by to znaczyło lub robiło jakąś różnicę); prawdopodobnie syn brata Thyry, żony pierwszego duńskiego króla Gorma den Gamle, Strutharald i Harald Blåtand mieliby więc wspólnego dziada i byli kuzynami.

Strut – po polsku stożek; egzotyka opisu nakrycia głowy Strutharalda, której nie podołał nawet duński tłumacz Rafn, świadczy, że tu najprawdopodobniej chodzi o szyszak, czterodzielny hełm stożkowy, zwieńczony tulejką na pióropusz bądź koński ogon oraz z podwieszoną kolczugą dla ochrony karku, szyi, czoła i uszu; często zdobiony, także pozłacaną na gorąco blachą miedzianą; hełm typu perskiego, produkowany głównie na Rusi, z którą Skandynawia utrzymywała wtedy bliskie kontakty; podobny hełm, już bez kolczugi, mógł pełnić funkcje korony.

10 marek złota – można założyć, że jedna marka miała około 235 gramów, czyli miało być tam ponad 2 kilogramy złota.

Sigvald – późniejszy jarl Jomsborga, przyczynił się do uwolnienia Jomsborga spod władzy króla Svenda Tveskæg; był sprytny i podstępny.

Thorkil den Høje (Thorkil Wysoki) zm. po 1023 – wódz wikingów, w latach 1009-12 najeżdżał Anglię, przeszedł następnie na służbę króla Æthelreda II i bronił Anglii przed Svendem Tveskæg; w 1015 lub 1016 przyłączył się do króla Knuda Wielkiego (syna Svenda Tveskæg, ok.995-1035, król Anglii 1017-35, król Danii 1018-35), który zrobił go jarlem Wschodniej Anglii, w niełasce w latach 1021-23.

 

 

 

Rozdział 27.

 

Opowiadane jest teraz, jak Sigvald i jego brat przygotowali dwie łodzie do rejsu, z zamiarem pociągnięcia do Jomsborga, i spróbowania czy mogliby tam zostać przyjęci, i spytali oni teraz swego ojca, jarla Haralda, czy doradzałby im przystąpić do społeczności Jomswikingów. On odpowiedział, że nic nie mógłby im doradzić innego niż to, by wyruszyli oni tam, i starali się zdobyć godność i uznanie: ”i teraz już jest czas,” dodał on, ”byście wy bracia sprawdzili, czy nadajecie się do czegoś.” Prosili oni go o pieniądze na drogę i żywność, ale odpowiedział on, że będzie jedno z dwóch, że albo sami postarają się o żywność, i wszystko co potrzebują na drogę, albo niech siedzą w spokoju, i nigdzie się nie ruszają.

Mimo to ruszyli jak planowali w drogę, choć ich ojciec nie chciał im nic dać. Mieli dwie łodzie i setkę ludzi, a załoga uzbrojona była jak można było najlepiej; następnie trzymali swój kurs, aż doszli do Bornholmu. Stwierdzili, że potrzebowali bydła i innej żywności, i podjęłi dlatego decyzję, by przybić do brzegu, i splądrować, i wtargnęli do najbogatszego z gospodarstw należących do Vesete, zrabowali cały majątek, i zanieśli to na swe łodzie.

Odpłynęli następnie swoją drogą, i o dalszej żegludze nie wiadomo nic więcej, aż do czasu, gdy przybyli do Jomsborga. Stanęli przed bramą zamku; lecz Palnatoke zawsze miał w zwyczaju, gdy ktokolwiek przybywał do zamku, iść z dużą drużyną do kasztelu, co był zbudowany nad wejściem do portu, i stamtąd miał w zwyczaju rozmawiać z tymi, którzy przybyli. Tak zrobił i teraz, gdy zameldowano mu przybycie Sigvalda, wszedł z licznymi ludźmi do kasztelu, i spytał stamtąd, kto dowodził tymi łodziami i ludźmi, którzy przybyli. Sigvald odpowiedział mu: ”Dwóch braci dowodzi nimi,” powiedział on, ”synowie jarla Strutharalda; ja nazywam się Sigvald, a mój brat Thorkil; naszym upragnionym celem tutaj jest, by być przyjętymi pomiędzy was razem z tymi ludźmi z naszego wojska, których wy znajdziecie przydatnymi.” Palnatoke odpowiedział życzliwie na ich wniosek, ale i poradził się w tej sprawie swych towarzyszy Jomswikingów, i powiedział, że znał on ich pochodzenie, i wiedział, że byli dobrze urodzeni. Jomswikingowie polecili Palnatoke podjąć decyzję, jak sam uważał, i powiedzieli, że jego wola była ich radą.

Następnie otwarto wtedy Jomsborg, i bracia powiosłowali do zamku, i gdy tam przybyli, ich ludzie mieli poddać się próbie, jak to było w prawie Jomswikingów. Stało się to więc, że ich ludzie zostali sprawdzeni, czy byli na tyle sprawni i mężni, by wstąpić do społeczności Jomswikingów i poddać się tym prawom, które tam obowiązywały. Próba wypadła tak, że połowa ich ludzi została przyjęta do Jomswikingów, lecz druga połowa została odesłana z powrotem. Sigvald i jego brat Thorkil i sześćdziesięciu ludzi z nimi było teraz przyjętych, i wprowadzonych w społeczność Jomswikingów; nikt nie był wyżej ceniony przez Palnatoke niż tych braci, i tak minął jakiś czas.

 

 

Jarl Harald - Strutharald

Mieli setkę ludzi – dużą setkę, t.zn. 120 osób.

Dowodzi łodzią – zwykle dowódca trzymał ster i w ten sposób dosłownie kierował żeglugą.

 

 

 

Rozdział 28.

 

Trzeba opowiedzieć następnie o Vesete, który szybko dowiedział się, że jego najbogatsze gospodarstwo zostało splądrowane; podjął wtedy przede wszystkim decyzję, by uspokoić swych synów, by powstrzymali swą wściekłość i chęć zemsty, a następnie wyruszył do króla Svenda, i opowiedział mu, w jaki sposób synowie Haralda zachowali się, plądrując go i niszcząc jego najbogatsze gospodarstwo. Król odpowiedział: ”Dam ci tę radę,” powiedział on, ”że najpierw postaraj się wszystko uspokoić, a ja w międzyczasie wyślę posłańca do Strutharalda, by wypytał się, czy będzie chciał ci wynagrodzić swych synów rabunek, tak jak ci będzie odpowiadało, i ja chcę, byś był tym w pełni usatysfakcjonowany.”

Vesete wyruszył więc do domu z tak załatwioną sprawą, gdy król Svend polecił zaraz wysłać posłańca po jarla Haralda, i prosił stawić się u niego. Jarl nie odmówił przyjazdu, i wyruszył do króla, gdzie został on dobrze przyjęty. Król spytał go, czy wiedział, jaką nieprawość uczynili Vesete jego synowie; odpowiedział on, że dokładnie nic o tym nie wiedział. Król opowiedział więc mu, że splądrowali oni jego najbogatsze gospodarstwo, i prosił go teraz, by zapłacił odszkodowanie za zrabowane dobra, i dodał, że tym sposobem sprawa zostałaby zakończona. Lecz jarl odpowiedział, że nie ma na to pieniędzy, by płacić karę za to, że młodzi ludzie wzięli sobie kilka krów czy owiec by je zjeść. ”Możesz więc wracać do domu,” powiedział król, ”i ja oznajmiłem moją wolę, lecz chcę uprzedzić cię, żebyś sam strzegł siebie i swoje dobra przed synami Vesete, a ja nie chcę mieszać się w wasze sprawy, skoro nie chcesz uczynić tego, co ci radzę, lecz to, co sam uważasz za słuszne, i dziwi mnie to, bo jest to zła decyzja.” Jarl Harald odpowiedział, że będzie sam stał na straży, i w żaden sposób nie będzie angażował w to króla. ”Ja i w żaden sposób,” dodał on, ”nie boję się Vesete ani jego jego synów.”

Następnie wyruszył jarl Harald do domu, i nie opowiadają nic o jego podróży, by się tam coś przydarzyło.

 

 

 

Rozdział 29.

 

Następnie mamy do opowiedzenia, że Vesete i jego synowie dowiedzieli się o rozmowie jarla Haralda i króla Svenda, a także jaki miała ona przebieg, i co król powiedział do jarla, gdy ten odjeżdżał. Synowie Vesete postanowili coś zrobić z tą sprawą, i wyszykowali trzy łodzie, co wszystkie były duże, i obsadzili je dwoma setkami ludzi, których wyposażyli jak można było najlepiej. Następnie popłynęli prosto na Zelandię, gdzie splądrowali trzy z najbogatszych gospodarstw jarla Haralda, a następnie powrócili do domu z wielkim łupem, co teraz zdobyli.

Szybko powiadomiono jarla Strutharalda, że jego trzy najbogatsze gospodarstwa zostały splądrowane, i przypomniał sobie, co król mu wieszczył. Wysłał natychmiast ludzi do króla, z przesłaniem, że chciałby on teraz godzić się z nimi, i powiedział, że teraz bardzo by chciał, by on [król] rozsądzał sprawę. Lecz król odpowiedział w ten sposób: ”Jarl Harald może teraz słuchać swych własnych dobrych rad, po tym, jak nie chciał usłuchać mojej rady, kiedy rozmawialiśmy o tej sprawie, kiedy nie było jeszcze o czym tak dużo rozmawiać, jak teraz jest; pozwólmy mu teraz samemu kierować własnymi sprawami, a ja nie chcę się w to mieszać.”

Posłańcy jarla następnie powrócili do domu, i zreferowali, co król odpowiedział.”To teraz będziemy musieli sobie sami radzić,” powiedział jarl, ”kiedy król chce siedzieć spokojnie w tym samym czasie.” Jarl Harald postarał się teraz o dziesięć łodzi i załogi do nich, i wyposażył ich jak mógł najlepiej. Z flotą tą pociągnął prosto na Bornholm, tam zeszli na ląd, i splądrowali trzy z gospodarstw Vesete, które nie były gorsze niż te, które synowie Vesete splądrowali. Jarl Harald wrócił na Zelandię z tymi dobrami, i uważał, że udało mu się dobrze zemścić w tej wyprawie.

Opowiadają teraz, że nie minęło wiele czasu, jak Vesete dowiedział się o tym, o stratach, jakie poniosły jego gospodarstwa, i powziął tę decyzję, że wyruszył niezwłocznie do króla Svenda, który przyjął go dobrze. Przedstawił teraz Vesete swą sprawę królowi, i zakończył tak: ”Musisz wiedzieć, panie!” powiedział on, ”że już czas jakiś trwa niezgoda pomiędzy mną a jarlem Strutharaldem, i obawiam się, że powstanie tam niepokój pomiędzy samymi mieszkańcami kraju, jeżeli nie wkroczysz pomiędzy nas, a to może zajść tak daleko, że będzie dużo gorzej, niż jest to teraz, bowiem obie strony to są wasi ludzie, panie!” Król odpowiedział w ten sposób: ”Niedługo mam wyruszyć na ting, który zwą Isøreting, tam zaproponuję jarlowi Haraldowi, że powinniście zawrzeć porozumienie za radą mądrych ludzi i naszą decyzją, i teraz będzie najlepiej dla jarla, jeśli załatwimy tę sprawę tak, jak my uważamy za najbardziej stosowne, zwłaszcza gdy widzimy, że ponaglasz w swojej sprawie.”

Następnie powrócił Vesete do domu, i nadszedł ten czas, kiedy król Svend miał ze swą świtą udać się na ting. Król Svend miał pięćdziesiąt łodzi ze sobą, tak znaczną siłę, ponieważ zdecydował, że całą sprawę pomiędzy nimi załatwi sam. Jarl Harald nie miał daleko na ting, i miał on nie więcej niż dwadzieścia łodzi. Vesete też wyruszył na ting, i miał jedynie trzy łodzie. Opowiadają też, że jego synowie Bue Digre i Sigurd Kappe nie byli razem z nim. Kiedy teraz król, jarl i Vesete przybyli na ting, postawił Vesete swoje namioty nad wodą, przy tej cieśninie, która biegła do miejsca tingu. Strutharald przeciwnie, rozbił namioty dużo wyżej, a pomiędzy nimi obozował król.

Pod wieczór ci na tingu zauważyli, że przyżeglowało tam dziesięć łodzi od [strony] siedziby jarla Haralda, a gdy zbliżyły się tam, stanęły łodzie na kotwicach, a dowódcy zeszli ze swymi załogami na ląd; i ruszyli od razu w kierunku tingu. Szybko rozpoznano tych ludzi, i widziano, że przybyli synowie Vesete, Bue i Sigurd. Bue den Digre ubrany był bardzo dostojnie, bowiem miał na sobie szaty jarla Haralda, co były tak cenne, jako że były zdobione dwudziestoma markami złota. Zabrali też jarlowi dwie skrzynie złota, które były tak pełne złota, jako że tam w każdej z nich było dziesięć setek marek. Szyszak jarla miał Bue Digre na głowie; ten był ozdobiony dziesięcioma markami złota. W pełni uzbrojeni i z drużyną zbrojnych wkroczyli żwawo bracia na ting, i gdy przyszli tam, zabrał głos Bue, i nakazał milczenie, i gdy nastała cisza, tak przemówił on do jarla Strutharalda: ”Radzę ci jarlu!” powiedział on, ”jeżeli znasz ten klejnot, co tu widzisz połyskujący na nas, i jeżeli się nie boisz, tak że bez lęku spróbujesz dostać go z powrotem, i jeżeli jest w tobie dość [szlachetnej] odwagi, bowiem długo niesprawiedliwie traktowałeś nas przyjaciół; jestem tu gotów bić się z tobą, jeżeli [w ogóle] masz jakąś męską odwagę.”

Król Svend słyszał słowa Buego, i zrozumiał, że jego autorytet ucierpi tam, jeżeli dopuściłby on, by bili się na tingu, i nie rozdzielił ich, kiedy już wcześniej zadecydował, że mieli oni zawrzeć ugodę na tingu; król podjął więc decyzję, i stanął pomiędzy nimi, tak że nie doszło do walki i przy jego energicznej mediacji doszło do tego, że obie strony przyznały królowi prawo do rozsądzenia pomiędzy nimi, zgodnie z jego wolą; jednak Bue uzależnił swój udział w ugodzie tym, że nigdy nie zgodzi się oddać jarlowi skrzyń złota, ani nic z jego ozdób, lecz prosił króla by decydował on o wszystkim innym, jaka będzie jego wola. Król odpowiedział: ”Słuchaj Bue!” rzekł on, ”stajesz się nieugięty, rozważmy twoje warunki co do skrzyń złota, i za nie ma jarl otrzymać tyle innych dóbr, że będzie z tego zadowolony; ale będziesz musiał, Bue Digre!” powiedział on, ”oddać jarlowi jego ozdoby, które zabrałeś, i nie narażać go na hańbę czy wstyd tym, że nie miałby otrzymać on z powrotem swych honorowych szat.” 

Rezultat był taki, że król podjął decyzję, a Bue zdjął szaty. Powodem, dla którego król chciał, by jarl otrzymał z powrotem swój uroczysty strój, było to, że dla jarla był to wielki wstyd, że nie udało mu się zatrzymać swego kosztownego stroju. I teraz zgodzili sie, że król powinien w ten spośób rozstrzygnąć pomiędzy nimi o kosztownościach, jak on teraz zadecydował, i podobnie rozstrzygnąć resztę sprawy, tak jak on to uważał, że byłoby najtaniej dla obu stron. I następnie król ogłosił swą ostateczną decyzję, poczynając od tych postanowień, które na początku ustalił, że Bue powinien natychmiast oddać kosztowne szaty, lecz sam zachować miał obie skrzynie złota, by całkowicie doprowadzić do ugody z jarlem; mieli też oni dać jarlowi Strutharaldowi kompensatę za te trzy gospodarstwa, które splądrowali; ”lecz ma on jednakże,” powiedział on, ”ku waszej chwale wydać swą córkę Tofę za Sigurda Kappe, i te gospodarstwa winny być jej wianem, a wy nie macie w żaden inny sposób odwzajemniać się za splądrowanie gospodarstw, jak tylko wejść w ich posiadanie.”

W ten sposób rozstrzygnął król sprawę, gdyż spodziewał się, że będą oni całkowicie jednomyślni, a ugoda utrzyma się najdłużej pomiędzy nimi, gdy staną się powinowatymi. Tak Vesete jak i jego synowie byli bardzo usatysfakcjonowani, i Vesete przekazał Sigurdowi trzecią część swego całego majątku, ale zwłaszcza Sigurd cieszył się na małżeństwo, które było postanowione dla niego.

Porozumieli się teraz w ten sposób, i wyruszyli bez zwłoki z tingu do jarla Strutharalda, u którego miało być natychmiast odprawione wesele. Przybyli też tam, co było właściwe, król we własnej osobie oraz Vesete i jego synowie, i wesele Sigurda i Tofy odbyło sie teraz z przepychem i wzniosłością. Po przyjęciu wyruszył król do domu, uhonorowany godnymi darami, i podobnież inni goście. Vesete i jego synowie udali się również do domu na Bornholm, a córka jarla Tofa razem z nimi; było teraz spokojnie jakiś czas, i panował tam pokój pomiędzy nimi wszystkimi.

 

 

Na Zelandię – saga przyjmuje, że Strutharald był jarlem na Zelandii, a nie w Skanii.

Mam wyruszyć na ting – jednym z podstawowych zadań tingu było pełnienie funkcji sądowniczej.

Isøreting – ting w Isøre, najważniejszy ting w wikińskiej Danii; miejsce lokalizowane zwykle nad Isefjordem na Zelandii ze względu na wspólny człon Is-, oznaczający lód; Isøre to w zmienionej od tamtych czasów topografii prawdopodobnie okolice dzisiejszego Rørvig u ujścia fiordu, a sam ting można lokalizować koło świętego miejsca Mårbjerg na cyplu Nakke; Isefjord połączony jest z Roskildefjordem, nad którym leżała stolica Svenda Widłobrodego – Roskilde, a troche dalej leżało Lejre, stolica legendarnych królów od wczesnego średniowiecza.

Przyżeglowali od siedziby jarla Haralda – autor opowieści konsekwentnie umiejscawia siedzibę jarla na Zelandii, nad tym samym fiordem, nad którym odbywał się ting.

10 marek złota – ok. 2,4 kg złota; 20 marek– około 4,7 kg; 10 setek marek – to 1200 marek, ok.282 kg złota.

 

 

 

Rozdział 30.

 

Bardzo krótko przebywali bracia w domu swego ojca, gdy Bue Digre ujawnił, jakie miał zamiary, mianowicie, że przemyśliwał udać się do Jomsborga w poszukiwaniu chwały i sławy. Jego brat Sigurd również chciał wyruszyć razem z nim, bez względu na to, że się właśnie ożenił, i bracia przygotowali się do wyjazdu, i przygotowali dwie łodzie oraz setkę ludzi, i zamierzali zrobić dokładnie tak, jak zrobili to wcześniej synowie jarla Strutharalda, Sigvald i Thorkil.

Pożeglowali więc oni następnie prosto do Jomsborga, i stanęli zaraz przy kamiennym łuku na wejściu do portu. Gdy wodzowie w zamku dowiedzieli się o ich przybyciu, wyszli Palnatoke, Sigvald i Thorkil Høje na kamienną bramę, i Sigvald rozpoznał ludzi, którzy dowodzili łodziami. Bue przedstawił wtedy z czym przybyli, i powiedział, że chciałby on przyłączyć się do związku Jomswikingów, i to samo chciałby jego brat i wszyscy ich ludzie, jeżeli Palnatoke by ich przyjął. Lecz Sigvald zabrał głos: ”Jak żeście załatwili sprawę z moim ojcem jarlem Strutharaldem?” powiedział on, ”zanim opuściliście kraj.” ”Tak wiele zaszło pomiędzy nami,” odpowiedział Bue, ”że długo by opowiadać o tym, lecz zakończyło się to tak, że król Svend rozstrzygnął całą sprawę pomiędzy nami, i wszystkich rozmów, jakie prowadziliśmy, nie mogę przedstawić w kilku słowach, lecz jesteśmy pogodzeni teraz.”

Wtedy mówił Palnatoke do swych towarzyszy Jomswikingów: ”Czy jesteście gotowi zaryzykować,” powiedział on, ”niezależnie czy ci ludzie mówią prawdę albo nie, ale ja skłaniam się bardzo by ich przyjąć, bowiem przypuszczam, że okaże się, że takich jak oni w naszej drużynie jest niewielu.” Jomswikingowie odpowiedzieli mu: ”Chcemy, byś przyjął tych ludzi do naszego związku, jeżeli tak uważasz, lecz jeżeli z czasem wyjdzie coś na jaw, co ich dotyczy, a czego teraz nie znamy, wtedy to, jak wszystko inne, będzie poddane twoim werdyktom.” Następnie otwarto Jomsborg, i Bue oraz Sigurd stanęli łodziami w porcie. Potem poddano ich ludzi próbie, i osiemdziesięciu zdało egzamin, lecz czterdziestu wróciło do domu do Danii.

Wszyscy wodzowie, tak ci wcześniej nazwani jak i ci, co przyszli teraz, byli razem w zamku i stali się dobrymi przyjaciółmi. Pustoszyli oni co roku różne kraje, i dorobili się zarówno bogactwa jak i sławy, i mimo, że w tym opowiadaniu nie wspominamy wielkich czynów, jakich oni dokonali, prostymi słowy rzec trzeba, że nie było nigdy większych bohaterów lub wojowników niż Jomswikingowie, a chyba też nikt im nigdy nawet nie dorównał; a każdą zimę spędzali w spokoju w Jomsborgu.

 

 

 

Rozdział 31.

 

Teraz trzeba opowiedzieć o Vagnie Ågesønie, że wzrastał on w domu swego ojca na Fionii, lecz przebywał też od czasu do czasu u swego dziadka Vesete. Był on tak dziki i nieposkromiony w dzieciństwie, że opowiadają jako najlepszy przykład jego temperamentu, że gdy miał dziewięć lat, zabił on trzech ludzi.

Był teraz w domu, zanim nie osiągnął dwunastu lat, i tak się działo, że ludzie nie wierzyli, by można było dłużej wytrzymać jego zawziętość i grubiańską gwałtowność; czynił on też tyle zła, że żadnej rzeczy nie oszczędził.

Jego krewni nie widzieli żadnego sposobu wyjścia z tej trudnej sytuacji, i podjęto tak decyzję, że jego ojciec Åge dał mu pół setki ludzi i jedną długą łódź, i tyluż ludzi dał mu jego dziadek Vesete wraz z drugą długą łodzią; nikt z tych ludzi, którzy towarzyszyli mu, nie miał więcej niż dwadzieścia lat, i nie był młodszy niż osiemnaście, z wyjątkiem samego Vagna, co miał dwanaście lat. Nie żądał on więcej, niż to co tu powiedziano, setkę ludzi i dwie długie łodzie, i powiedział, że tylu mu wystarczy, i że sam powinien zdobyć sobie żywność, i wszystko inne, czego będzie potrzebował.

 

 

 

Rozdział 32.

 

Vagn wyruszył teraz z domu z tą wspaniałą załogą; bardzo szybko zaczęło brakować im żywności, lecz Vagn potrafił znaleźć wyjście, mimo, że był on młody; przeciągał on teraz wzdłuż wybrzeży Danii ze zbrojną siłą, uderzał rabując nadmorskie osady bez litości, tyle ile potrzebował; rabował on tak ubiory, jak i broń, i nie poprzestał, zanim nie zaopatrzył się wystarczająco w broń, zbroje i żywność; odpłynął następnie z Danii, po tym jak na Duńczykach zaopatrzył się w te wszystkie niezbędne rzeczy, i miał teraz wszystkiego w nadmiarze, czego potrzebował dla tych dwóch łodzi.

Popłynął on teraz prosto do Jomsborga, i przybył tam wczesnym rankiem o wschodzie słońca. Stanął z łodziami przed kamienną bramą, podczas gdy wodzowie zamku, Palnatoke i Sigvald, Thorkil, Bue i Sigurd, ruszyli, jak tylko zauważono łodzie, do kasztelu, jak mieli w zwyczaju, i spytali, kto tam przybył. Vagn spytał ponownie, czy Palnatoke był w kasztelu; ten odpowiedział, i rzekł, że ten, który mówił z nim, nosił to imię: ”Lecz kim są ci ludzie,” powiedział on, ”co przyprowadzili tak mężną istotę.” Vagn odpowiedział: ”Nie będę ukrywał przed tobą mojego imienia, nazywam się Vagn, i jestem synem Åge z Fionii, i waszym bliskim krewnym; i przybywam tu, by wstąpić do waszej społeczności, gdyż nie mogli dać sobie rady ze mną w domu, a moi krewniacy mieli mnie już dość, przez co oddaliłem się stamtąd.” ”Wierzysz więc, krewniaku!” powiedział Palnatoke, ”że my tu będziemy mieli łatwo z tobą, gdy w domu było trudno z tobą wytrzymać?” Vagn odpowiedział ”Nie jest prawdą dla mnie, krewniaku!” powiedział on, ”że nie mógłbyś pokierować moim temperamentem tak, bym nie mógł się znaleźć w towarzystwie energicznych ludzi, i oczekuję, że uczciwie nas przyjmiesz, kiedy przyszliśmy do was.”

Wtedy naradził się Palnatoke z Jomswikingami: ”Uważacie za słuszne” powiedział on, ”byśmy przyjęli mego krewnego Vagna, czy nie?” ”Taka jest moja rada,” odpowiedział Bue Digre, ”mimo, że ze wszystkich krewnych Vagn ceni mnie najbardziej, że nigdy nie powinniśmy go przyjąć, i on nigdy nie powinien wejść do zamku.” Zwrócił się wówczas Palnatoke do Vagna, i powiedział: ”Ludzie tu w zamku sprzeciwiają się twemu przyjęciu, krewniaku! I to także twoi krewni, co znają ciebie dobrze.” Vagn pytał dalej: ”Czy ci ludzie, co są u ciebie, potwierdzić mogą, że nie chcą mnie przyjąć? Przynajmniej oczekiwałbym tego od mojego krewnego Bue, że potwierdziłby to zdanie.” ”A więc tak jest,” odpowiedział Bue, ”że nie doradzam, by cię przyjęto, prędzej odradzałbym to, ale dlatego chcę, by Palnatoke o tym decydował.” ”Lecz jak głosowali synowie Strutharalda” dalej pytał Vagn, ”to chciałbym wiedzieć.” ”To też szczerze powiemy,” powiedział Sigvald, ”że jest to naszym zdecydowanym pragnieniem, byś nigdy nie był w naszej grupie.” Tu zabrał głos ponownie Palnatoke: ”Ile masz lat krewniaku!” zapytał on, ”Nie będę o tym kłamał,” powiedział on, ”mam dwanaście lat.” ”Tak!” powiedział Palnatoke, ”więc nie możesz wejść do naszego związku, skoro nawet nie zbliżasz się do tego wieku, który ustaliliśmy, by móc być przyjętym do naszej społeczności w Jomsborgu, i to uniemożliwia więc, byś mógł być u nas.” Vagn odpowiedział: ”Nie chcę, byś z mego powodu łamał swoje prawa, lecz byłoby to jedynie [formalnie] powiedziane, że złamano, jako że jestem jak ktoś, kto ma swoje osiemnaście zim, albo i więcej.” ”To już lepiej, krewniaku! że nie upierasz się dalej,” powiedział Palnatoke, ”bowiem chcę wysłać cię do Brytanii, do Bjørna den Bretske, i ze względu na nasze pokrewieństwo chcę ci dać połowę mojego królestwa w Brytanii na własność i do rządzenia.” ”Bardzo podoba mi się twa propozycja, krewniaku!” powiedział Vagn, ”ale nie przyjmę twojej oferty.” ”Czego więc chcesz, krewniaku!” powiedział on, ”skoro nie przyjmujesz tego, co ci proponuję, bowiem uważam, że dałem ci dobrą propozycję.” ”Mimo to nie chcę tego przyjąć,” odpowiedział Vagn, ”chociaż propozycja jest dobra dla krewnego.” ”Czegóż więc chcesz, krewniaku!” pytał dalej Palnatoke, ”z twoją gwałtownością i żądaniami, skoro nie chcesz przyjąć takiej oferty?” ”Tego się zaraz dowiecie, Jomsvikingowie!” powiedział Vagn, ”jakie mam zamiary, chcę wyzwać na pojedynek Sigvalda, syna jarla Strutharalda, i bić się z równą ilością ludzi po obu stronach; ma się on stawić przed zamkiem z dwoma łodziami i setką ludzi, i następnie wypróbujemy się nawzajem, kto z nas pierwszy się wycofa, a kto odniesie zwycięstwo na koniec; i powinna być umowa pomiędzy nami, że, jeżeli tak to się zdarzy, że wycofacie się i uciekniecie, to będziecie musieli przyjąć nas, i pozwolicie nam być z wami w Jomsborgu; lecz jeżeli nas spotka ten los, który jak ja oczekuję dotknie Sigvalda, wtedy my odpłyniemy, wtedy nikt nie będzie miał więcej żadnych zobowiązań w tej sprawie. Lecz nie wyzywam was gorszymi słowy, niż te, że syn jarla Sigvald ma się z nami bić, jeżeli ma dość odwagi, jeżeli jest prawdziwym mężczyzną, i jeżeli ma dzielność mężczyzny, a nie jest tchórzem podlejszym niż najnędzniejszy płaz.”

Teraz odpowiedział Palnatoke: ”Wygląda na to, że będzie to zadziwiające, ” powiedział on, ”czego się ten młody człowiek podejmuje, a teraz słyszysz Sigvaldzie! jak mało oszczędza cię on w wyzwaniu, mimo że jesteś synem jarla, ale podoba mi się, czego można oczekiwać, że będziesz miał okazję się w pełni wykazać, zanim skończysz walkę z nim, mój krewniaku. Ale po tak zdecydowanym i gwałtownym wyzwaniu, nie można by cię było uważać za dzielnego człowieka, jeżeli nie spróbujesz się z nimi, bowiem powiedziano zbyt wiele, byś się mógł wycofać; dlatego najlepiej będzie, jeżeli staniecie do walki z nimi, i pierwszym atakiem zróbcie tak, by przyhamować ich brawurę! Lecz gdy zdarzy się tak, że nasz krewniak Vagn nie jest tak wojowniczego ducha, jak wielkie słowa, które wypowiada, i nie będzie mu się wiodło, odradzałbym komukolwiek dotknąć go bronią, bowiem zapłaci drogo ten, co to zrobi, i będzie mi nieprzyjemnie patrzeć, jeżeli będzie on brutalnie potraktowany, albo odniesie jakieś rany, mimo, że wygląda na takiego, co to trudno go przywołać do porządku; ale podoba mi się, Sigvaldzie! że będziesz mógł się pokazać, jakim mężczyzną jesteś w boju, choć mój krewniak jest jeszcze młody.”

Następnie Sigvald przygotował się i wypłynął na wiosłach dwoma łodziami z zamku, i zaraz jak tylko spotkali się, ruszyli do ataku na siebie i bili się, i mówią, że Vagn i jego towarzysze broni zaraz na początku zaatakowali przeciwników tak gwałtownym deszczem kamieni, że Sigvald i jego ludzie nie mogli nic innego, jak tylko nakryć się i chronić, i z tego można było dobrze wywnioskować, jak porywczy byli ci młodzi ludzie; i jak tylko kamienie przestały lecieć, nie pozwolili czekać mieczom, starli się wtedy wręcz, i używali mieczy bardzo dzielnie. Lecz po pewnym czasie sprawy się tak miały, że Sigvald wycofał się i uciekł na ląd, by uzbierać kamieni. Lecz Vagn poszedł za nim, i spotkali się teraz na ziemi, i Sigvald został wtedy zmuszony ustąpić miejsca, czy chciał tego czy nie; doszło tam do drugiej bitwy, co była bardziej gwałtowna i zażarta niż ta poprzednia, i mówią, że także w tej bitwie Sigvaldowi szło ciężko.

Palnatoke i inni wodzowie stali w kasztelu zamkowym, i byli przez to świadkami, jak pojedynek rozwijał się dla Sigvalda. Vagn napadł teraz na Sigvalda tak gwałtownie, że on i jego ludzie ustąpili wycofując się wprost, aż dotarli do zamku, lecz ten był przymknięty i zamknięty, tak że nie mogli oni wejść do zamku, i musieli odwrócić się [ku przeciwnikowi], i albo bronić się, albo poddać. Palnatoke i Jomswikingowie widzieli teraz, że coś się musi stać, że albo Vagn pokona Sigvalda i jego ludzi, albo będą oni zmuszeni do otwarcia zamku [przed Vagnem], by uratować życie [Sigvalda], bowiem uciekać on nie mógł, i nie miał wcale chęci, takim był on człowiekiem. W rezultacie Palnatoke polecił, by otwarto zamek: ”Trudno ci, Sigvaldzie!” rzekł on, ”skończyć z równym tobie, gdy walczysz przeciw naszemu krewniakowi, i najlepiej będzie zatrzymać tę grę, bowiem wypróbowała ona was, i możemy teraz osądzić, jakim człowiekiem jest każdy z was; i to moja decyzja,” kontynuował [mówiąc do wodzów], ”jeżeli uważacie, że przyjmujemy tego młodego człowieka i jego ludzi, mimo, że jest on młodszy niż to stoi w naszym prawie, i nie przypuszczam tu, żeby ktoś w naszej drużynie mógł walczyć z nim i zwyciężyć, i po takich ludziach można wiele spodziewać się w przyszłości, i tacy niekoniecznie muszą dochowywać wszystkiego by być wielkimi i niepokonanymi.”

Tak uczynili teraz wg słów Palnatoke, otworzyli Jomsborg, i zatrzymali walkę pomiędzy nimi, i Vagn został ze wszystkimi swymi ludźmi przyjęty do społeczności. W pojedynku pomiędzy Vagnem a Sigvaldem padło, wg przeliczeń, trzydziestu ludzi po stronie Sigvalda, i równie wielu po stronie Vagna, lecz miał Vagn to wrażenie, że zwyciężył w tym starciu. Po obu stronach było też wielu rannych w walce.

Vagn był teraz w Jomsborgu za zgodą i wolą wszystkich wodzów, bowiem prawo wymagało, by wszyscy byli jednomyślni w decyzji, mimo, że wcześniej mieli różne zdanie. Mówią o Vagnie, że był on w Jomsborgu cichy i cnotliwy, że nikt nie był tak spokojny jak on, jak też nikt nie był równie sprawny czy bardziej wyćwiczony w rycerskich umiejętnościach niż on. Wyruszał on każdego lata, dowodził łodzią, i odbywał wyprawy wojenne, i nikt z Jomswikingów nie był większym wojownikiem w walce niż on.

Tak minęły teraz trzy lata, od czasu jak został on przyjęty do związku Jomswikingów, i każdego lata byli oni na pokładzie wojennych łodzi, i odnosili nieustająco zwycięstwa; lecz zimy spędzali w domu w Jomsborgu, a imię ich znane było na całym świecie.

 

 

Vagn Ågesøn – był wnukiem Palnatoke.

 

 

 

Rozdział 33.

 

Jesienią trzeciego roku zapadł Palnatoke na zdrowiu; Vagn miał na ten czas piętnaście lat. Wezwano wtedy natychmiast króla Bolesława do zamku, ponieważ Palnatoke uważał, że choroba ta zakończy jego żywot.

Gdy król przybył do Palnatoke, mówił tak on do niego: ”Obawiam się, panie! że jest to moja ostatnia choroba, i nie jest to nic nadzwyczajnego, jeżeli wziąć pod uwagę mój wiek; lecz mam pewną radę,” kontynuował, ”którą chcę wam dać, żeby powołać jednego człowieka na moje miejsce, by był wodzem na zamku i kierował tymi sprawami, z którymi miałem dotąd do czynienia, tak że Jomswikingowie zostaną tu na zamku, by również i w przyszłości strzec kraju dla ciebie, tak jak czyniliśmy to dotąd; i wydaje mi się, że z tych, których można brać pod uwagę, Sigvald ma najmniejsze braki, jak sądzę, w tym co jest konieczne, by móc zarządzać zamkiem i załatwiać sprawy załogi, tak ze względu na mądrość, jak i na bystrość, i może to wydawać się wam to nieprzemyślane, co powiem wam teraz, iż uważam, czego nie miałem odwagi wcześniej powiedzieć, że wszystkim czegoś brakuje, mnie też brakowało.”

Król odpowiedział mu: ”Często twe rady były dobre dla nas,” powiedział on, ”dlatego też posłuchamy i tej, którą nam dajesz, i to będzie dla nas najlepsze, lecz obawiam się, że nie będziemy mogli więcej korzystać z ciebie i twoich rad, dlatego poczuwamy się tym bardziej do obowiązku skorzystania z tej ostatniej, i wszystkie dawne prawa, które Palnatoke z rozumnymi ludźmi radami ustanowił tu w Jomsborgu, powinny też i w przyszłości tu obowiązywać.”

Mówią, że Sigvald nie był bardzo niechętny, by przejąć to stanowisko, które przekazano mu za poradą króla Bolesława i Palnatoke. Następnie dał Palnatoke swemu krewniakowi Vagnowi tę połowę królestwa w Brytanii na własność i do rządzenia razem z Bjørnem den Bretske, i potem polecił on Vagna pod każdym względem jak mógł najgoręcej Jomswikingom i w szczególności królowi; mówił potem wiele, i widać było, że kochał on swego krewniaka Vagna bardzo, i że było to dla niego szczególnie ważne, by traktowali oni Vagna dobrze.

Krótko potem zmarł Palnatoke, i dla wszystkich była to wielka strata, i tu kończy się opowieść o jednym z największych bohaterów.

 

 

Wezwano króla Bolesława – król musiał po śmierci Palnatoke wybrać nowego zarządcę lenna i odebrać od niego przysięgę wieności, jako że dowódcy Jomsborga byli jego wasalami.

 

 

 

Rozdział 34.

 

Po śmierci Palnatoke objął Sigvald zarząd nad społecznością Jomswikingów, i nie trwało to długo teraz, jak odmieniono niektóre dotychczasowe reguły na zamku, a praw nie przestrzegano z tak wielką dokładnością, jak to było w czasach, kiedy Palnatoke rządził zamkiem; nie trwało to też długo, jak kobiety zaczęły pozostawać na zamku na dwie lub trzy noce pod rząd, podobnie mężczyźni pozostawali poza zamkiem dłużej, niż to było postanowione prawem; od czasu do czasu dochodziło też w zamku do bójek pomiędzy ludźmi i pojedynczych zabójstw.

 

 

 

Rozdział 35.

 

Sigvald wyruszył teraz z zamku i udał się do króla Bolesława. Król miał trzy córki, które wspomina saga: najstarsza nazywała się Astrid i była bardzo piękna i mądra; druga po niej nazywała się Gunhild, a najmłodsza Geira; tę poślubił Olav Tryggvason.

Gdy Sigvald przybył teraz do króla, dał mu do wyboru, albo nie pozostanie on dłużej w Jomsborgu, albo król powinien mu dać swą córkę Astrid za żonę. Odpowiedział mu na to król: ”Zdecydowałem już,” powiedział on, ”że córkę wydam za kogoś znaczniejszego niż ty, ale może być dla mnie koniecznością zatrzymać ciebie na zamku [jomsborskim]; dlatego będziemy musieli się zastanowić wszyscy razem, co będzie dla nas najlepszym wyjściem.” 

Król udał się teraz do swej córki Astrid, i spytał ją, co ona myśli o tym małżeństwie, gdyby miała wyjść za Sigvalda; ”i chciałbym,” powiedział on, ”byśmy podjęli rozsądną decyzję, aby Sigvald i Jomswikingowie nie musieli opuszczać zamku, bowiem potrzebuję ich tam szczególnie do obrony kraju.” Astrid odpowiedziała ojcu: ”Gdybym miała powiedzieć ci prawdę, ojcze!” powiedziała ona, ”nigdy bym nie chciała wyjść za Sigvalda; ale nie powinieneś jednak mu odmawiać, lecz daj mu nadzieję na tych warunkach, jakie postawię: powinien on, by osiągnąć cel i ożenić się ze mną, uwolnić kraj ze wszystkich danin, które dotąd płacone były królowi duńskiemu, zanim pójdzie w moje ramiona, albo powinien dostarczyć tutaj duńskiego króla Svenda, tak że miałbyś go w swej mocy.”

Król przedstawił teraz żądania Sigvaldowi, po czym zawarli o tym umowę, zgadzając się, że powinna zostać wypełniona przed upływem trzeciego Julu, lecz gdyby Sigvaldowi nie udało się wykonać zadania w tym terminie, to cała umowa traciła ważność.

 

 

Astrid, Gunhild, Geira – legendarne postacie sagi, tak jak ich ojciec ”Bolesław”; córka Mieszka I, a siostra Bolesława Chrobrego, Świętosława, pod skandynawskim imieniem Gunhilda (ok.970-1015) miała zostać wydana za duńskiego króla Svenda Tveskæg; wg innej opinii Świętosława, znana pod imieniem Sigrid Storråda, miała wyjść za szwedzkiego króla Erika Segersäll (Eryka Zwycięskiego); wg trzeciej opinii Świętosława była żoną obu królów, a konflikt z trzecim królem, norweskim Olavem Tryggvasonem, doprowadzić miał do wielkiej bitwy królów pod Svold w 1000 roku.

Podatki płacone królowi duńskiemu – najwyraźniej Pomorze było terenem spornym, a rola wikingów w Jomsborgu nie była jednoznaczna; prawdopodobnie Pomorzanie zaczęli uwalniać się spod władzy polskich monarchów i dla ochrony przed ”Bolesławem” (faktycznie Mieszkiem I) oddali się pod opiekę króla duńskiego, wpierw Haralda Blåtand, później Svenda Tveskæg. Mieszko I pokonał w 991 Svenda, jednak Pomorze odpadło za Bolesława Chrobrego ok.1005; nie było czymś nadzwyczajnym w Europie, że skandynawscy najemnicy bronili obcych królestw przed napadami wikingów i taka rolę pełnili Mieszkowi waregowie z Jomsborga.

 

 

 

Rozdział 36.

 

Sigvald wyruszył następnie do domu do Jomsborga; i tejże wiosny wypłynął on z trzema łodziami i trzema setkami ludzi z zamku; popłynął on prosto na Zelandię, i spotkał tam jakichś ludzi, od których dowiedział się, że król gościł w niedalekiej tam osadzie. I gdy wydawało mu się, że posiadł wszelkie wiadomości, gdzie król przebywał, stanął ze swymi łodziami koło pewnego przylądka, gdzie nie było w pobliżu żadnych łodzi; nie było to daleko od tego dworu, gdzie król gościł z sześcioma setkami ludzi. Sigvald ustawił łodzie tak, że stewami dziobowymi odwrócone były od lądu, i polecił on połączyć łodzie stewami rufowymi jedna z drugą, i wszystkie wiosła były w dulkach.

Następnie wysłał Sigvald dwudziestu zaufanych ludzi do króla Svenda, i polecił powiedzieć królowi, że pragnął on rozmawiać z nim w sprawie nie cierpiącej zwłoki, lecz że on był chory i leżał na łożu śmierci, i że chciał wyznać mu pewne sprawy, które dotyczyły życia króla. Wysłannicy wyruszyli teraz do dworu, i weszli do hali przed króla, i ich dowódca przedstawił całą tę misję, z którą zostali wysłani. Gdy król usłyszał tę wiadomość, pospieszył zaraz, z tymi sześcioma setkami ludzi, którzy byli na przyjęciu, nad brzeg, by rozmawiać z Sigvaldem.

Gdy zauważono, że król nadszedł, opowiadają, że [Sigvald] był na tej łodzi, która była najdalej od brzegu, i leżał on teraz w łóżku, i był bardzo wyczerpany. Wydał on swym ludziom następujące polecenie: gdy trzydziestu ludzi wejdzie już na łódź, która jest najbliżej brzegu, to macie wy wciągnąć trap na łódź i powiedzieć, że nie może tak wielu wtargnąć raptem na łódź, by nie zatonęła pod nami; i spodziewam się, że król będzie pomiędzy najpierwszymi; a gdy dwudziestu ludzi wejdzie na środkową łodź, to wtedy podobnie wciągniecie pomost [który jest pomiędzy łodziami].”

Opowiadają teraz, że król przybył tam ze swoją drużyną, i spytał o Sigvalda; powiedziano mu, że jest bardzo wyczerpany, i leży na skrajnej łodzi; i wszedł on następnie na łódź, która była najbliżej lądu, a następnie z łodzi na łódź, aż doszedł do łodzi Sigvalda. Jego ludzie szli za nim, lecz ludzie Sigvalda postąpili we wszystkim tak, jak on im polecił. I gdy król wszedł z dziesięciu na łódź, na której leżał Sigvald, spytał król, gdzie Sigvald się znajdował, i odpowiedziano mu, że on jeszcze może mówić, ale jest jeszcze bardziej wyczerpany.

Następnie król podszedł, gdzie leżał Sigvald, pochylił się nad nim, i spytał, czy słyszy to co do niego mówi, i co za wiadomość ma on mu do przekazania, dlaczego było to dla niego takie ważne, by z nim rozmawiał, jak Sigvald przekazał przez posłańca. ”Pochyl się trochę ku mnie, panie!” powiedział wtedy Sigvald, ”byś mógł lepiej słyszeć to, co ja mówię, bowiem głos mam słaby”. I gdy król nachylił się nad nim, objął Sigvald jedną ręką jego ramiona, drugą pod jego rękami, i nie był już taki słaby, i trzymał króla mocno; jednocześnie krzyknął on do załóg, by użyli wszystkich wioseł tak energicznie, jak tylko można; i zrobili jak mówił, i wiosłowali teraz od brzegu tak szybko jak tylko mogli; podczas gdy sześć setek ludzi stało na brzegu, i patrzyło nań.

Król zabrał teraz głos, i powiedział: ”Co wyprawiasz Sigvaldzie! chcesz mnie zdradzić, albo co masz na myśli? Wygląda na to, że zdarzą się ważne rzeczy, lecz nie potrafię powiedzieć w jakim celu to się odbywa.” Sigvald odpowiedział królowi: ”Nie jest moim celem prześladować was, panie! ale musicie się udać z nami do Jomsborga, i okażemy wam pełen szacunek, jakim was darzymy, i wszyscy wasi ludzie, którzy teraz płyną za wami, są mile widziani u nas, i jak tylko przybędziemy na to przyjęcie, które przygotowaliśmy dla was, wtedy dowiecie się, co było przyczyną tego wszystkiego; tam będziesz jedynym władcą wszystkiego, a my będziemy, co jest naszym obowiązkiem, okazywać naszą podległość i cały ten szacunek, który jesteśmy winni.” ”To nas uspokoiłeś tym,” powiedział król, ”jak sprawy stoją.”

Żeglowali oni teraz prosto do Jomsborga, i Sigvald okazywał królowi należną cześć, i Jomswikingowie przygotowali wielką ucztę dla niego, i wszyscy zwali się jego poddanymi. Sigvald powiedział teraz królowi, co było przyczyną, że został on porwany z kraju, że mianowicie poprosił w jego imieniu o rękę córki króla Bolesława: ”To była najpiękniejsza i najprzedniejsza panna, jaką znałem kiedykolwiek, i podjąłem się tego z przyjaźni do was, panie! bowiem nie chciałem, byś miał przegapić taką partię, którą uważałem za najlepszą.” Wszyscy Jomswikingowie potwierdzali słowa Sigvalda, tak jak to wcześniej on ustalił. Król zapytał potem, jak zwała się panna. ”Ta panna,” rzekł Sigvald, ”o której rękę się oświadczyłem dla ciebie, nazywa się Gunhild, lecz dla mnie jest przyrzeczona druga córka króla, Astrid, lecz Gunhild zdecydowanie przewyższa we wszystkim, co jest im przynależne. Ty królu! masz pozostać na tym przyjęciu w Jomsborgu, ja natomiast udam się natychmiast do króla Bolesława, by ruszyć sprawę dla nas obu, i możesz spokojnie zawierzyć mi w całej tej sprawie, a ja nie nadużyję twego zaufania.”

Odjechał następnie Sigvald do króla Bolesława z setką ludzi, i urządzono tam dla niego godną ucztę. Sigvald rozmawiał teraz z królem, i powiedział, że przybył teraz, by poślubić Astrid, gdy udało już się teraz zacząć sprawę, która była warunkiem [do ślubu], że duński król Svend przybył do Jomsborga, i było to wprost w ich mocy uczynić z nim, wg ich własnego najlepszego postanowienia, co uważali, i prosił on wtenczas króla i Astrid zrobić to, co uważali oni za słuszne i mądre.

Rozmawiali oni teraz razem o tym, i oboje, król i Astrid wypytywali Sigvalda o radę, co on by doradził im w tej sprawie, dotyczącej króla Svenda. Sigvald odpowiedział: ”Wymyśliłem coś w tej sprawie,” rzekł on, ”radziłbym mianowicie, byś wydał swą córkę Gunhildę za króla Svenda, i uczynił zaszczytnym jego tu przyjazd, ale powinien on, by doprowadzić do ślubu, zrezygnować ze wszystkich danin, które dotąd byłeś mu zobowiązany płacić; w ten sposób będę pośredniczył pomiędzy wami, i na pewno przypilnuję, by doszło do porozumienia, tak jak tu powiedziałem.”

Po tej rozmowie wyruszył Sigvald w drogę powrotną ze swymi ludźmi, których była setka; i jak tylko powrócił do króla Svenda, spytał tenże natychmiast, jak poszła sprawa. ”To zależy tylko od was, panie!” powiedział on. ”W jaki sposób,” zapytał król. ” A taki,” odparł Sigvald, ”że, jeżeli zrezygnujesz z trybutu od króla Bolesława, to ożeni on ciebie ze swą córką; musisz rozważyć to także, panie!” dodał Sigvald, ”że wszystko będzie przecież należeć do ciebie po jego śmierci, i to jest wielki zaszczyt dla ciebie, mieć takiego teścia, który nie płaci nikomu trybutu, bowiem ci królowie, którzy płacą daniny, są gorzej postrzegani od tych, którzy nikomu nie płacą żadnych świadczeń.” Tak przemawiał Sigvald do króla na różne sposoby, by przekonać go do swojego pomysłu, a nie brakowało mu sprytu i daru wymowy. Zaszło to tak daleko, że królowi Svendowi zaczęłą podobać się rada, której udzielił mu Sigvald, i bardzo pragnął, by doszło do małżeństwa. Takie postanowienie zostało podjęte, i termin ślubu ustalony, i oba wesela miano odprawić jednocześnie.

Gdy nadszedł czas, wyruszyli Jomswikingowie w podróż, i król Svend z nimi, na uroczystości, i odprawiono tak wspaniałą pod każdym względem ucztę, że nikt nie pamiętał, by kiedykolwiek miała miejsce znaczniejsza uczta w Windlandii.

Opowiadają, że panny młode pierwszego dnia miały głowy nakryte tak, że nikt nie mógł prawie zajrzeć im w twarz, lecz następnego ranka były zadowolone, i zdjęły swe welony. Król Svend przyglądał się dokładnie obu siostrom, bowiem nie widział żadnej z nich przedtem na przyjęciu, i znał ich piękno i ogładę jedynie z opowiadań Sigvalda; i mówią teraz, że królowi się najbardziej podobała ta żona, którą dostał Sigvald, ten lis, i uważał, że była ona zarówno piękniejsza jak i miała większą ogładę niż jego [własna] żona, i król odkrył, że Sigvald nie zawsze mówił prawdę, i że przyjaźń Sigvalda do niego nie była wcale szczera; i król przejrzał teraz, po tym jak rozmawiał ze swymi ludźmi, cały jego plan, lecz nie pozwolił teraz, jak sprawy tak stały, by ludzie zauważyli coś, lecz korzystał ze wszystkiego, co było możliwe, dla pomnożenia swej godności i uznania, i pocieszał się tym, że trzecia część Windlandii przypadała mu teraz po śmierci króla Bolesława.

Gdy wesele się zakończyło, wyjechał król Svend ze swą żoną Gunhildą, i zabrał trzydzieści łodzi ze sobą stamtąd, i znaczną drużynę oraz wiele kosztowności, a Sigvald wyruszył ze swoją żoną Astrid do Jomsborga.

Odmienionych teraz zostało wiele z tych praw, które pierwotnie dane były przez Palnatoke i innych mądrych ludzi, co Jomswikingowie sami zauważyli, lecz nadal pozostali oni w zamku jakiś czas i byli bardzo znani.

 

 

Porwanie króla Svenda – wydaje się być faktem historycznym; według innej wersji legendy porwanie Svenda miało być zemstą za śmierć króla Haralda; piszący na potrzeby arcybiskupstwa Adam z Bremy każe Słowianom porwać Svenda nawet dwukrotnie - dla podkreślenia woli bożej pokarania prześladowcy chrześcijan, a wg Saxo Grammaticusa Svend miał być z niewoli wykupywany trzykrotnie.

Król z sześcioma setkami ludzi – z innych źródeł wiadomo, że król był na wyprawie wojennej, historycy skłaniają się do uznania, że króla porwano w obecności całej jego armii.

Ożenek króla Svenda z Gunhildą – Svend był krótko żonaty z córką Mieszka I, Świętosławą, znaną jako Gunhilda; owocem małżeństwa byli synowie Harald II (ok.989-1018) i Knud Wielki (ok.995-1035).

Zdjęły swe welony – panny młode zdjęły swe welony w noc poślubną, król Svend widział niewątpliwie swoją małżonkę w mroku sypialni, ale porównać obie siostry mógł dopiero za dnia.

Nie płaci nikomu trybutu – nie jest niczyim wasalem.

Odmienionych zostało teraz wiele z tych praw – to nie było już to samo, gdy wodzowie zamieszkali w zamku ze swymi kobietami, osłabiło to morale oraz zdolność bojową, co szybko doprowadziło do upadku jomswikingów, o czym w dalszej opowieści.

 

 

 

Rozdział 37.

 

Niedługo potem dotarła wielka wiadomość z Danii, że ojciec Sigvalda i Thorkila, jarl Strutharald, nie żył. Ich brat Hemming był jeszcze młody, kiedy to się wydarzyło i król Svend poczuwał się być zobowiązany do wyprawienia stypy ku czci jarla Strutharalda, gdyby tegoż synowie nie przybyli do domu, jako że Hemming był zbyt młody, by pokierować ucztą. Wysłał więc [król Svend] wiadomość do Jomsborga do braci Sigvalda i Thorkila, że powinni przybyć na stypę; tam powinni sie znaleźć, i wszyscy razem powinni urządzić stypę i odpowiadać za przygotowania, gdyż powinna ona być tak znaczna jak to możłiwe po takim wodzu, jakim był ich ojciec Strutharald.

Bracia wysłali natychmiast do króla wiadomość, że przybędą, i powiedzieli, że król powinien polecić uczynić wszelkie przygotowania, jakie potrzeba do przyjęcia, i polecili powiedzieć, że ma to być na ich rachunek, i prosili by wziął on z majętności, które Strutharald posiadał, wszystko, co tam było potrzebne. Większość odradzała wybierać się tam, jako że podejrzewali, że w przyjaźń króla Svenda do Sigvalda i do wszystkich Jomswikingów w rzeczywistości nie można było wierzyć, po tym co zaszło pomiędzy nimi, mimo, że tym razem nie okazywali wrogości sobie, lecz Sigvald i Thorkil Høje zdecydowani byli pojechać, tak jak obiecali, a nie zostać w domu, i wszyscy inni chcieli im towarzyszyć na przyjęcie.

I gdy czas nadszedł teraz, wyruszyli z Jomsborga wielką grupą, i mieli 170 łodzi. Żeglowali teraz prosto na Zelandię, gdzie jarl Harald rządził. Był tam już król Svend, i polecił poczynić przygotowania do stypy, tak że wszystko było gotowe na czas; to było w początkach zimy. Ogromna ilość ludzi się tam zebrała, i przyjęcie było bardzo godne. Jomswikingowie pili wiele pierwszego wieczoru, i alkohol mocno na nich zadziałał. Gdy tak upłynął jakiś czas, zauważył król Svend, że wszyscy byli mocno podchmieleni, tak, że byli bardzo rozmowni i w dobrym humorze, i wiele się nie zastanawiali mówiąc coś, czego by nigdy normalnie nie chcieli powiedzieć.

I kiedy król zauważył to, zabrał głos, i powiedział: ”Jest nas tu wielu i wszyscy jesteśmy w dobrym humorze,” powiedział on, ”i chciałbym zaproponować, żebyście wystąpili tu publicznie dając ludziom radość i zabawę, która mogłaby mieć jakieś [głębsze] znaczenie i pozostać dłużej w pamięci ludu.” Sigvald odpowiedział królowi, i powiedział: ”Wydaje mi się, że byłoby najlepiej byś ty, panie! zaczął pierwszy; bowiem wtedy ludzie będą oczekiwać, że atmosfera w hali się rozgrzeje, i wszyscy będziemy was naśladować, i dlatego będziemy chcieli przyłączyć się do tego, co wy zadecydujecie o sposobie, w jaki będziemy rozbawiać ludzi.”

”Wiem,” rzekł król, ”że był zwyczaj przy wspaniałych ucztach i spotkaniach, gdzie rezolutni ludzie się zbierali, że dawali oni uroczyste przyrzeczenia dla zabawy i chwały, i podobałoby mi się, gdybyśmy tu spróbowali tej zabawy, bowiem oczekuję wprost, że skoro wy Jomswikingowie sławą przewyższacie wszystkich w północnej części świata, tym bardziej znaczące będzie to, co wniesiecie do tej zabawy; i to pokaże także, że jesteście teraz bardziej odznaczający się niż inni, i rzeczywiście lud będzie wspominać to, co wy przedstawicie; ale faktycznie nie będę się wykręcać od rozpoczęcia tej zabawy, bowiem robię to przyrzeczenie,” powiedział król, ”że ja, przed upływem trzech lat, wyrzucę króla Æthelreda z jego królestwa lub go zabiję i w ten sposób przejmę jego królestwo; a teraz jest twoja kolej, Sigvaldzie!” kontynuował król, ”i spraw, by twoja obietnica nie była gorsza od mojej!”

”Niech więc tak ma być, panie!” odpowiedział on, ”że mam też coś powiedzieć: To przyrzeczenie robię,” kontynuował on, ”że będę pustoszył Norwegię z tymi ludźmi, których będę mógł zebrać, i zanim trzy lata przeminą wygonię jarla Håkona z jego kraju albo zabiję go, albo w trzecim przypadku sam polegnę.” ”Idzie teraz dobrze,” powiedział król Svend, ”a to przyrzeczenie uczynisz pięknym, gdy je wypełnisz później; i zostało wypowiedziane z męską godnością, niech ci się szczęści, że to powiedziałeś, i wypełnij swe przyrzeczenie dobrze i mężnie!”

”Teraz twoja kolej, Thorkilu Høje!” kontynuował król, ”ty też musisz dać nam jakieś przyrzeczenie, i odpowiednio byłoby, gdybyś uczynił je jak prawdziwy mężczyzna.” ”Przemyślałem swoje przyrzeczenie, panie!” odpowiedział Thorkil, ”składam to przyrzeczenie, że będę szedł za mym bratem Sigvaldem, i nie uciekał, dopóki będę widział stewę rufową jego łodzi; a gdy będzie toczył bitwę na lądzie, to czynię to przyrzeczenie, że nie ucieknę, dopóki jest on wśród walczących, i póki będę widział jego proporzec przede mną.” ”Dobrze powiedziane,” rzekł król Svend, ”i jesteś na tyle rezolutnym człowiekiem, że bez wątpienia dokonasz tego.”

”Teraz ty, Bue Digre!” kontynuował król, ”teraz twoja kolej, i wiemy, że zaproponujesz coś naprawdę mężnego.” ”Czynię tę obietnicę,” powiedział Bue, ”że będę szedł za Sigvaldem w jego wyprawie tak, jak mam mężność i odwagę ku temu, i nie ucieknę, póki będzie tam więcej walczących niż padłych w boju, i na pewno pozostanę, póki Sigvald dotrzymywać będzie pola.”

”Mówisz, tak jak przypuszczaliśmy,” powiedział król, ”że wyjdzie tam mężność z ciebie; ale teraz jest twoja kolej, Sigurdzie Kappe!” powiedział król, ” by powiedzieć coś także po twym bracie Bue.” ”Zaraz złożę przyrzeczenie, Panie!” rzekł Sigurd, ”czynię tę obietnicę, że będę szedł za mym bratem Bue, i nie ucieknę, zanim nie będzie on martwy, jak będzie chciało przeznaczenie.”

”Możemy się spodziewać,” rzekł król, ”że wypełnisz przyrzeczenie równie dobrze jak twój brat, lecz teraz ty dołącz, Vagnie Ågesønie! i bardzo wyczekujemy, by usłyszeć, jakie ty złożysz przyrzeczenie, bowiem wy krewniacy byliście morderczym ludem przez wiele pokoleń.” Vagn odpowiedział, i rzekł: ”To przyrzeczenie czynię, że pójdę za Sigvaldem i mym krewniakiem Bue w tej wyprawie, i pozostanę tak długo, jak Bue będzie chciał, jeżeli będzie żył; i do tego przyrzeczenia dodaję jeszcze,” powiedział on, ”że jeżeli przybędę do Norwegii, wtedy mam wejść do łóżka Ingeborgi, córki Thorkila Leiry we wschodnim Vigen, bez jego lub któregokolwiek z jego krewnych wiedzy, zanim powrócę do Danii.” ”Poszło to teraz jak przypuszczałem,” powiedział król, ”i ty jesteś lepszy niż większość, których znamy, w rezolutności i ogładzie.”

Opowiadają, że Bjørn den Bretske był tam w drużynie jomswikingów, i był towarzyszem broni zwłaszcza Vagna Ågesøna, bowiem rządzili razem Brytanią po śmierci Palnatoke. I powiedział teraz król: ”Jakie przyrzeczenie złożysz nam, Bjørnie den Bretske?” ”To przyrzeczenie czynię,” odpowiedział Bjørn, ”że będę szedł za moim przybranym synem Vagnem tak, jak pozwala mi na to moje doświadczenie i mężność.”  Na tym skończyła się ich rozmowa, a ludzie poszli szybciej spać niż można by oczekiwać tego.

Sigvald poszedł do łóżka do swej żony Astrid, i szybko zapadł w głęboki sen, jak tylko znalazł się w łóżku. Lecz jego żona Astrid czuwała, a gdy spał już bardzo długo, obudziła go ona, i spytała, czy pamiętał złożone przez siebie przyrzeczenie, które uczynił wieczorem, lecz on powiedział, że nie pamięta, by w ogóle składał jakieś przyrzeczenia wieczorem. ”Nie będziesz mógł się w taki sposób wykręcić od tego,” powiedziała Astrid, ”jak przypuszczam, i potrzebujesz teraz tak rozumu jak i gruntownego rozważenia wszystkiego.” ”Co mi radzisz teraz począć?” powiedział Sigvald, ”bowiem jesteś zmyślnie mądra, i tylko ty możesz teraz coś poradzić” ”Nie znam teraz dobrej rady,” powiedziała ona, ”ale mogę coś powiedzieć: jak pójdziesz do stołu z rana, bądź radosny i zadowolony, bowiem król Svend, jak przypuszczam, będzie pamiętał wasze obietnice, i gdy król będzie do ciebie wtedy mówił o nich, wtedy masz mu odpowiedzieć w ten sposób: gdy piwo wchodzi do głowy, rozum z głowy uchodzi, i gdybym nie był pijany, nie składałbym wtedy tak wielkiej obietnicy; lecz następnie masz spytać króla, jakiej udzieli on ci pomocy, byś mógł spełnić swoją obietnicę, i mów pewnie do króla, tak przekonywująco jakbyś wierzył, że cała twoja sprawa zależna jest od pomocy króla, bowiem on wierzy, że przechytrzył ciebie w tym, i spytaj ile łodzi da ci on na tę wyprawę, tak jakbyś był zdecydowany wyruszyć, i jeżeli podejmie on to, lecz nie zdecyduje, ile będzie chciał ci dać łodzi, tak musisz go przycisnąć, by natychmiast zdecydował, co ci może zaofiarować, i mów, że będziesz potrzebował wiele, bowiem jarl Håkon ma wielkie siły; lecz musisz przede wszystkim jechać na tym, i naciskać mocno na króla,” powiedziała ona, ”ponieważ sądzę, że będzie teraz przychylniejszy dać pomocne drużyny i łodzie, tak długo jak nie będzie wiedział dokładnie, czy będzie jakaś wyprawa, czy nie, lecz gdy wyprawa będzie już zdecydowana, wtedy domyślam się, że będziesz mógł dostać tylko niewielką pomoc od niego, jeżeli on tego wcześniej nie obieca, bowiem on nie życzy najwyraźniej szczęścia tobie ani jarlowi Håkonowi, i najbardziej by chciał, by poszło źle wam obu.”

 

Hemming – niewspomniany wcześniej brat Sigvalda i Thorkila, ze względu na dużą różnicę wieku pomiędzy braćmi był prawdopodobnie z innej żony Strutharalda.

Król Æthelred (Ethelred II Bezradny) ok.968-1016 – król Anglii 978-1013 i 1014-16; nieudolność króla powodowała nieustające napady wikingów i pobieranie przez nich haraczu (t.zw.danegæld); ponoć zamordowanie w Anglii siostry króla Svenda Tveskæg stało się przyczyną najazdu Anglii przez Svenda w 1003 roku, oraz kolejnych najazdów, które doprowadziły ostatecznie do podboju Anglii przez Duńczyków i koronacji Svenda na króla Anglii w 1013 roku.

Nie będzie uciekał – taktyka walki wikingów obejmowała ucieczkę indywidualnych łodzi z terenu bitwy morskiej, jeżeli stwierdzano, że nie ma szans na wygraną, było to niezbyt honorowe, lecz zapobiegało zbędnym masakrom.

Thorkil Leira – późniejszy egzekutor jomswikingów. 

 

 

 

Rozdział 38.

 

Opowiadane jest teraz, że Sigvald uczynił tak, jak mu Astrid doradziła; a gdy następnego dnia zaczęli pić, Sigvald był w nadzwyczaj dobrym humorze i bawił się dobrze.

I przypomniał teraz król ich przyrzeczenia, które uczynili wieczorem, i podobały mu się bardzo, i był zadowolony, że udało mu się tak nabrać Sigvalda i wszystkich Jomswikingów razem. Sigvald odpowiedział królowi, i powiedział te wszystkie słowa, które Astrid włożyła mu w usta, i spytał teraz, jakiej król udzieli mu pomocy w tej sprawie. Doszło do tego, że król powiedział, że planował on, gdy Sigvald będzie gotów do wyprawy, przyznać mu dwadzieścia łodzi. ”Taki wkład, ” powiedział Sigvald, ”jest dobry dla jakiegoś bogatego chłopa, ale nie jest to królewski wkład, takiego wodza jakim ty jesteś.” Wtedy odpowiedział król Svend spoglądając ze złością w oczach na Sigvalda, i zapytał on go: ”Ile więc według ciebie potrzeba, gdybyś miał dostać tyle, ile pragniesz?” ”To powiem zaraz,” odpowiedział Sigvald, ”dokładnie sześćdziesiąt łodzi, wszystkie duże i dobrze wyposażone, ale powiedziałbym zamiast tego nie mniej łodzi, lecz prędzej więcej, i raczej mniejszych, bowiem nie wiadomo, czy wszystkie wasze łodzie powrócą, co jest bardzo niepewne.” Wtedy powiedział król: ”Wszystkie łodzie powinny być gotowe, Sigvaldzie! gdy będziesz gotów do wyprawy, przygotuj się tylko, dam ci to, czego żądasz.” ”To jest dobra i uczciwa propozycja, panie!” powiedział Sigvald, ”jakiej można od was oczekiwać, i dopełń więc tego teraz, co właśnie obiecałeś, bowiem ruszamy od razu na wyprawę, gdy to przyjęcie, na którym gościmy, zbliży się ku końcowi, i dostarcz teraz wszystkie łodzie, byśmy nie musieli tu pozostawać, a ja znajdę załogi do nich i będziemy kwita”.

I teraz zadziwił się zrazu król, i milczał chwilę, lecz powiedział, zanim można tego było oczekiwać: ”Niech się tak stanie, Sigvaldzie, jak mówisz, ale faktycznie to szybciej przyszło, niż tego oczekiwałem, bowiem nie spodziewałem się, że wyprawa miałaby ruszyć za tak niedługo.” Wtedy powiedziała żona Sigvalda Astrid: ”Nie możecie oczekiwać,” powiedziała ona, ”że odniesiecie znaczące zwycięstwo nad jarlem Håkonem, powstrzymując wyprawę tak długo, aż zostanie on uprzedzony o niej, i będzie miał czas, aby się przygotować, jeżeli nie moglibyście teraz odnieść zwycięstwa, i to jest jedyna rada, byście byli gotowi tak szybko jak możliwe, i nie pozwolili, by jakaś wiadomość nadeszła przed wami, lecz byście zaatakowali jarla z nienacka.”

Opowiadają teraz, że podjęli oni tę decyzję o wyruszeniu na wyprawę, jak tylko zakończy się przyjęcie, i pozwolili dokończyć stypę, i zaczęli myśleć o podróży. Córka jarla Strutharalda Tofa, jak opowiadają, zabrała głos, i powiedziała do swego męża Sigurda: ”Musisz teraz jechać, jak zdecydowałeś, lecz proszę cię, byś szedł za swym bratem Bue tak jak to możliwe, i byś pozostawił po sobie czcigodną pamięć, a ja będę czekać na ciebie, tak że żaden mężczyzna nie wejdzie do mojego łóżka, dopóki będę wiedziała, że żyjesz; lecz tu jest dwóch ludzi, Bue!” powiedziała ona, ”których chcę ci dać na tą wyprawę, ponieważ zawsze byłeś mi przyjazny: ten pierwszy nazywa się Havard o przydomku Huggende, ten drugi Aslak o przydomku Holmskalle; tych ludzi ci daję, ponieważ zawsze mi sie podobałeś, i nie boję się przyznać, że dużo bardziej wolałabym być twoją żoną, niż tego, którego mam teraz, lecz tak już zostanie teraz, jak się stało.” Bue przyjął ludzi od niej, i dziękował jej za nich, i dał niezwłocznie Aslaka swemu krewniakowi Vagnowi, by szedł za nim, a Havard towarzyszył mu sam.

Przyjęcie skończyło się teraz, i Jomsvikingowie wyruszyli niezwłocznie, i, jak tylko byli gotowi, wyruszyli z kraju, i mieli setkę wielkich łodzi; z Jomsborga prowadzili oni setkę i siedemdziesiąt ze sobą, lecz pomiędzy tymi było wiele małych.

 

 

Havard den Huggende (Havard Høggvande, Havard Rębajło)

Aslak Holmskalle (Aslak Łysa Czaszka)

 

 

 

Rozdział 39.

 

Znajdowali się teraz oni w drodze, płynęli z wiatrem i przyszli do Vigen w Norwegii, dotarli do brzegu późnym wieczorem, i natychmiast nocą ruszyli do miasta Tønsberg, i przybyli tam z całym wojskiem koło północy. W sadze wspominają człowieka, co nazywał się Ogmund, i wołano na niego Ogmund Hvite; on był lennikiem jarla Håkona, był młodym człowiekiem i bardzo cenionym przez jarla; był najwyższym zarządzającym w Tønsberg, wtedy kiedy to się działo.

Gdy [duńskie] wojsko przybyło do miasta, splądrowali je niemal całe, i zabili wielu ludzi, i rabowali bez miłosierdzia wszystko, co miało jakąkolwiek wartość; mieszkańców nie obudziła jakaś radosna wiadomość, zamiast tego wielu niezwłocznie doświadczyło ciosów broni.

Ogmund Hvite obudził się też na odgłos wrzawy, tak jak inni, którzy spali blisko niego w domu gościnnym. Podjął on tę decyzję, i inni razem z nim, by uciec na strych, gdzie jak sądzili, mogli bronić się najdłużej, bowiem nie było żadnej możliwości, by mogli zbiec do lasu. Gdy Jomswikingowie zjawili się tam, wtargnęli oni na poddasze, i rąbali weń z całej siły; Ogmund widział teraz, że przybyłe wojsko było zbyt bojowe i gwałtowne, by się mogli bronić tam. Zdecydował się on zeskoczyć ze strychu na ulicę, i stanął na dole; Vagn Ågesøn stał tam właśnie, gdzie Ogmund zeskoczył, [Vagn] uderzył niezwłocznie na niego, i odrąbał mu dłoń powyżej nadgarstka. Vagn zachował [odrąbaną] dłoń, lecz Ogmund zbiegł do lasu. W ślad za dłonią spadł [z ramienia Ogmunda] złoty pierścień, który Vagn zachował.

Gdy Ogmund dotarł do lasu, i jeszcze mógł słyszeć ich rozmowy, zatrzymał się, by spróbować dowiedzieć się z ich słów, kim oni byli, bowiem nie wiedział jeszcze tego, a uważał, że możnaby mu słusznie wypominać niewiedzę, gdyby jak dotrze do [swych] ludzi, nie miał im nic do powiedzenia, mimo, że nosił widoczne znamię tego [wyrąbane] na sobie. Z ich słów i krzyków dowiedział się, że to byli Jomswikingowie, którzy przybyli, i tak samo dowiedział się, kto zadał mu cios. Następnie ruszył swoją drogą poprzez lasy i zarośla, i mówią, że trzy dni przebywał w lasach, zanim dotarł do zamieszkałego miejsca, a jak tylko docierał do osad i ludzi, dostawał on całą tę pomoc, której potrzebował, bowiem wielu znało go, a był on szanowanym i przyjaznym człowiekiem. Wywiedział się teraz, gdzie jarl gościł, i udał się niezwłocznie do niego.

Jarl gościł tym razem w gospodarstwie Skuggen u lennika, o imieniu Erling; jarl był tam z setką ludzi, i jego syn Eirik był razem z nim. Opowiadają, że Ogmund Hvite przybył tam późno wieczorem, i poszedł od razu do hali przed jarla, i pozdrowił go; jarl przyjął jego pozdrowienia, i spytał go, jakie wieści krążą wśród ludzi. ”Z mojej podróży mam tylko kiepskie wieści do przedstawienia,” odpowiedział Ogmund, ”lecz może tak się stanie, że nie będą w końcu aż takie złe.” ”Co tam?” spytał jarl; ”A to tam,” odpowiedział Ogmund, ”że mogę przekazać ci wiadomość o wojnie, że duże, wrogie wojsko przybyło na ląd we wschodnim Vigen, które idzie naprzód niosąc wielki niepokój i zniszczenie, i jak przypuszczam mają w zamiarach kontynuować to całkiem na serio.” Jarl odpowiedział: ”Widzę tak,” powiedział on, ”że ludzie tutaj nigdy nie przestaną opowiadać zmyślonych wieści, dopóki kogoś za to nie powieszą!”

”Nie możesz tego tak odbierać,” powiedział Eirik, ”to nie jest żaden kłamca, co przedstawił ci tę wiadomość.” ”Musisz dokładnie wiedzieć, kochany!” powiedział [jarl], ”kim jest ten człowiek, że zajmujesz się tak jego sprawą.” ”Stąd wierzę, że ma jakieś informacje,” powiedział Eirik, ”nie mniej niż ty, ojcze! sądząc po twej reakcji; wydaje mi się, że jest to twój lennik Ogmund Hvite, i często przyjmował on nas lepiej, niż my przyjęliśmy go teraz.” ”Nie poznałem go,” rzekł jarl, ”przyprowadźcie go tu znowu, by mówił ze mną!”

Ogmund przyszedł niezwłocznie za posłańcem jarla, i poszedł znowu przed niego. ”Który Ogmund jesteś” spytał następnie jarl, a ten opowiedział dokładnie o sobie, że jarl mógł rozpoznać go. Wtedy rzekł jarl: ”Wiem, że przedstawiłbyś mi tylko prawdziwą opowieść, bowiem takim jesteś człowiekiem, lecz powiedz mi,” ciągnął jarl, ”kto dowodzi tym wielkim wojskiem?” ”Dowódca nazywa się Sigvald,” powiedział Ogmund, "lecz poza tym słyszałem jak wymieniano w wojsku imiona Bue i Vagn, a ja noszę pewien dowód prawdy na sobie samym, że nie wymyśliłem tej historii” i wyciągnął on przed siebie rękę, i pokazał kikut jarlowi. Wtedy rzekł jarl: ”Twardo cię potraktowano, i żałośnie okaleczono, lecz wiesz może, kto zadał ci tą ranę?” ”Wywnioskowałem, jarlu!” powiedział on, ”z tego co oni mówili, gdy podniósł on pierścień, który siedział na ręce [i spadł razem z moją odrąbaną dłonią]: To jest coś dla ciebie, bo zasłużyłeś, Vagnie Ågesønie!, powiedzieli, i stąd rozumiem, że to był on, co odrąbał mi dłoń, i że to wojsko to muszą być Jomswikingowie.” ”Prawidłowo zrozumiałeś” rzekł jarl, ”o tych ludziach, których imiona słyszałeś wymienione przez wojsko, ale jest to ostatnie wojsko, jakie bym sobie życzył mieć za wroga, gdybym mógł wybierać pomiędzy wszystkimi, a teraz potrzeba nam tak mądrości jak i wielkiej siły do obrony, tak mi się widzi.”

 

 

Tønsberg – miasto w prowincji (fylke) Vestfold na wschód od Oslofjordu, najstarsze miasto w Norwegii (prawdopodobnie zał. przed 871), pierwsze miasto kupieckie.

Ogmund Hvite (Ogmund Biały) – urzędnik jarla.

Lennik, lensmand – w Norwegii najwyższy urzędnik w terenie, zarządzający lennem czyli jednostką administracyjną, zamkiem itp, szczególnie odpowiedzialny za sprawy porządkowe, nie jest posiadaczem lenna ani wasalem z tego tytułu.

Dom gościnny – osobny dom dworu przeznaczony do nocowania; były takie domy dla gospodarza i jego znaczących gości, były też osobne dla samotnych i kawalerów.

Pierścień – złota masywna bransoleta, z kutego, zawijanego prętu, noszona na przedramieniu lub ramieniu, mogła być ozdobna lub jako surowa pełnić funkcję uniwersalnego płacidła.

Skuggen – osada w gminie Nissedal, prowincja (fylke) Telemark, Norwegia, 112 km w linii prostej na zachód od Tønsberg.

Erling ze Skuggen – lennik jarla i lokalny wódz, skoro miał halę w swoim gospodarstwie.

Eirik Håkonsson, (ok.964-ok.1024 w Anglii) – starszy syn jarla Håkona z Lade, okresowo w niełasce u ojca, pojednani już w czasie dziejących się tu wydarzeń, około roku 1000 i potem najpotężniejszy jarl Skandynawii, od ok.1015 jarl w Anglii; sojusznik króla Svenda Tveskæg przeciw norweskiemu królowi Olavowi Tryggvasonowi, żonaty z Gydą, córką Svenda i Świętosławy, panował nad Norwegią z nadania króla Svenda.

 

 

 

Rozdział 40.

 

Jarl wysłał niezłocznie kilku ludzi do Lade, do swego syna Sveina, by przekazać mu wieść o wojnie, i polecić mu, by zajął się zebraniem ludu z całego Trondheim, i by zobowiązał najznaczniejszych ludzi, a także mniej znacznych, do wyposażenia każdego większego statku stamtąd. Gudbrand Hvite był u jarla, i był najbardziej ulubionym przez niego.

Jarl wyruszył zaraz z przyjęcia z tymi ludźmi, których tam zebrał, i ciągnął teraz, aż dotarł do Romsdal, a następnie zebrał ludzi z Nordmøre. Wysłał Erlinga na południe poprzez Rogaland, by przekazał wiadomość, i zebrał tam ludzi; i wysłał on go tam natychmiast, zanim opuścił przyjęcie, i wysłał ten przekaz do wszystkich swych ludzi, którzy byli w kraju, i do wszystkich tych co byli w pobliżu, że powinni wszyscy oni przybyć do niego z tymi ludźmi, których będą w stanie zabrać. I jarl wysłał również posłanie do tych, z którymi był w niezgodzie, że także oni powinni przybyć do niego, i polecił dodać, że będzie chciał zawrzeć ugodę z tymi wszystkimi, którzy przybędą do niego tym razem, i dostarczą mu pomoc.

Syn jarla Håkona Eirik ruszył na północ poprzez Namdal naprzeciw bratu Sveinowi, poprzez wszystkie wyspy i zakątki kraju, i zebrał cały lud, który mógł dostać. Gdy Eirik żeglował na południe poprzez Hammersund, opowiadają tam, że wyszły przeciw niemu łodzie wojenne, pod dowództwem człowieka, co nazywał się Thorkell z przydomkiem Midlang, był on twardym wikingiem, i był w niezgodzie z jarlem Håkonem. Wikingowie chwycili zaraz za swą broń, i zamierzali stanąć przeciwko nim, mieli trzy łodzie. Lecz gdy Eirik to zobaczył, powiedział do Thorkella Midlanga: ”Jeżeli chcesz się bić z nami, wtedy będziemy na to przygotowani, ale mam tu lepszy pomysł.” ”Co to jest?” spytał Thorkell. ”Nie pasuje mi to.” rzekł Eirik, ”że my Norwegowie bijemy sie ze sobą wzajemnie, bowiem teraz będzie lepszy wybór pod ręką: jeżeli przybędziesz do mojego ojca ze swoją załogą, i udzielisz mu pomocy, ile będziesz mógł, wtedy będziemy pogodzeni, i nie będzie wtedy problemów ze strony mego ojca.” ”Tę propozycję przyjmę,” odpowiedział Thorkell, ”jeżeli odpowiadasz za to, że to będzie spełnione, gdy przybędę do twojego ojca.” ”Za to odpowiadam,” rzekł Eirik, i Thorkell podążył ze swymi ludźmi za Eirikiem.

Wkrótce potem natrafili bracia Eirik i Svein na siebie, i podążyli teraz ku temu miejscu, które Håkon i Eirik, zanim sie rozstali, uzgodnili ze sobą, i wkrótce spotkali się wszyscy, Håkon, Eirik i Svein, w tym miejscu, które było ustalone, że mieli się tam spotkać, i całe wojsko miało tam przybyć razem: to było w Sunnmøre, przy tej wyspie, co nazywa się Hød; przybyło tam wielu lenników. Mieli oni wszyscy trzy setki łodzi, z których jednak nie wszystkie były bardzo duże. Stali tam w tej zatoce, która nazywa się Hjørungavåg, i udali się teraz na naradę, i stali tam w zatoce całą flotą.

 

 

Lade – główna siedziba możnego rodu, dziś północno-wschodnia dzielnica miasta Trondheim, nad Trondheimfjord.

Svein Håkonsson, zm.ok.1016 – młodszy syn jarla Håkona z Lade, brat przyrodni Eirika, jarl i faktyczny władca Norwegii do 995; w latach 1000-1015 dzieli władzę w Norwegii ze swym bratem Eirikiem; żonaty z Holmfrid, siostrą lub córką króla Szwecji Olofa Skötkonunga.

Trondheim – dziś Trøndelag, region w środkowej Norwegii, także nazwa miasta nad Trondheimfjord.

Gudbrand Hvite (Gudbrand Biały)

Møre i Romsdal – prowincja (fylke) w środkowej Norwegii, na drodze z Danii do Trondheim.

Nordmøre – część prowncji (fylke) Møre i Romsdal.

Rogaland – prowincja (fylke) w zachodniej Norwegii.

Namdal – kraina w północnym Trøndelag.

Hammersund – cieśnina po północno-zachodniej stronie wyspy Tuster w Nordmøre (prowincja Møre i Romsdal).

Sunnmøre – południowo-zachodnia część dzisiejszej prowincji Møre i Romsdal

Hød – dzisiejsza wyspa (lub jej wschodnia część) Hareidlandet w prowincji Møre i Romsdal, oddzielona od lądu cieśniną Vartdalsfjorden; leży w Sunnmøre.  

Hjørungavåg – zatoka zidentyfikowana jako dzisiejsza zatoka Liavågen, dziś nazwę tę nosi jedynie osada nad zatoką Liavågen, położona na wyspie Hareidlandet w prowincji (fylke) Møre i Romsdal.

Bitwa na Hjørungavåg 986 r. – legendarna bitwa morska pomiędzy flotą jarli z Lade, Håkona i Eirika, oraz inwazyjną flotą króla duńskiego Svenda Tveskæg, wspieranego przez Jomswikingów; bitwa miała prawdopodobnie miejsce w historii, jest odnotowana w kronice Saxo Grammaticusa i sagach; element nieustającego konfliktu o panowanie dominującej w Skandynawii Danii nad Norwegią; bitwa miała też podłoże religijne, jako że Duńczycy byli chrześcijanami, a Norwegowie w tym czasie trwali przy wierze przodków; z okazji bitwy po raz pierwszy wspominane jest pospolite ruszenie w Norwegii – leidang, zwołanie na bitwę leidangu z całej Norwegii świadczy o realnej władzy jarla nad krajem.

 

 

 

Rozdział 41.

 

Teraz trzeba powiedzieć o Jomswikingach, że ciągnęli oni z południa wzdłuż [norweskiego] wybrzeża, niosąc wojnę, pustoszyli i rabowali, gdzie dotarli. Napadali wielce na nadbrzeżne osady, i zabili wielu ludzi, i szeroko wokół pozostawili zgliszcza gospodarstw, i nieśli tarczę wojenną wzniesioną ponad wszystko na północ, i wszyscy uciekali, co wywiedziedzieli się o nich, jeżeli mieli okazję by umknąć. Ciągnęli oni tak teraz, aż dotarli do cieśniny, co zowie się Ulvesund, i dotarli do [cypla] Stad, i mówią, że żaden z nich, ani jarl [Håkon], ani Jomswikingowie, nie mieli pewnych informacji o sobie nawzajem. Jomswikingowie żeglowali teraz z południa, minęli Stad, dwadzieścia mil morskich, i tak aż dotarli do portu przy [wyspach] Herøy, gdzie stanęli na leże ze swą flotą.

Gdy tam przybyli, postanowili zaopatrzyć się w żywność, i mówią tak, że Vagn Ågesøn popłynął swą łodzią na wyspę Hød, i nie wiedział on, że jarl [Håkon] stał tam w zatoce niedaleko wyspy. Vagn dopłynął do wyspy i zszedł na ląd od razu, w zamiarze splądrowania wybrzeża, gdyby natrafili na jakieś bydło.

Zdarzyło się teraz, że napotkali człowieka, który prowadził przed sobą trzy krowy i dwanaście kóz; Vagn spytał się go o imię; on odpowiedział i rzekł, że nazywa się Ulv. Wtedy rzekł Vagn do swych ludzi: ”Weźmiecie teraz krowy i kozy, i zaszlachtujecie je, i zaniesiecie je na naszą łódź, i zrobicie to samo, jeżeli napotkacie więcej bydła!” ”Kim jest ten człowiek,” spytał wtedy Ulv, ”co dowodzi ludźmi na tej łodzi?” ”On nazywa się Vagn, i jest synem Åge,” odpowiedział Vagn. ”To wydaje mi się teraz,” rzekł wtedy Ulv, ”że znajduje się tu większe bydło rzeźne, i to niezbyt daleko od was, skoro już takie plany macie, Jomswikingowie! niż co byście potrzebowali zarzynać moje krowy czy kozy.” ”Powiedz nam tedy, czy wiesz coś o ruchach jarla Håkona,” powiedział Vagn, ”i jeżeli będziesz mógł nam powiedzieć coś pewnego, tak że będziemy wiedzieli, gdzie on jest, wtedy ujdziesz cało ze swymi krowami i kozami: jakie wieści możesz nam przekazać, co wiesz o jarlu Håkonie?” Ulv odpowiedział: ”Stał on tu wczoraj późno wieczorem z jedną łodzią wewnątrz wyspy Hød na [zatoce] Hjørungavåg, i możecie zaraz go zabić, jeżeli chcecie, bowiem czeka on na swych ludzi.” ”Tak wykupiłeś całe swoje bydło, i wejdź teraz na pokład naszej łodzi, i prowadź nas do jarla.” ”Nie może tak być,” rzekł Ulv, ”i ja nie chcę wcale walczyć przeciw jarlowi, to nie jest tak; ale pokażę wam drogę, tak że sami traficie do zatoki, jeżeli chcecie; i jeżeli pożegluję z wami łodzią, chcę zastrzec się, że macie mi pozwolić odejść w pokoju, gdy będziecie już widzieć, że znajdziecie drogę do zatoki.”

Wszedł teraz Ulv na pokład ich łodzi; było wcześnie rano, i spieszyli teraz ile sił ku [wyspom] Herøy, i zaznajomili Sigvalda i wszystkich Jomswikingów z wieścią, którą Ulv im opowiedział.

 

 

Ulvesund – cieśnina na północ od fiordu Nordfjord, a na południe od cypla Stad, przebiegająca pomięcy lądem a wyspą Vågsøy; prowincja (fylke) Sogn i Fjordane.

Herøy – wyspy w dystrykcie Sunnmøre, prowincja (fylke) Møre i Romsdal; sąsiadujące z wyspą Hød (Hareidlandet).

 

 

 

Rozdział 42.

 

Jomswikingowie gotowali się teraz starannie, tak dobrze jak to było w ich mocy, tak jakby mieli wyruszyć do najcięższej walki, i chcieli być jak najlepiej przygotowani, mimo, że z tego, co mówił Ulv, miała to być prosta sprawa; i gdy byli już całkowicie gotowi, powiosłowali do zatoki.

Mówią teraz, że Ulv przewidywał, że ujrzą oni więcej łodzi w zatoce, niż on im powiedział; i jak tylko zobaczono ukazujące się łodzie, skoczył Ulv za burtę, zanurzył się od razu pod wodę, i zamierzał płynąć na ląd, i nie chciał czekać, aż go wynagrodzą za wykonaną pracę; lecz gdy Vagn zobaczył to, chciał mu pewnie wynagrodzić jego zasługi, chwycił on za włócznię, i cisnął ją za nim, i włócznia trafiła go w sam środek, i zginął na miejscu.

Sigvald i wszyscy Jomswikingowie wiosłowali teraz w zatoce, i zobaczyli więc, że cała zatoka na przeciw nich pokryta była łodziami wojennymi. Ustawili oni teraz szybko całą flotę w szyku bojowym. Z drugiej strony widzieli teraz jarlowie Håkon i jego synowie, jak przybyli Jomswikingowie, zrzucili wtedy szybko cumy wiążące ze sobą łodzie, i zdecydowali, kto powinien walczyć przeciw któremu z wrogów.

Mówi się, że duża zatoka Hjørungavåg jest zwrócona na wschód, ale ujście na zachód; w zatoce stoją trzy skały, zwane Hjørungar, z których jedna jest większa od pozostałych; od tych skał zatoka została nazwana. W środku zatoki leży naga skała, z której jest na wszystkie strony równie daleko do brzegu, tak do wewnatrz zatoki, jak i płynąc na zewnątrz w obu kierunkach; na północy zatoki leży wyspa, co nazywa się Sula, na południu leży [wyspa] Hareidlandet, a wewnątrz sam Hjørundfjord.

Teraz opowiadane jest, że Jomswikingowie ustawili łodzie w następującym porządku: Sigvald ustawił swą łódź w środku floty, i najbliżej niego ustawił swoją jego brat Thorkil Høje; Bue Digre i jego brat Sigurd Kappe ustawili swe łodzie na jednym skrzydle floty; i Vagn Ågesøn oraz Bjørn den Bretske swoje na drugim skrzydle.

Jarl Håkon i jego synowie rozważali ze swej strony, kto z ich floty ma walczyć przeciw tym wojownikom, i ustawili oni tak swych ludzi w większości punktów, że trzech stało przeciwko jednemu z Jomswikingów. Teraz trzeba najpierw powiedzieć o ich decyzjach, że Svein Håkonsson miał walczyć przeciw Sigvaldowi; a przeciw bratu Sigvalda, Thorkilowi Høje, było ustawionych trzech ludzi, z których jeden to był Yrjar Skeggi, drugim Sigurd Steikling z Hålogaland, trzecim Tore, z przydomkiem Hjort. Ze Sveinem Håkonssonem było też dwóch ludzi, których wcześniej nie nazwano, mianowicie Gudbrand z Dale i Styrkar z Gimse. Przeciw Buemu ustawiono jarlowego lennika Thorkella Midlanga i Halsteina Kærlingebane z Fjaler, i jako trzeciego Thorkila Leirę, co również był jarla lennikiem. Przeciw bratu Buego, Sigurdowi Kappe, ustawiono Armoda z Ønunderfjord i jego syna Arnego; przeciw Vagnowi Ågesønowi ustawiono jarla Eirika Håkonssona, Erlinga ze Skugge i Øgmunda Hvite jako trzeciego, z których ostatni miał się odpłacić Vagnowi, ponieważ on, jak to wcześniej podano, odrąbał mu jego dłoń. Przeciw Bjørnowi den Bretske wybrano lenników Einara den Lille, Havarda Uppsja jako drugiego, i Halvarda z Flydrenæs jako trzeciego. Natomiast sam Håkon miał żeglować wokół, i nie był ustawiony przeciw konkretnemu przeciwnikowi, lecz miał wspierać wszystkich i dowodzić flotą.

Mówi się, że czterech Islandczyków było z jarlami Håkonem i Eirikiem, którzy są tu wymienieni; był tam mianowicie Einarr, co wtedy był zwany Skjaldmeyjar-Einarr; był on skaldem jarla, lecz miał małe uznanie u jarla, w porównaniu z tym, jak wielce ceniono go przedtem! Einarr opowiadał wiele o tym, że chciałby uciec ze świty jarla Håkona do Sigvalda, i później ułożył on te wersy:

 

W nieszczęsny czas

Napój Odyna przyrządzałem,

Wiersz na chwałę bohaterów,

Podczas gdy inni spali;

Żadne to miejsce, gdzie przyszedłem,

Gdzie pieniądze są cenniejsze

Niż skaldowie; jarl skąpi

Złota na jedną pieśń chwały!

 

”I doprawdy pójdę do Sigvalda,” powiedział on, ”nie okaże mi on mniej respektu, niż ten tu jarl ma dla mnie”; zeskoczył on następnie z łodzi jarla Håkona na keję, i udawał, że miał zamiar uciec, lecz nie pobiegł od razu, lecz chciał zobaczyć, jak jarl się zachowa; i gdy znalazł się na kei, przyszedł mu tam wiersz do głowy, i rymował on dla Sigvalda:

 

Jarla, co wilki karmi

Szukać teraz chcemy,

Nasze tarcze na Sigvalda

Łodzi chcemy zawiesić;

Więc nie lekceważ mnie

Wodzu, gdy się spotkamy,

Hen na morskich rumakach,

Naszą broń niesiemy!

 

Jarl Håkon pomiarkował wreszcie, że Skjaldmeyjar-Einarr miał zamiar odejść, i zawołał on na niego, i prosił go, by wrócił aby porozmawiać z nim. Tak też uczynił. Wtedy wziął jarl niezłe miseczki, które zrobione były z czystego srebra i całe pozłocone, do kompletu należały dwa ciężarki, jeden ze złota, drugi ze srebra, na każdym z ciężarków była wyrzeźbiona postać ludzka, i nazywano je odważnikami, lecz w rzeczywistości były to losy, jakie lud miał w zwyczaju posiadać, które miały zadziwiające właściwości, i jarl używał tych losów we wszystkich sprawach, które miały jakieś znaczenie. Jarl miał w zwyczaju wkładać losy do miseczek, i zakładać, co każdy los znaczył dla niego, już na stałe; gdy losy poszły dobrze, i wyszło to, czego chciał, by się zdarzyło, to ten los wydawał pewne dźwięki w miseczce, i słychać było mocny brzęk stamtąd. Te kosztowności dał jarl Einarrowi, i ucieszył się on i był zadowolony z tego, i zrezygnował z odejścia, i nie ruszył do Sigvalda; i stąd otrzymał Einarr przezwisko, i był odtąd zwany Einarr skålaglamm.

Ten drugi Islandczyk, który tam był, nazywał się Vigfus, i był synem Viga-Glúma; ten trzeci nazywał sie Þórður z przydomkiem örvahönd, czwarty to Þorleifur, z przydomkiem skúma, oni byli synami Þorkela hin auðga z Alviðra nad Dýrafjörður. Opowiadają o tym Þorleifie, że znalazł sobie w lesie wielką pałkę lub rosochatą gałąź, poszedł gdzie kucharze mieli ognisko i przyrządzali jedzenie, osmalił ją wokół, i z nią w ręku udał się do Eirika Håkonssona, który właśnie co zszedł na dół ku łodzi, w towarzystwie Einarra Skålaglamma; Þorleifur przyłączył się do nich, i gdy Eirik zobaczył go, powiedział on: ”Co masz zamiar, Þorleifie! Z tą wielką pałką, co trzymasz w ręku?” Þorleifur odpowiedział mu w ten sposób:

 

W ręku mam ja

Zrobioną na głowy,

Łamacza nóg Buego,

Sigvalda nieszczęście,

Wikingów zagrożenie,

Håkona obrońcę,

Pałkę dębową.

Jeżeli będziemy żyć,

Stanie się tak ona

Nieszczęściem Duńczyków.

 

Ci czterej Islandczycy: Þorleifur skúma i Einarr skålaglamm, Vigfus Vigaglúmsson i Þórður örvahönd znajdowali się na pokładzie łodzi z Eirikiem.

 

 

Duża zatoka – roszerzona w tym miejscu (na ponad 5 km) cieśnina pomiędzy wyspami ma ujście bezpośrednio na ocean (Morze Norweskie) w kierunku zachodnim, w kierunku wschodnim mamy Hjørundfjord o długości 33 km, jeden z najpiękniejszych fiordów norweskich, otoczony Alpami Sunnmørskimi; jest to odnoga fiordu Storfjord.

Szyk bojowy – w czasach wikingów wojsko pod wspólnym dowództwem, składające się z kilkudziesięcioosobowych oddziałów, mających swoich własnych dowódców, tworzyło formację z centrum i dwoma skrzydłami; żołnierze ustawiali się tworząc w pierwszym szeregu ścianę z zachodzących na siebie tarcz, ich główną bronią były miecze i topory, za nimi stali posługujący się włóczniami, kuszami i procami; w czasie ataku głównym celem było stworzenie wyłomu w ścianie tarcz przeciwnika.

Yrjar Skeggi, Járn-Skeggi (Żelaznobrody), zm.997 – możny właściciel ziemski, bogaty chłop z Upphaugen w Yrjar (w gminie Ørland, prowincja Sør-Trøndelag), zabity przez Olava Tryggvasona, przeciwnik chrześcijaństwa.

Sigurd Steikling – wódz ze Steigen w Hålogaland, dziś w prowincji (fylke) Nordland.

Tore Hjort (Tore Jeleń), zm.999 – wódz z Vågan w Hålogaland, dziś w prowincji (fylke) Nordland; zabity przez króla Olava Tryggvasona; w 1982 roku odnaleziono w Vågan jego dwór, w którym główny bydunek miał rozmiary 83 x 8 m i był największym długim domem wikingów jaki do tej pory odkryto.

Gudbrand – z Dale w gminie Fjaler, w prowincji (fylke) Sogn i Fjordane

Styrkar – z Gimse, która to osada nie jest zidentyfikowana.

Halstein Kærlingebane – z Fjaler w prowincji (fylke) Sogn i Fjordane.

Armod – z Ønunderfjord, możliwe, że chodzi o Hjørundfjord, byłby więc miejscowym.

Arne Armodsson – syn Armoda j.w.

Einar den Lille (Einar Mały)

Einarr Helgason (Einarr skålaglamm, Skjaldmeyjar-Einarr) – skald, poeta dworski i recytator; pochodził z Islandii, z rodziny poetów; jego brat Osviv był jasnowidzem; skjaldmeyjar – ”panna z tarczą” to młoda, niezamężna kobieta, która w czasach wikingów walczyła na wojnie z bronią w ręku na równi z mężczyznami, tu chyba raczej w znaczeniu złośliwie ironicznym – zniewieściałego ”wojownika”; skålaglam, ”brzęczące miseczki”, od hałasu wydawanego przez nie przy wróżbach.

Napój Odynamjød, miód pitny, w Skandynawii zwany też winem miodowym, napój ze sfermentowanego miodu, z dodatkiem ziół, o zawartości 12-18 % alkoholu.

Jarla, co wilki karmi – który zabijając mieczem nieprzyjaciół przysparza wilkom pożywienia.

Miseczki i ciężarki – przyrządy do ważenia używane były też i do wróżb; odważniki do zawieszania na wadze miały często postać różnych figur, użyte przez Rafna duńskie słowo lod odpowiada ciężarowi równemu 1/32 funta, t.j. 15,5 g. Słowo lod ma również drugie znaczenie – jest to los, zarówno do wyciągania w grze, na loterii, jak i do wróżenia.

Islandczycy Vigfus Vigaglúmsson, Þórður örvahönd, Þorleifur skúma – skaldowie na dworze jarla Håkona; oni to zapewne, wraz ze skaldem Einarrem Helgasonem, byli twórcami ustnej tradycji, z której powstała Jomsvikinga saga.

Þorkel hin auðga (Þorkel Bogaty) – ojciec Þórða örvahönd i Þorleifa skúma, z osady Alviðra nad fiordem Dýrafjörður na Półwyspie Północno-Zachodnim (Vestfirðir) na Islandii.

 

 

 

Rozdział 43.

 

Następnie ruszyły floty na siebie w takim szyku, jaki tu przedstawiono i opowiedziano wcześniej, a jarl Håkon był w formacji ze swym synem Sveinem u boku naprzeciw Sigvalda, i zaczęła się bardzo gwałtowna walka pomiędzy wojskami, i nie trzeba było nikogo zagrzewać do walki czy ataku, i mówią, że jak Sigvald tak jarl Håkon i Eirik utrzymywali pozycje, i żaden z nich nie polecił zawrócić łodzi. Ale jak sytuacja się rozwijała, zauważył jarl Håkon, że Bue zrobił wyrwę w ich formacji, tam, gdzie był na północnym skrzydle, a ci, którzy walczyli przeciw niemu, pozwolili łodziom się cofnąć, i uznali, że lepiej trzymać się od niego z daleka; lecz on przez to wcale słabiej na nich nie naciskał, zadawał on im ciężkie ciosy, i odnieśli wiele ran przez niego, i był on niebezpieczny w boju.

Jarl stwierdził, że była prawie równowaga pomiędzy Eirikiem i Vagnem, którzy byli na południowym skrzydle wojsk. Eirik zawrócił łódź, którą sam dowodził, i tak samo uczynił jego brat Svein ze swoją łodzią, i popłynęli teraz bracia, i stanęli przeciw Buemu, i starli się z nim, i poprawili linię swego wojska, lecz nie więcej.

Jarl Håkon walczył teraz z Sigvaldem, lecz gdy Eirik wrócił na południowe skrzydło, zrobił Vagn wielką wyrwę we flocie Eirika; łodzie Eirika zawróciły w ucieczce i rozdzieliły się, a Vagn przeszedł przez skrzydło i napierał na nich. Gdy Eirik zobaczył to, rozzłościł się bardzo, i skierował [swą łódź] Jernbarde ostro przeciw tej łodzi, którą Vagn dowodził, zwarli się stewami razem i bili się na nowo, a walka nie była przedtem bardziej gwałtowna, niż jak teraz się zrobiła. Mówią teraz, że Vagn i Aslak Holmskalle przeskoczyli ze swej łodzi na Jernbarde Eirika, i każdy z nich poszedł wzdłuż swej burty, a Aslak Holmskalle rąbał na obie strony, co warto wspomnieć, i podobnie czynił Vagn, i tak uderzali wokół siebie, że całą załoga ustąpiła przed nimi.

Eirik zobaczył teraz, że ludzie ci byli tak gwałtowni i wściekli, że niedługo będzie źle, i że było konieczne, by jarl zaradził temu jak najszybciej. Aslak był, jak to przekazują, łysy, i nie miał żadnego hełmu na głowie, lecz sunął tego dnia naprzód ze swoją łysiną. Była piękna pogoda i gorąco, i ze względu na upał ściągnęło wielu swoje ubrania, zachowując jedynie zbroję na sobie. Eirik zagrzewał swych ludzi do walki z nimi, i natarli oni na Aslaka Holmskalle i użyli broni przeciw niemu; rąbali go w głowę mieczami i toporami, i myśleli, że uczynią mu wielką szkodę tym, skoro miał nagą czaszkę; lecz mówią przecie, że broń odskakiwała bez żadnego efektu od czaszki Aslaka, czy rąbali go w głowę mieczem czy toporem, jednako żadna broń nie czyniła szkody, lecz odskakiwała od czaszki, w którą rąbała. Gdy teraz oni zobaczyli, że szedł on twardo do przodu, czego by oni nie podejmowali się, i oczyścił pole wokół siebie, rąbał na obie strony często i mocno, i wielce, i padło wielu ludzi; to mówią, że Vigfus Vigaglúmsson znalazł tę genialną radę, że chwycił wielkie kowadło ze szpicem, co leżało na pokładzie Jernbardy, na którym wcześniej Vigfus nitował rękojęść swego miecza, która była poluzowana, i uderzył tym w głowę, w czaszkę Aslaka, tak, że szpic prosto wbił się w głowę; na to nie był Aslak wystarczająco zahartowany, lecz padł od razu martwy na miejscu.

A Vagn szedł wzdłuż drugiej burty, i zadawał najbardziej gwałtowne ciosy, uderzał w obie strony, i poranił wielu ludzi, i w tym, co tak działo się, pobiegł Þorleifur skúma naprzeciw Vagnowi, i uderzył w niego pałką; uderzenie trafiło w hełm, i było tak silne, że został on ranny wewnątrz, zachwiał się i upadł w kierunku Þorleifa, i padając wbił miecz w Þorleifa, a następnie wyskoczył z Jernbarda, i stanął na własnej łodzi. Nikt nie był twardszy w ataku, niż on i wszyscy jego ludzie; i tak wraz z Holmskalle właśnie oczyścił Jernbarde z ludzi Eirika, tak że musiał on ściągać na pokład ludzi z innych łodzi, zanim załoga nie została uzupełniona, co było dla niego niezbędne, i zaczęła się tam znów ostra walka pomiędzy nim i Vagnem. Zobaczył następnie Eirik, że jego ojciec zszedł na ląd, i nastała przerwa w bitwie.

 

 

Jernbarde – prywatna, długa łódź Eirika Håkonssona, jej wysoka stewa dziobowa okuta była żelazem na całej długości, w górnej części stewy umieszczone były wielkie kolce, którymi mogła się wbijać w łódź przeciwnika, żelazne kolce, skierowane w dół, umieszczone były również wzdłuż burt na relingu, od nich łódź nazywano też Skæggemand – ”brodacz”.

Zbroja – zwykle hełm i żelazna kolczuga, która jednak była bardzo droga; tańsze i prostsze były zbroje skórzane. Używano prawdopodobnie też pochodzące ze Wschodu zbroje lamelkowe – z metalowych płytek wiązanych za sobą lub naszywanych na skórę.

Czaszka Aslaka – znane są przypadki niezwykłej odporności czaszek, które są grube, mocne i elastyczne, taka była też np czaszka islandzkiego wojownika i poety Egilla Skallagrímssona, obarczonego chorobą Pageta.

 

 

 

Rozdział 44.

 

Jarl Håkon i jego synowie zebrali sie teraz razem i rozmawiali ze sobą; wtedy rzekł jarl Håkon: ”Wydaje mi się, że walka nie toczy się dla nas korzystnie, i jest tak, że o ile przedtem uważałem tych ludzi za twardych przeciwników, to teraz widzę też, że nie ma im równych, że są niebezpieczniejsi niż wszyscy inni, i widzę, że nie pójdzie nam dobrze w ten sposób, jeżeli nie będziemy mieli jakiegoś pomysłu. Powinniście zostać teraz przy wojsku, bowiem nie jest rozważne, by wszyscy wodzowie opuszczali ludzi, gdyby Jomswikingowie mieli nas zaatakować, czego człowiek nigdy nie może być pewien; ja natomiast pójdę w międzyczasie na ląd z kilku ludźmi,” powiedział jarl Håkon, ”i zobaczę co tam można zrobić.”

Jarl zszedł na ląd z kilku ludźmi na wyspie Sula i udał się na północ. Był tam wielki las na wyspie. Jarl poszedł na otwarta polanę, co była w lesie, i ukląkł tam na oba kolana, i modlił się. Zwrócił się w kierunku północnym, i mówił w taki sposób, co by najlepiej pomogło, i w modlitwie przyszło do tego, że wołał do swej bogini wojny Thorgerdy Hørdetrold, lecz zamknęła ona swe uszy przed modlitwą jarla, i zaświtało mu w głowie, że może była zła na niego. Proponował on jej teraz, by zabrała mu różne rzeczy jako ofiarę, lecz nie chciała ona tego przyjąć, tak, że niemal stracił on nadzieję. Wreszcie w końcu zaproponował jej złożenie ofiary z człowieka, lecz ona nie chciała przyjąć tego, co on jej ofiarowywał jako ludzką ofiarę. Myślał teraz jarl, że kiepsko było z jego sprawą, skoro nie potrafił jej załagodzić, i podwyższył swoją ofertę dla niej, i w końcu przyszło do tego, że zaproponował jej każdą inną osobę, jego samego i jego synów Eirika i Sveina wyłączając; lecz jarl miał syna, co nazywał się Erling, i co miał 7 lat, i był dobrze zapowiadającym się chłopcem; i ostatecznie zakończyło się tak, że Thorgerde przyjęła propozycję jarla, i wybrała jarlowego syna Erlinga. I gdy jarlowi się wydawało, że jego prośby i modlitwy zostały wysłuchane, dana mu została nadzieja na lepsze; i polecił on następnie wziąć chłopca, i oddał go swemu niewolnikowi Skopte Kark, a ten zabił chłopca w ten sam sposób, jak Håkon miał w zwyczaju, i jak on mu przekazał decyzję o tym. Potem wyruszył jarl do swoich łodzi, i na nowo podnosił na duchu wszystkich swoich żołnierzy: ”I wiem teraz na pewno,” mówił on, ”że odniesiemy zwycięstwo nad Jomswikingami, i dlatego idzie ku lepszemu! Bowiem, byśmy odnieśli zwycięstwo, spełniłem przyrzeczenie dwóm siostrom, Thorgerdzie i Irpie, a one teraz nie zostawią nas w potrzebie jak przedtem.”

Podczas gdy jarl był nieobecny, była tam przerwa w walce, i w międzyczasie po obu stronach, jak tylko mogli, znowu przygotowywali się do starcia. Następnie teraz wszedł jarl na pokład, i stanęli naprzeciw siebie po raz drugi. Jarl był teraz przeciwko Sigvaldowi, i ruszył z największą gwałtownością do przodu zawierzając Hørdebrudzie i Irpie; i teraz zaczęła się pogoda burzyć na północy, ciężka i czarna chmura nadeszła znad oceanu, i zawisła raptem nad nimi; było to w porze dnia, gdy zegar zbliżał się do godziny trzeciej, i chmura szybko zakryła teraz niebo, i przyszedł z nią gwałtowny wiatr, i tam obecnym wydawało się, poprzez błyskawice i grzmoty, jakby wszyscy Jomswikingowie walczyli z burzą. Sztormowy wiatr i burza, co przyszły razem, miały tak niecodzienną siłę, że niektórzy nie mogli nic więcej, niż tylko próbować utrzymać się na nogach, i ludzie, którzy przedtem za dnia zdjęli ubrania z powodu upału, zaczęli teraz, gdy pogoda się zmieniła, trząść się z zimna, lecz mimo to dzielnie walczyli.

Mówią, że to towarzysz Buego, Havard Huggende, był tym pierwszym, który ujrzał Hørdebrudę nad flotą jarla Håkona, było też wielu innych, którzy ją widzieli, a nie byli to tacy, którzy mieli w zwyczaju widzieć duchy, a gdy wiatr osłabł nieco, zobaczyli też inni, że strzały leciały, jak im się wydawało, z każdego palca czarownicy, i nieustająco padał na miejscu martwy jeden człowiek od każdej strzały. Opowiedzieli to teraz Sigvaldowi i innym towarzyszom; wtedy zabrał głos Sigvald, jako że Håkon i jego synowie kontynuowali walkę tak gwałtownie, jak tylko mogli, wtedy gdy sztorm nadszedł i jak długo on trwał, i powiedział: ”Nie wydaje mi się, byśmy walczyli jedynie przeciw ludziom dzisiaj, lecz raczej przeciw tym najgorszym trollom, i mimo, że wydaje się to trudne walczyć skutecznie przeciw trollom, to jednak najlepiej będzie, jeżeli każdy [z nas] pokaże się takim twardzielem, jak tylko to możliwe.”

Opowiadają teraz o jarlu Håkonie, że gdy zauważył, że sztorm słabnie, i nie był tak gwałtowny, jak to był przedtem, wzywał ponownie w złości Thorgerdę i jej siostrę Irpę, i zwracał ich uwagę na to, jak wiele im poświęcił, ofiarowując swego syna, by uzyskać zwycięstwo; i wiatr sztormowy przyszedł po raz drugi, i od razu, gdy burza nabrała mocy, ujrzał Havard Huggende, że dwie kobiety były na łodzi jarla Håkona, i czyniły obie jednakowo tak, jak on widział wcześniej tą jedną, i Sigvald zabrał teraz głos: ”Będę uciekał teraz,” powiedział on, ”i tak powinni wszyscy moi ludzie uczynić, i zrobiło się dużo gorzej niż przedtem, kiedy mówiłem o tym, jako że teraz walczymy przeciw dwu kobiecym trollom, a wtedy był tam tylko jeden, i teraz nie chcemy pozostawać tu dłużej, i możemy to wykorzystać na swoje usprawiedliwienie, że odpłynęliśmy, bo nie uciekamy przed ludźmi, bowiem nie dawaliśmy obietnicy, że będziemy walczyć przeciw trollom.” Sigvald wycofał się ze swoją łodzią, i krzyknął do Vagna i Buego, że powinni oni uciekać tak szybko jak możliwe.

W tym momencie, gdy Sigvald odłączył się swoją łodzią od floty, i krzyknął do Buego i Vagna, skoczył Thorkell Midlang ze swej łodzi na łódź Buego, i stało się to teraz w jednym momencie; rąbał mu on poprzez wargę i brodę, tak, że kawałki poleciały na pokład, a zęby Buego posypały się z ust przy ciosie. Gdy Bue otrzymał ten cios, powiedział on: ”Nie będzie chciała teraz ta duńska panna na Bornholmie całować się z nami, jeżeli w ogóle po tym kiedykolwiek tam przybędziemy.” Bue oddał cios Thorkellowi, ale było ślizko na łodzi, która była zakrwawiona, i Thorkell upadł na krawędzi burty, gdy chciał odparować cios, i cios [topora] trafił go tam w środek, i Bue rozrąbał go dokładnie na dwie połowy przy burcie. Zaraz po tym chwycił Bue swe skrzynki złota, jedną w każdą rękę, i skoczył za burtę z obu skrzynkami, i nie wypłynęło już nic na powierzchnię, tak, że od tego czasu nikt nie widział już ani jego, ani skrzynek.

Gdy Bue podniósł się i miał zamiar skoczyć za burtę, tak jak uczynił to potem, miał on, według niektórych swiadectwa, powiedzieć te słowa: ”Za burtę, wszyscy ludzie Buego!” i wyskoczył zaraz za burtę. Teraz miejsce by powiedzieć o Sigvaldzie, że odpłynął on od floty, i nie wiedział, że Bue był skoczył za burtę, i krzyknął teraz na Vagna i Buego, że powinni uciekać jak on; lecz Vagn odpowiedział mu, i ułożył te wersy:

 

Sam Sigvald

Wciągnął nas tu w bój,

I ten tchórzliwy nikczemnik

Żegluje teraz do domu do Danii,

Myśli niedługo w swej żony

Rzucić się ramiona,

Lecz przez szeroką burtę

Bue skoczył bez lęku.

 

Sigvald, jak opowiadają, przemarzł w sztormie i usiadł do wioseł, by się rozgrzać, a kto inny chwilowo usiadł przy sterze; i gdy Vagn ułożył wiersz, i zobaczył przed sobą Sigvalda, cisnął on włócznię w niego, i wierzył, że był on jeszcze przy sterze, lecz Sigvald był już wtedy poszedł do wioseł, a włócznia trafiła tego, co sterował; a w momencie, kiedy Vagn wypuścił włócznię z dłoni, powiedział on do Sigvalda: ”Zeby tak cię spotkało nieszczęście za twą ucieczkę!”

Brat Sigvalda, Thorkil Høje, odpłynął natychmiast, gdy Sigvald uciekł, i miał sześć łodzi, podobnież uczynił Sigurd Kappe, bowiem jego brat Bue poszedł za burtę, i nie należało oczekiwać go więcej, i obaj, tak Thorkil jak i Sigurd uważali, że dopełnili swych przyrzeczeń, i popłynęli nieprzerwanym rejsem do Danii, i zabrali ze sobą 24 łodzie. Ale wszyscy ci, którzy mogli ujść z pozostających łodzi, przeskoczyli na łódź Vagna, i bronili się tam wszyscy najzacieklej, aż zaczęło się ściemniać, kiedy to przerwano walkę, i była tam jeszcze znacząca grupa ludzi pozostająca na łodzi Vagna; lecz dnia nie starczyło jarlowi Håkonowi i jego ludziom by zbadać łodzie i zobaczyć, ilu tam jeszcze pozostało żywych albo mogło żyć i dlatego polecono trzymać straż nocą, by nikt korzystając z ciemności nie uciekł z łodzi Jomswikingów, i [polecono też] zabrać cały takielunek z łodzi.

Gdy tak uczyniono powiosłował jarl Håkon ze swoimi ludźmi ku brzegowi, i podrzucali tarcze w górę, i mogli wreszcie cieszyć się swoim zwycięstwem. Zważyli teraz gradowe kule, by w ten sposób wymierzyć pomoc, jakiej siostry Thorgerde i Irpa udzieliły, a próba wypadła dobrze, bowiem mówią, że każda gradzina ważyła jedno øre, gdy je ważyli na szalkach. Następnie opatrzono ludziom rany, a jarl Håkon i Gudbrand z Dale trzymali wartę w nocy.

 

 

W kierunku północnym – jarl zwraca się do zaświatów, północnej krainy lodu, zamieszkałej przez olbrzymy, trolle.

Thorgerde Hørdetrold (isl. Þorgerði Hörðatröll), Thorgerd Hælgabrud, Hørdebrud boginka, kobiecy troll, najniebezpieczniejszy ze spotykanych trolli; tu boginka wojny jarla Håkona.

Erling Håkonsson – młodszy brat Eirika i Sveina,

Ofiary z ludzi – w pogańskiej Skandynawii były na porządku dziennym jeszcze w czasach historycznych.

Jak Håkon miał w zwyczaju – składanie ofiar ludzkich było stałym elementem praktyk religijnych wodza na tym poziomie jak jarl.

Irpa – kobiecy troll, siostra Thorgerdy Hørdetrold, też czczona przez jarla jako boginka wojny.

Øre (staronordyckie eyrir) – skandynawska, średniowieczna jednostka masy, odpowiednik uncji;

1 øre to 1/8 marki, zakładając, że marka miała ok. 234 gram, to 1 øre odpowiadało ok. 30 gramom; kula lodu o masie 30 gramów mogła mieć średnicę prawie 4 cm.

 

 

 

Rozdział 45.

 

Teraz trzeba opowiedzieć o Vagnie i Bjørnie den Bretske, rozważali oni między sobą, jaką podjąć decyzję: ”Jedno z dwóch musimy zrobić,” powiedział Vagn, ”albo pozostajemy tu na łodziach, aż do świtu, i wtedy pozwalamy się wziąć do niewoli, i ta możliwość nie jest nic warta, albo próbujemy dostać się na ląd i czynimy im tyle szkód, ile to możliwe, a potem próbujemy uciec.” Posłuchali teraz wszyscy tej rady, by wziąć maszty oraz wiosła, zejść z łodzi, i by tych osiemdziesięciu ludzi, którzy tam byli, płynęło na drzewach w ciemności, i próbowało dostać się na ląd. Dotarli do jakichś skał, i myśleli, że są na stałym lądzie. Wielu z nich było wtedy bardzo wyczerpanych, a dziesięciu ludzi, którzy byli ranni, zmarło w nocy, tak że zostało przy życiu tylko siedemdziesięciu, a i z tych wielu nie miało już sił, tak że nie byli oni w stanie ciągnąć dalej, lecz pozostali tam w nocy. Mówi się też, że tak burza gradowa, jak błyskawice i pioruny ustały, gdy Sigvald był uciekł, i pogoda znów stała się spokojna i zimna, i tak było też i w nocy, gdy Vagn i jego towarzysze byli na skałach oczekując dnia, aż nastał świt.

Mówi się, że ludzie jarla, jeszcze jak poranek nadszedł, nadal opatrywali swe rany, co im zajęło całą noc, od momentu jak zeszli na ląd, a spowodowane było to tym, iż wielu zostało zranionych; lecz juz prawie kończyli to. I wtedy nagle usłyszeli oni dźwięk cięciwy łuku na tej łodzi, na której przedtem był Bue, i strzała poleciała z niej, i trafiła jarlowego krewniaka Gudbranda pod ramieniem, tak że nie potrzebował on więcej, i zmarł zaraz, i tak jarla jak i innych strata ta bardzo dotknęła, i złożono jego ciało godnie, bowiem nie było już nic innego do zrobienia. 

Opowiadają, że stał tam człowiek przy drzwiach do namiotu, i gdy Eirik wszedł do namiotu, spytał on: ”Co tak tu stoisz,” powiedział on, ”i dlaczego wyglądasz tak, jakbyś miał zaraz umrzeć?” To był Þorleifur, i odpowiedział mu on: ”Nie wiem,” rzekł on, ”czy nie zahaczył mnie trochę Vagn Ågesøn czubkiem miecza wczoraj, gdy rąbnąłem go pałką.” I rzekł jarl: ”Niewielką radość będzie miał twój ojciec z tego, że cię puścił z Islandii, jeżeli masz tu umrzeć.” To, co jarl powiedział, usłyszał Einarr skålaglamm, i w natchnieniu ułożył wiersz:

 

Młodemu morza bohaterowi,

Co układał wiersze dla jarla,

Gdy na tym dzielnym rycerzu

Pozostał ślad miecza:

Wiele nieszczęścia twój ojciec

Zazna, że cię w domu

Nie zatrzymał, jeżeli tu masz

Umrzeć, co stanie się bez wątpienia.

 

Po tym osunął się Þorleifur skúma na ziemię, i zmarł.

 

 

 

Rozdział 46.

 

Jak tylko z rana stało się jasno, wyruszyli jarl i jego ludzie by przeszukać łodzie, i dotarli do łodzi Buego, jako że specjalnie im zależało by dowiedzieć się, kto tam wystrzelił strzałę w nocy, i uważali, że człowiek ten zasługiwał na szczególnie brutalne protraktowanie. Kiedy teraz oni dotarli do łodzi, znaleźli tam pewnego człowieka, który był jeszcze żywy, lecz niewiele mu pozostało, to był Havard Huggende, co był Buego towarzyszem, był on ciężko ranny, bowiem obie jego stopy były odrąbane poniżej kolan. Svein Håkonsson i Thorkil Leira zeszli do niego, a gdy tam doszli, zapytał Havard: ”Jak to było, Sveinie!” powiedział on, ”przyszedł tam jakiś posłaniec

z tej łodzi hen do was w nocy, czy nie?” ”Bez wątpienia doszedł jeden,” odpowiedzieli, ”przyszedł może od ciebie?” ”Nie da się ukryć,” powiedział on, ”że ja wysłałem wam jednego, został ktoś zraniony, tam gdzie ten trafił?” ”Ten, co został zraniony, zmarł na miejscu,” odpowiedzieli. ”Tak to jest,” powiedział on, ”lecz kto został trafiony?” ”Gudbrand Hvite,” odpowiedzieli. ”No!” powiedział on, ”to jednak nie stało się to, czego nabardziej pragnąłem, bowiem samemu jarlowi zamyśliłem tę strzałę, lecz teraz zadowolę się także tym, że ktoś padł za tego, którego bardziej byście żałowali.” ”Nie ma co się zastanawiać,” powiedział Thorkil Leira, ”zabijmy tego psa jak najszybciej!” i następnie rąbał go, i wnet doskoczyli inni, i rąbali go na sztuki, aż był martwy. Spytali się go przedtem o imię, i on powiedział im to.

Gdy dokonali tego, powrócili na ląd, i opowiedzieli jarlowi, kogo zabili, i powiedzieli, że nie był to zwykły troll, i że z jego słów wyraźnie mogli wywnioskować, że jego umysł był nie do uratowania.

Następnie zauważyli, że była tam duża gromada ludzi na skałach; jarl polecił swym ludziom wyruszyć po nich, i wziąć ich wszystkich bez wyjątku do niewoli, i przywieźć ich do niego, i dodał on, że zadecyduje on o ich życiu. Ludzie jarla weszli na pokład jednej łodzi, i powiosłowali ku skałom. Ludzie ci, co byli tam, byli tak wyczerpani z ran i zimna, że tylko kilku z nich było w stanie użyć broni, i nic nie wiadomo, by któryś z nich się bronił; wszyscy zostali teraz wzięci do niewoli przez ludzi jarla, i doprowadzeni na ląd do jarla, było ich siedemdziesięciu razem.

Następnie polecił jarl zabrać na ląd Vagna i jego towarzyszy. Zostali oni powiązani liną z rękoma na plecach, bez litości, jeden obok drugiego. Jarl i jego ludzie otworzyli teraz swoje naczynia z żywnością, i zasiedli do jedzenia, i jarl planował teraz w spokoju dnia zabić wszystkich tych Jomswikingów, których wzięli do niewoli.

Zanim zasiedli do jedzenia, zostały łodzie Jomswikingów doprowadzone na brzeg, a majątek został przyniesiony do podziału, i jarl Håkon i jego ludzie wymieniali się zadowoleni rzeczami jak i ich bronią, i uważali teraz, że pod każdym względem odnieśli oni wielkie zwycięstwo, kiedy dostali cały majątek, wzięli część Jomswikingów do niewoli, i pogonili innych, ale też i zabili większość z nich, i gadali teraz i przechwalali się mocno.

A gdy już się nasycili, wyszli z namiotów, i poszli tam, gdzie siedzieli jeńcy, i mówi się, że Thorkil Leira został wybrany, by wszystkich ich ściąć. Wypytywali najpierw oni Jomswikingów, i spytali się, czy byli oni tak twardzi, jak to o nich opowiadano, ale Jomswikingowie nie odpowiedzieli im na to, tak jak jest to tu opowiedziane.

 

 

Troll – przypominająca człowieka postać z pierwotnych wierzeń, wroga i niebezpieczna, posiadająca nadnaturalne rozmiary i siłę oraz wstrętny wygląd; zamieszkuje zwykle pagórki, góry i lasy, żyje pod ziemią; także karły i skandynawskie krasnale - nisse; także osoby przypominające z wyglądu trolle lub zajmujące się czarami.

 

 

 

Rozdział 47.

 

Trzeba następnie opowiedzieć, że niektórzy z tych, którzy byli ciężko ranni, zostali zwolnieni z liny. Skopte Kark i kilku innych niewolników stali chwilowo na straży przy nich, i trzymali linę. Gdy Jomswikingowie byli teraz rozwiązani, wzięli się niewolnicy za skręcanie ich włosów w wiechcie, i przyprowadzono na początek trzech rannych tak przygotowanych. Następnie Thorkil Leira podszedł do nich i odrąbał głowy jednego za drugim, i rozmawiał później ze swymi towarzyszami, i zapytał ich, czy zauważyli, by przy tym odmienił się jego wygląd: ”bowiem ludzie mówią,” powiedział on, ”że to zwykle się zdarza, gdy człowiek zarąbie na smierć trzech ludzi, jednego po drugim.” Jarl Håkon odpowiedział mu: ”Nie zauważyliśmy, byś przy tym zmienił swój wygląd, ale za to wydaje mi się, że twój wygląd był odmieniony już wcześniej.”

Przyprowadzono teraz czwartego człowieka z liny, skręcono mu wiecheć z jego włosów, i przyprowadzono go tam. Thorkil zarąbał go podobnie na śmierć, był on także [uprzednio] ciężko ranny. Kiedy tam przyszedł, rozmawiał Thorkil z nim, zanim zadał mu cios, i zapytał, jak on widzi to, że ma umrzeć. Odpowiedział on: ”Podoba mi się umrzeć śmiercią gwałtowną,” powiedział on, ”to będzie tak jak mój ojciec, skoro mam umrzeć;” i następnie odrąbał Thorkil głowę temu człowiekowi, i dobiegł on w ten sposób dni swego żywota.

Teraz uwolniono piatego człowieka z liny, i przyprowadzono tam, a kiedy tam przyszedł, rzekł Thorkil Leira: ”Podoba ci się, że masz umrzeć?” Odpowiedział on: ”Kiepsko bym pamiętał Jomswikingów prawo, gdybym bał się śmierci, albo gadał lękliwie, każdy człowiek musi kiedyś umrzeć;” Thorkil ściął go.

                      Zdecydowali teraz [jarl i Thorkil] wypytywać każdego z nich, zanim ich zabito, by w ten sposób poddać próbie drużynę [Jomswikingów], czy byli tak dzielni, jak mówiono o tym, i wtedy uznanoby opinię za faktycznie potwierdzoną, gdyby nikt nie przejawiał lęku. Następnie przyprowadzono szóstego człowieka, i zakręcono mu wiecheć z włosów. Thorkil spytał go w ten sam sposób. ”Podoba mi się umrzeć z dobrą sławą,” powiedział on, ”lecz ty, Thorkilu! Będziesz żyć w niesławie.” Zadał mu on cios.

Wtedy przyprowadzono siódmego człowieka, A Thorkil spytał go jak zwykle. ”Myślę bardzo dobrze o tym, że mam umrzeć,” powiedział on, ”lecz zetnij mnie szybko; ja mam w ręku nóż myśliwski, bowiem my Jomswikingowie często opowiadaliśmy między sobą, o człowieku, że jak ściąć go bardzo szybko, to może mieć jeszcze jakąś świadomość, po tym jak głowa jest oddzielona od ciała, i dam ja potem ten znak, że wyciągnę nóż do przodu, jeżeli będę miał jakąś świadomość, a jeżeli nie, to nóż upadnie.” Thorkil ściął go, głowa odleciała, a nóż upadł.

                      Następnie wzięto ósmego człowieka, a Thorkil spytał go jak zwykle. Powiedział on, że podoba mu się to, i, gdy przeczuwał, że cios niedługo spadnie, krzyknął on: ”Baran!”. Zatrzymał Thorkil cios, i zapytał go, skąd to słowo znalazło mu się na języku. Na to odpowiedział on: ”Potrzeba tu zdaje się barana do tych wszystkich wykrzyczanych owieczek, któreśmy wczoraj jarlowi zarąbali.” ”Nędznik!” krzyknął Thorkil i zadał cios.

Następnie odwiązano dziewiątego człowieka. Thorkil zadał mu zwyczajowe pytanie. Odpowiedział on: ”Dobrze myślę o mojej śmierci, jak wszyscy nasi towarzysze broni, lecz nie chciałbym pozwolić zarąbać się jak owca, lecz chcę siedzieć przed tobą, i rąb mnie prosto w twarz, i patrz uważnie, czy mrugnie mi powieka, bo często o tym rozmawialiśmy pomiędzy sobą!” Tak teraz się stało, usiadł naprzeciw Thorkila, a tenże podszedł do niego, i ciął go w twarz, a ten nie mrugnął, poza tym, że zamknął oczy, gdy śmierć go zabrała.

Potem przyprowadzono dziesiątego człowieka, a Thorkil spytał go również. Powiedział on: ”Chciałbym, byś poczekał cierpliwie, podczas gdy poluzuję moje spodnie.” ”Masz pozwolenie” powiedział Thorkil. A gdy ten to uczynił, powiedział on [trzymając w ręku swój członek]: ”Wiele rzeczy zdarza się inaczej, niż człowiek oczekuje tego; miałem pójść do łóżka z żoną jarla Torą Skagedatter, ale teraz możesz [jej] opowiedzieć, że jestem wystarczająco duży do tego.” Następnie wciągnął on spodnie. Jarl Håkon powiedział: ”Zetnij go jak najszybciej, długo on miał myśli pełne zła!” Thorkil ściął go.

Następnie przyprowadzono młodego człowieka, który miał wspaniałe włosy, co były złote jak jedwab. Thorkil spytał go jak zwykle. Powiedział on: ”Przeżyłem ja już mój najpiękniejszy czas, i życie nie będzie mi tak drogie teraz, gdy tacy mężowie nie żyją, lecz nie chcę, by na śmierć prowadzili mnie niewolnicy, lecz mężczyzna, który nie jest gorszy od ciebie, a takiego tutaj nie powinno być trudno znaleźć, i niech trzyma on moje włosy z dala od głowy, i pociągnie głowę ku sobie, by włosy się nie zakrwawiły.” Podszedł tam jeden z dworzan, i wziął włosy i zawinął je wokół swej dłoni; a Thorkil uniósł miecz, i zamierzał ciąć go tak mocno i szybko, jak tylko mógł, i rąbnął, lecz kiedy ten młody człowiek usłyszał świst ciosu, szarpnął mocno głowę ku sobie, i tak się stało, że cios trafił dworzanina, co trzymał włosy, i Thorkil odrąbał obie jego ręce poniżej łokci; a młodzieniec podskoczył do góry, i uczynił zabawę z tego, i powiedział: ”Kto wsadził ręce w moje włosy?” Jarl Håkon zabrał głos i powiedział: ”Wielkie nieszczęście nas spotkało przez tego człowieka, zabij go tak szybko jak możłiwe! Wystarczjąco dużo szkody nam uczynił, i będzie najlepiej, że ci, co jeszcze pozostali, zostaną zabici jak najszybciej, bowiem ci ludzie są zbyt niebezpieczni, by ich traktować po ludzku, by mieć jakieś względy dla nich, i nie było przesadą co mówiono o ich twardości i mężności.”

Eirik zabrał głos i mówił do swego ojca: ”Chcielibyśmy wiedzieć teraz ojcze!” powiedział on, ”kim są ci ludzie, zanim zostaną wszyscy zabici, i jak się nazywasz, młody człowieku?” powiedział Eirik. ”Svend mi na imię,” odpowiedział on. ”Czyim synem jesteś Svenie!” pytał Eirik dalej, ”i skąd pochodzisz?” ”Mój ojciec nazywa się Bue Digre,” odpowiedział on, ”i jest synem Vesete z Bornholmu, i jestem duńskiego pochodzenia.” ”Ile masz lat?” zapytał Eirik. ”Jeżeli przeżyję tę zimę,” odpowiedział on, ”wtedy będę miał osiemnaście lat.” ”Powinieneś przeżyć zimę,” powiedział Eirik, ”jeżeli byłoby mi wolno decydować, a nie zostać zabity;” i zabrał go na wolność, i pozwolił mu być w drużynie z nim i jego ludźmi.

Gdy jarl Håkon to zobaczył, zabrał głos, i powiedział: ”Nie wiem już teraz, o czym ty myślisz, czy chcesz dać wolność takiemu cżłowiekowi, który przydał nam tak wielkiej hańby i wstydu, jak ten młody człowiek, przez którego ponieśliśmy największą szkodę, lecz przecież nie będzie wypadało mi zabrać tego człowieka z twoich rąk, tak więc teraz sam będziesz decydował w tym wypadku;” i stało się tak, jak chciał Eirik.

Potem rzekł jarl Håkon do Thorkila Leiry: ”Zetnij szybko pozostałych!” Eirik powiedział: ”Nie trzeba ludzi zabijać, zanim nie porozmawiam z nimi, bowiem chcę wiedzieć, kim jest każdy z nich.”

 

 

Włosy – skręcano dla odsłonięcia karku, aby nie osłabiały uderzenia mieczem przy ścinaniu głowy.

Barana do…wykrzyczanych owieczek – nieprzetłumaczalna gra słów, au w staronordyckim oznacza tak okrzyk bólu jak i owcę; wg innej wersji opowiadania uaratowało mu to życie, gdyż człowiek ten został ułaskawiony i przyjęty na służbę przez Eirika.

Tora Skagedatter – pochodziła z rejonu Møre w środkowej Norwegii, żona jarla Håkona, miała z nim córkę Begljot; synowie jarla byli z innych kobiet, których miał on wiele.

Dworzanin – w oryginale członek hirdu, straży przybocznej wodza (jarla, króla itp), często o dużych wpływach osobistych i politycznych na dworze swego pana.

 

 

 

Rozdział 48.

 

Po tym, jak to zostało powiedziane, uwolniono kolejnego człowieka z liny, lecz lina zaplątała się w jego nogi, tak że nie mógł on swobodnie podejść. Był on wielki, piękny i młody, i bardzo dziarski. Thorkil spytał go, co sądzi o tym, że ma umrzeć. ”Dobrze bym o tym myślał,” powiedział on, ”gdybym tylko mógł wypełnić moje przyrzeczenie.” Jarl Eirik powiedział: ”Jakie jest twoje imię, i jakie przyrzeczenie złożyłeś, które chciałbyś tak wypełnić, zanim oddasz swoje życie?” On odpowiedział: ”Nazywam się Vagn,” powiedział on, ”i jestem, jak mi powiedziano, synem Åge Palnatokesøna z Fionii." ” Jakieś przyrzeczenie złożył, Vagnie!” pytał dalej Eirik, ”po którego wypełnieniu, tak jak pragniesz, mógłbyś spokojnie umrzeć?” ”Taką złożyłem obietnicę,” powiedział Vagn, ”że powinienem był, jak przybyłem do Norwegii, pójść do łóżka Ingeborgi, córki Thorkila Leiry, bez jego ani jego krewnych wiedzy, i zabić jego samego, i wydaje mi się, że to bardzo kiepsko mi wyjdzie, bo nie wypełnię tego przed smiercią.” ”Tego to ja już dopilnuję,” rzekł Thorkil, ”byś nie wypełnił tego przedtem.” I skoczył tak prosto na Vagna, i ciął go oburącz, lecz przybrany ojciec Vagna, Bjørn den Bretske, popchnął nogą Vagna tak mocno, że odepchnął go on z zasięgu ciosu. Thorkil rąbnął tedy za Vagnem, a miecz trafił na linę, którą Vagn był związany, a która rozpadła się, i Vagn został uwolniony nie będąc nawet ranny. Thorkil zachwiał się, gdy nie udało mu sie trafić człowieka, i upadł, a miecz wypadł mu z ręki. Bjørn pchnął tak silnie Vagna, że ten przewrócił się obok [miecza]; nie leżał jednak on długo, lecz zerwał się szybko, i zadał Thorkilowi śmiertelny cios. ”Teraz przynajmniej wypełniłem jedno z moich przyrzeczeń,” powiedział Vagn, ”i jestem teraz trochę bardziej usatysfakcjonowany niż przedtem.”

Jarl Håkon powiedział: ”Nie pozwólcie mu chodzić wolno, lecz zabijcie go najpierw, bowiem uczynił on nam wielką szkodę.” ”Jego trzeba tyle zabić co i mnie,” rzekł Eirik, ”jeżeli byłoby mi wolno decydować, i chcę wziąć Vagna pod moją ochronę.” Jarl Håkon powiedział: ”Nie musimy teraz decydować o czymkolwiek, po tym jak chcesz rządzić sam, przyjacielu!” ”Vagn to dobra zdobycz, ojcze!” powiedział Eirik, ”i jak sądzę dobra zamiana, jeżeli otrzyma te zaszczyty i godności, jakie Thorkil Leira miał; tego mógł się Thorkil spodziewać, co mu się teraz przytrafiło, bowiem jest teraz, jak mówią ludzie, że przepowiednia mędrców się spełnia; widziałeś dziś jak śmierć go niezwłocznie spotkała.”

Wziął teraz Eirik Vagna pod swą ochronę, i nic mu już nie groziło; lecz powiedział Vagn: ”Tylko pod tym warunkiem przyjmuję wolność od ciebie Eiriku!, jeżeli podarujesz wolność wszystkim moim towarzyszom broni, którzy jeszcze pozostali, albo pójdziemy wszyscy jedną drogą razem.” ”Porozmawiam teraz z tymi twoimi towarzyszami,” odpowiedział Eirik, ”lecz jednak nie ujawnię tego wprost, czego ty żądasz.”

Eirik podszedł tedy do Bjørna den Bretske, i spytał kim on był, i jak się nazywał; odpowiedział on, i powiedział, że nazywa się Bjørn; ”Czy jesteś tym Bjørnem,” zapytał Eirik, ”który z taką dzielnością wyniósł człowieka z hali króla Svenda?” ”Nie wiem ja tego,” powiedział Bjørn, ”czy dzielnie wyniosłem człowieka, ale zabrałem go faktycznie stamtąd.” ”Co skłoniło ciebie, starego człowieka, by wyruszyć tu i napaść nas?” ciągnął Eirik, ”co ruszyło ciebie, łysego i siwego starca na tą wyprawę? Prawdę mówi przysłowie, że wszystkie źdźbła chcą nas, Norwegów, kłuć, skoro tacy na skraju grobu ciągną tu, by walczyć przeciw nam; czy chcesz teraz, bym ci darował życie?” powiedział Eirik, ”bowiem nie widzi mi się zabijać ciebie, takiego starca jakim jesteś?” ”Przyjmę od ciebie darowane zycie tylko pod warunkiem, Eiriku!” odpowiedział Bjørn, ”jeżeli mój przybrany syn i ci wszyscy ludzie, którzy jeszcze pozostali, otrzymają wolność.” ”To będzie przyznane wam wszystkim, jeżeli będzie mi wolno decydować,” powiedział Eirik, ”a to ja mam decydować.”

Po tym poszedł Eirik przed swego ojca, i prosił go, by wszyscy pozostali przy życiu Jomswikingowie mogli otrzymać wolność, i to przyznał jarl jemu; następnie wszyscy Jomswikingowie zostali rozwiązani, obdarzeni wolnością i zapewniono im bezpieczeństwo. Jarl Håkon i Eirik podjęli teraz decyzję, że Bjørn den Bretske otrzymał ten dwór, który Halstein Kærlingebane posiadał. Mówi się, że tam poza Halsteinem padło pięciu lenników.

Vagn Ågesøn wyruszył na wschód do Vigen razem z Eirikiem, i Eirik powiedział do Vagna, zanim się rozstali, że według własnego uznania może on odprawić wesele z Ingeborgą, córką Thorkila. I gdy Vagn przybył do Vigen, udał się tego samego wieczoru, co przybył tam, do łóżka córki Thorkila Leiry, Ingeborgi. Przebywał on tam całą zimę, lecz gdy przyszła wiosna wyruszył on stamtąd, i dotrzymał wszystkiego, czego obiecał Eirikowi. Vagn wyruszył do Danii, i do swego majątku na Fionii, gdzie żył on długi czas, i był uważany za wyróżniającego się człowieka, i wielu możnych pochodzi od niego. Opowiadają, że Vagn zabrał Ingeborgę ze sobą do domu, lecz Bjørn den Bretske powrócił do Brytanii, i panował tam, jak długo żył, i był uważany za znamienitego człowieka.

 

 

Vagn i Ingeborg – najwyraźniej pozostałość prastarej tradycji, wg której nie tylko majątek pokonanego przechodzi na rzecz zwycięzcy, lecz także wdowa czy córka, a sama kobieta uważa to za zupełnie naturalne i nie stawia oporu; podobna sytuacja ma miejsce we wcześniejszej o kilkaset lat historii duńskiego Hamleta.

 

 

 

Rozdział 49.

 

Teraz trzeba opowiedzieć o Sigvaldzie, że gdy uciekł on z miejsca bitwy, żeglował on nieprzerwanie wracając do Danii. Po przybyciu do domu spotkał on swą żonę Astrid, która urządziła przyjęcie dla niego. [Sigvald i jego drużyna] opowiedzieli tam wszystko o bitwie, i o całej wyprawie od momentu jak Jomswikingowie wyruszyli z Danii, a ludzie mieli przyjemność słuchać ich opowiadających o tych wydarzeniach. Mówi się, że Astrid chciała przyjąć jarla Sigvalda jak najlepiej pod każdym względem, i pokazać, że cieszyła się ona z jego powrotu; poleciła ona wtedy przygotować kąpiel dla niego, i prosiła go, by wszedł do kąpieli; ”gdyż ja wiem,” powiedziała ona, ”że po tak długim rejsie, jak z Norwegii, dobrze jest oczyścić rany, które otrzymaliście w bitwie.”

Sigvald wszedł następnie do kąpieli, a Astrid osobiście mu usługiwała; potem powiedziała: ”Przypuszczam, że byli tam jacyś Jomswikingowie w bitwie, którzy wynieśli stamtąd bardziej poranioną skórę, niż ta którą ty masz, bowiem ta jak mi wygląda, może w najlepsze służyć do przechowywania mąki pszennej.” Sigvald odpowiedział na to: ”Jeszcze mogło się trafić w mym życiu, że nie mogłabyś powiedzieć tak [o mojej skórze], pomyśl więc, czy wtedy byłabyś bardziej zadowolona.” O ich rozmowie nie opowiada się tam teraz więcej. Sigvald panował odtąd nad Zelandią jakiś czas, i był uważany za bardzo mądrego człowieka, i miano go za prostolinijnego, i jest o nim wiele opowiedziane w innych sagach.

Lecz jarl Håkon panował potem nad Norwegią już krótko, i zdobył przy pomocy tego wszystkiego wielką sławę, i podobnie jego synowie.

Nie jest tu nic opowiedziane, czego podjął się Svend Buesøn, czy pozostał on u Eirika, albo podjął inną decyzję. Lecz brat Buego, Sigurd Kappe, wyruszył do Danii, i przejął rządy nad ojcowizną na Bornholmie po swym ojcu Vesete, i mieszkał tam długi czas. Był uważany za bardzo zdolnego. On i Tofa żyli odtąd razem długo i szczęśliwie, i duży ród pochodzi od nich.

Thorkil den Høje, brat Sigvalda, był uważany za szczególnie mądrego człowieka, co od tego czasu wielokrotnie się sprawdziło przy różnych okazjach.

Skjaldmeyjar-Einarr wyruszył do Islandii, i utonął w zatoce Breiðafjörður, a wyspy Skáleyjar w tym samym miejscu otrzymały swą nazwę od miseczek, które jarl mu podarował, [a które] wyszły tam na ląd [przy odpływie]. Þórður örvahönd powrócił nad fiord Dýrafjörður do swego ojca Þorkela w Alviðra, i tu opowiadają, że Þorleifur skúma i Þórður örvahönd to byli bracia, i Þórður mieszkał w Alviðra po swoim ojcu, i od niego pochodzi wielu w zachodnich fiordach. Einarr, Þorleifur i Þórður przynieśli najdokładniejsze relacje o tych wydarzeniach na Islandię.

Później w ludowej opowieści Bue przemienił się w węża, i pilnuje swoich skrzynek złota, lecz myślimy, że podstawą do tej opowieści było to, że jakiś wąż był widziany na Hjørungavåg. Może to brać się też stąd, że jakieś złe bóstwo zawładnęło tym złotem, i było tam widziane od tego czasu; ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co jest bardziej słuszne, może też tak być, że żadne z tych przypuszczeń nie jest prawdziwe, bowiem o czymś takim można mieć wiele [różnorakich] opowieści.

 

 

Do przechowywania mąki pszennej – kobiety używały mąki pszennej jako pudru do rozjaśniania cery, tu złośliwa ironia wobec tchórzliwego Sigvalda, którego skóra nie nosiła sladów walki i była biała jak upudrowana.

Tofa – córka Strutharalda.

Breiðafjörður – szeroka zatoka w zachodniej Islandii.

 

 

 

Rozdział 50.

 

Król Svend Saumæsasøn był teraz w domu w Danii. Jego syn Knud dorastał w domu u swego ojca, i był wychowywany przez Thorkila den Høje.

Król Svend pustoszył królestwo króla Æthelreda, i zmusił go do ucieczki z kraju na południe przez morze. Król Svend ustanowił garnizony w dwóch miejscach: jeden w Londynie, którym dowodził brat Ulfa, Eilif Thorgilson: on miał sześćdziesiąt łodzi na Tamizie; drugi garnizon stał w północnym Slaswiku; dowodził tam brat Thorkila den Høje, jarl Hemming; tam było też sześćdziesiąt łodzi.

Dowódcy garnizonów ustanowili to prawo, że nie wolno było rozpowszechniać fałszywych pogłosek, i nikt nie miał prawa przebywać nocą poza garnizonem. Uczęszczali oni do kościoła; był tam wielki dzwon, którym miano dzwonić każdej nocy o godzinie trzeciej; wtedy wszyscy mieli iść do kościoła bez broni. Te same prawa obowiązywały ich w Slaswiku. W wojsku wspomina się dwóch ludzi, Thorda i Auduna.

 

 

Król Svend Saumæsasøn = Svend Tveskæg (Swen Widłobrody, Sweyn I Forkbeard, Svein Tjugeskjegg) – król Danii ok. 985/986-1014, król Norwegii 986-995 i 1000-14, król Anglii 1013-1014 (panował około dwóch miesięcy na przełomie lat, zmarł po krótkiej chorobie 3 lutego 1014 r.).

Knud (Knud 2. den Store, Knud/Kanut II Wielki, Cnut the Great, Canute, Knut den mektige), ok. 995-1035 –  młodszy syn Svenda i Świętosławy, król Anglii 1016-35, król Danii 1018-35, król Norwegii 1028-35.

Æthelred the Unready (Æthelred II, Ethelred II Bezradny), ok.968-23 kwietnia 1016 –  król Anglii 978–1013 i 1014–1016; wygnany w 1013 przez Duńczyków schronił się w Normandii, skąd powrócił na tron w 1014 po śmierci Svenda Tveskæg.

Ulf Thorgilson, zm.1026 – jarl/earl w Anglii za króla Knuda, przybył do Anglii z królem Svendem w 1013 roku; w 1015 żonaty z Estrid, córką Svenda Tveskæg a siostrą Knuda; jarl Danii pod nieobecność tam króla; zamordowany w kościele św.Trójcy w Roskilde na rozkaz Knuda za zdradę stanu; jego i Estrid syn został królem Danii w 1047 i znany jest jako Svend Estridsen.

Eilif Thorgilson – jarl/earl w Anglii, brat Ulfa.

Slaswik – miejsce na północy Anglii, na północ od rzeki Idle i na południowy zachód od Gainsborough.

Mieli iść do kościoła bez broni – wyrwane z kontekstu zdanie, nawiązujące do opowieści z kolejnego rozdziału.

 

 

 

Rozdział 51.

 

Zamkiem dowodził Eadric Streona, brat królowej Emmy, żony króla Æthelreda, która była córką jarla Richarda, ojca Wilhelma. Nad północną częścią Anglii panował Ulfcytel Snylling, który był żonaty z córką króla Æthelreda, Wulfhildą.

Król Svend zmarł w Anglii, i Duńczycy zawieźli jego ciało do domu, do Danii, i pochowano go w Roskilde u [boku] jego ojca. Wtedy miał Knud 10 lat. Dowódcy duńskich wojsk mieli wielką władzę.

Dwa razy w roku odbywały się wielkie targi, ten pierwszy raz w okolicach przesilenia letniego, ten drugi w okolicach przesilenia zimowego. Anglicy uważali, że żaden czas nie był bardziej odpowiedni do zniszczenia duńskiego garnizonu niż właśnie teraz, gdy Svend zmarł, a Knud był jeszcze młody. Każdej zimy przed świętem Jul ciągnęli ludzie do zamku z wozami, załadowanymi dobrami, które mieli w zwyczaju wieźć na targ; tak było też i tej zimy, a wszystkie wozy były kryte namiotowym dachem.

To się zdarzyło za zdradziecką poradą i sprawą Ulfcytela Snyllinga oraz braci, synów Æthelreda. Siódmego dnia Julu poszedł Thord z zamku do kobiety, do której zwykle chodził, a która mieszkała w domu na zewnątrz zamku; poprosiła go ona by pozostał tam na noc. “Czemu prosisz mnie o to, skoro jest to karalne?” zapytał on. ”Proszę cię dlatego,” powiedziała ona, ”ponieważ uważam to za ważne.” ”Możemy zawrzeć taką umowę,” powiedział on, ”że ja tu zostanę, lecz ty musisz mi podać przyczynę tego, że mnie o to prosisz.” Przyczyną mojej prośby,” powiedziała ona, ”jest to, że wiem, że jest postanowione zniszczyć całe duńskie wojsko.” ”Jak możesz wiedzieć to,” pytał on dalej, ”czego my nie wiemy?” ”To jest tak,” powiedziała ona, ”że ludzie wjechali wozami tu do zamku, i udawali, że wiozą towary, lecz tam była duża ilość ludzi w każdym wozie, a żadnego towaru, i tak samo zrobili na północy w Slaswiku; i kiedy trzecia część nocy upłynie, wtedy dzwonią na zamku, by wojownicy mogli się przygotować o północy, wtedy powinni ludzie przygotować się po ich stronie w zamku, lecz kiedy druga trzecia część nocy minie, wtedy zadzwonią w drewnianym kościele; kiedy powinniście iść bez broni do kościoła, lecz wtedy kościół będzie otoczony.” ”Widać wyraźnie,” rzekł Thord, ” że twoja przyjaźń jest wielka; i muszę o tym powiadomić Eilifa [Thorgilsona], mimo, że to wydaje się być tylko plotką, to to gospodarstwo musisz mieć na własność.”

                      Thord udał się na zamek, gdzie spotkał swego towarzysza Auduna, i poszli oni i opowiedzieli Eilifowi, co słyszeli. On przygotował ludzi na to; niektórzy w to wierzyli, lecz inni mówili, że były to nieuzasadnione obawy. Usłyszano, że dzwoniono jak zwykle, i wielu wierzyło, że to kapłan dzwonił. Wszyscy ci, którzy wierzyli w słowa Thorda, udali się z bronią, ale wszyscy inni poszli bez broni.

 

 

Zamek – warowny obóz, tu: siedziba duńskiego garnizonu pod Londynem.

Eadric Streona (Edryk Streona), zm.1017 – niskiego urodzenia, wszedł w łaski króla Æthelreda II, od 1007 earl Mercji, żonaty z córką króla Edith; był zięciem króla Æthelreda, a nie szwagrem; od 1015 r. był okresowo na usługach Knuda Wielkiego, lecz zdradzał tak Anglików jak i Duńczyków.

Królowa Emma, ok.982-1052 – córka księcia Normandii Ryszarda I, żona Æthelreda II i królowa Anglii 1002-1016, później żona Knuda Wielkiego i królowa Anglii, Danii oraz Norwegii 1017-1035.

Jarl Richard (Ryszard I Nieustraszony), 933/4-996 – książę Normandii 942-996.

Wilhelm – brat Emmy, raczej mało znany syn Ryszarda I, hrabia Eu w Górnej Normandii; autorowi sagi chodziło zapewne o bardziej znanego Wilhelma I Zdobywcę (1028-87), lecz ten był nieślubnym synem księcia Normandii Roberta I Wspaniałego

Ulfcytel Snylling, zm.1016 – earl Anglii Wschodniej 1004-1016, żonaty z Wulfhildą; systematycznie zwalczał duńskie wojska.

Wulfhilda – córka króla Æthelreda, żona Ulfcytela Snyllinga.

Śmierć króla Svenda – Svend Tveskæg zmarł 3 lutego 1014. w Gainsborough, pochowany został w York w Anglii, a później jego ciało przewieziono do Danii i pochowano w drewnianym kościele jego fundacji, w Roskilde na Zelandii; nie ma pewności, że po wybudowaniu w XII wieku na tym miejscu katedry szczątki króla zostały odnalezione i przeniesione w nowe miejsce.

Pochowano … u boku jego ojca – Harald Blåtand, ojciec Svenda, był pochowany w drewnianym kościele p.w. Świętej Trójcy, na miejscu którego znajduje się dziś katedra w Roskilde; szczątki króla Haralda zapewne przeniesiono później do katedry, lecz miejsce nowego grobu jest dziś nieznane.

Knud miał 10 lat – w momencie śmierci króla Svenda Knud miał około 19 lat.

Przesilenie letnie i zimowe – związane są z nimi dwa największe święta w Skandynawii – Midsommer (21 czerwca) i Jul (21 grudnia), połączone zwykle, zwłaszcza te ostatnie, z wielodniowymi, hucznymi biesiadami i pijaństwem.

Gospodarstwo… mieć na własność – forma zapłaty za informacje; widać tu wyraźnie, że osoba spisująca sagę dokonywała wielkich skrótów, gubiąc nawet poszczególne wątki opowieści.

Upadek Slaswiku – klęska Knuda w Gainsborough (niedaleko którego znajdował się garnizon w Slaswiku), zadana przez powracającego z Normandii Æthelreda II, zmusiła Knuda do opuszczenia Anglii, do której powrócił w 1015 roku.

 

 

 

Rozdział 52.

 

Gdy przyszli oni na teren kościoła, natrafili tam na tłum ludzi; nie mogli oni dobyć broni, bowiem nie mogli wrócić do domu. Eilif spytał ich o radę, lecz powiedzieli oni, że nie mają żadnej. ”Nie wydaje mi się, by miało sens,” powiedział Eilif, ”okazać swój lęk i biec do kościoła, gdy ten nie byłby dla nas żadnym schronieniem; lecz najbardziej słusznym wydaje mi się, by przeskoczyć ponad głowami tych, co stoją na zewnątrz muru, i spróbować czy nie udałoby się wymknąć do naszych łodzi.” Tak i teraz zrobili. Największe straty ponieśli przy łodziach; w międzyczasie uciekł Eilif z trzema łodziami, ale ze Slaswiku nie uciekł nikt, i Hemming padł tam.

                      Eilif wyjechał do Danii. Jakiś czas potem Edmund został wybrany na króla w Anglii; był królem przez dziewięć miesięcy, w którym to czasie miał pięć potyczek z Knudem Svendsønem. Eadric Streona, którego niektórzy nazywali Erikiem, był [niegdyś] opiekunem Edmunda i bratem Emmy, którą angielski król Æthelred wziął za żonę.

                      Thorkil den Høje sprawował wtedy rządy w Danii. Zwołano ting na wiosnę po upadku duńskich garnizonów; Eilif przekonywał, że należy powrócić i zemścić się, lecz Thorkil odpowiedział: ”Mamy młodego króla; nie wypada pustoszyć kraju bez króla obecnego na wyprawie, ale po upływie trzech lat oczekuję, że królowi nie będzie już brakowało twardości, a wrogowie będą wtedy nieprzygotowani.” ”Nie wiadomo,” odparł Eilif, ”czy ci, którzy dziś nie przejmują się, będą pamiętać za trzy lata.” Eilif wyruszył wtedy do Miklagårdu, i został wodzem waregów, gdzie i ostatecznie zginął.

                      Po trzech latach wyruszyli Knud, Thorkil i Eirik [Håkonsson] z ośmioma setkami łodzi do Anglii. Thorkil miał trzydzieści łodzi, i zabił Ulfcytela Snyllinga, i pomścił w ten sposób swego brata Hemminga, i ożenił się z córką króla Æthelreda Wulfhildą, którą Ulfcytel miał za żonę. Z Ulfcytelem padli wszyscy jego ludzie i sześćdziesiąt łodzi, a król Knud zajął Londyn. Thorkil pożeglował wzdłuż wybrzeża, i trafił na jednym ze statków na królową Emmę, którą zabrał na ląd ze sobą; pospieszył króla Knuda, by oświadczył się o nią, i ten poślubił ją. Urodziła ona zimą syna, który otrzymał imię Harald, i został przez Knuda uznany za syna. Hardeknud był ich wspólnym synem. Svend był synem Knuda i Ælfgify. Córka Knuda nazywała się Gunhild, poślubił ją cesarz Heinrich, syn Konrada, z którym Knud podróżował do Rzymu.

                      Długo potem król Knud był w gościnie u Thorkila Høje, wtedy zobaczył król Wulfhildę, i uważał, że Thorkil nie był lojalny wobec niego tym, że go skłonił do poślubienia Emmy zamiast [Wulfhildy], i z tego powodu polecił on zabić Thorkila.

                      Król Knud i Edmund stoczyli kilka bitew, po których tak Duńczycy jak i Anglicy prosili ich o zawarcie pokoju. Uczynili tak oni zgodnie z ich prośbami, i zdecydowali, że ten, który przeżyje drugiego, powinien otrzymać całe królestwo. Miesiąc później został Edmund zabity przez swego [byłego] opiekuna Eadrica Streonę, po czym Knud otrzymał całą Anglię, i panował nad nią przez 24 lata.

 

 

Edmund II Ironside (Edmund II Żelaznoboki), 993-1016 – syn króla Æthelreda II, był królem Anglii przez niepełne osiem miesięcy od 23 kwietnia do 30 listopada 1016, kiedy to zmarł; po bitwie pod Assandun 18 października 1016 na mocy zawartego z Duńczykami pokoju został zmuszony do dzielenia Anglii z Knudem (tu Knud Svendsøn), po jego śmierci Knud przejął władzę nad całą Anglią.

Pięć potyczek z Knudem – bitwa pod Penselwood (wygrana Edmunda), bitwa pod Sherston (nierozstrzygnięta), pod Brentford (wygrana Edmunda), pod Otford (wygrana Edmunda) oraz decydująca bitwa pod Assandun (przegrana Edmunda na skutek zdrady Eadrica Streony).

Thorkil den Høje …sprawował … rządy w Danii – Thorkil uczestniczył w wyprawie na Anglię w latach 1009-12, po czym przeszedł na służbę do króla Æthelreda II i bronił Anglii przed Svendem Tveskæg; opuścił Æthelreda II gdy ten rozpoczął represje wobec Duńczyków będących na służbie królewskiej, oraz po smierci brata, Hemminga,w Slaswiku; w 1022 został jarlem (regentem) Danii, zastąpiony ok. 1024 przez jarla Ulfa Thorgilsona; tu sugeruje się, że Thorkil pełnił regencję w imieniu młodocianego króla, ale Thorkil regentem stał się długo po opisywanych wydarzeniach; królem Danii po śmierci Svenda został jego starszy syn Harald II (ok.989-1018, król Danii 1014-18).

Miklagård – skandynawska nazwa Konstantynopola (Istambuł), gdzie wikingowie docierali przez rzeki Rusi lub opływając Europę Zachodnią; liczni byli tam zwłaszcza Szwedzi, tworzący najemne siły zbrojne cesarza Bizancjum (waregowie).

Po trzech latach wyruszyli – wyprawa Knuda do Anglii faktycznie wyruszyła już po upływie roku, w 1015, składała się z ok. 200 łodzi, w wyprawie uczestniczyli oprócz Duńczyków Szwedzi oraz Norwegowie pod dowództwem jarla Eirika Håkonssona; saga pomija krótkie rządy w Danii (1014-18) starszego syna Svenda Widłobrodego – Haralda II (ok.989-1018); Svend wyznaczył testamentem starszego Haralda na króla Danii, a młodszego Knuda na króla Anglii, gdy Knud zmuszony został do opuszczenia Anglii i wrócił do kraju, Harald nie chciał słyszeć o dzieleniu się władzą i Knudowi nie pozostawało nic innego jak powrócić do Anglii i próbować odzyskać tron.

Ślub Knuda z Emmą – starszą o ok. 13 lat, miał zwiększyć poparcie polityczne możnych dla koronowanego w 1017 roku na króla Anglii Knuda, oraz zapewnić jego potomkom dziedziczenie tronu angielskiego, z małżeństwa było dwoje dzieci: Hardeknud i Gunhild.

Harald Harefod (Harold Harefoot, Harald Zajęcza Stopa), ok.1016-40 – syn Knuda i jego kochanki, Ælfgify (a nie jak podano w sadze Emmy), wątpliwości co do ojcostwa Knuda rozsiewane były przez stronników królowej Emmy; król Anglii 1037-40.

Ælfgifu (Elgifa, Alfifa), ok.990-po 1040 – córka Ælfhelma, earla Northumbrii (zamordowanego w 1006 przez Æthelreda II, jej bracia zostali przez tegoż oślepieni); nieślubna żona Knuda z czasów kampanii 1015/16, gdzie była jego naturalną sojuszniczką, matka ich synów: Haralda Harefoda i Svenda, noszącego nazwisko od imienia matki, Alfivasøn; po ślubie Knuda z Emmą stała w cieniu, lecz nie utraciła swej pozycji politycznej.

Hardeknud (Harthacnut), 1018-42 – syn Knuda i Emmy, król Danii 1035-42, król Anglii 1040-42.

Svend Alfivasøn (Svein Alfivason), ok.1016-36 – syn Knuda i Ælfgify, w imieniu ojca władca Norwegii pod nadzorem matki 1030-35.

Gunhild,1019-38 – córka Knuda i Emmy, wyszła w 1036 za niemieckiego następcę tronu, księcia Bawarii Henryka, przyszłego cesarza Henryka III.

Heinrich III (Henryk III Salicki), 1017-56 – syn cesarza Konrada II, książę Bawarii 1026-41, książę Szwabii 1038-45, król Niemiec od 1028 (samodzielną władzę w Niemczech sprawował po śmierci ojca od 1039 r.), król Burgundii od 1038, cesarz rzymsko-niemiecki od 1046 roku.

… z którym Knud podróżował do Rzymu – małżeństwo Gunhildy i Henryka III zostało zaaranżowane z cesarzem Konradem II podczas wyjazdu Knuda Wielkiego do Rzymu na koronację cesarza w 1027, jednakże ze względu na młody wiek Gunhildy do ślubu doszło dopiero po śmierci Knuda; plany dynastyczne Knuda nie udały się, gdyż Gunhild zmarła po dwóch latach małżeństwa, zostawiając jedynie córkę, Beatrix.

Zabójstwo Thorkila – nieznany jest los Thorkila po 1024 roku, nic nie wiadomo, by został zamordowany z polecenia Knuda; tu historia z żonami jest powtórzeniem anegdoty o Sigvaldzie i królu Svenie z rozdziału 36.; w rzeczywistości Knud polecił zamordować innego jarla, swojego szwagra Ulfa Thorgilsona, za zdradę stanu.

Śmierć Edmunda Żelaznobokiego – nastąpiła zapewne z ran i ogólnego wycieńczenia, tradycyjne przypisywanie Eadricowi zabójstwa króla nie znajduje potwierdzenia we współczesnych wydarzeniom dokumentach.

Knud panował nad Anglią – 18 lat, a nie 24.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
Panel title
Antal besøg: 32259

Lav en gratis hjemmeside på Freewebsite-service.com

Editing

-0,48620986938477sekunder